Toyota ściąga swoje testowe auta z ulic po wypadku autonomicznego Ubera

News/Motoryzacja 21.03.2018
Toyota ściąga swoje testowe auta z ulic po wypadku autonomicznego Ubera

Toyota ściąga swoje testowe auta z ulic po wypadku autonomicznego Ubera

Śmiertelny wypadek z udziałem autonomicznego samochodu firmy Uber może mieć większe konsekwencje, niż zakładaliśmy początkowo. Z testów swoich systemów prowadzenia pojazdu wycofują się kolejne firmy. Jedną z nich jest Toyota.

Śmiertelne potrącenie pieszej przez autonomiczny samochód Ubera to tragedia. Przede wszystkim zginął człowiek. Po drugie, technologia autonomicznego sterowania pojazdami jest aktualnie na celowniku opinii publicznej. Co prawda, dzięki nowym informacjom uzyskanym od szefa policji Tempe, wiemy już, że sytuacja w której doszło do potrącenia pieszej byłaby tak samo niemożliwa do uniknięcia przez ludzkiego kierowcę. Niemniej, niektóre działy public relations wolą dmuchać na zimne.

Toyota wstrzymuje testy autonomicznych samochodów.

Za przykładem Ubera, który ogłosił, że wstrzymuje testy drogowe swojego autonomicznego systemu, poszli inni. W tym koncern Toyota Motors, który swoje autonomiczne rozwiązania testował na drogach w San Francisco i w Michigan.

— Poprosiliśmy naszych kierowców, żeby wzięli kilka dni wolnego, żebyśmy mogli ocenić całą sytuację – mówi Rick Bourgoise, rzecznik prasowy Toyoty w USA.

Nic na szczęście nie wskazuje na to, żeby koncern Toyota planował porzucić testowanie swoich autonomicznych systemów. Jego przedstawiciele chcą prawdopodobnie poznać wszystkie szczegóły dotyczące wypadku z udziałem autonomicznego Ubera i sprawdzić, czy reakcję ich własnego autonomicznego systemu dałoby się ulepszyć w jakiś sposób.

Do tego należy również dodać, że Toyota wstrzymała tylko te testy, które odbywały się na drogach publicznych. Autonomiczne Toyoty nadal jeżdżą na zamkniętym terenie, w ośrodkach w Kalifornii.

Panika nie dotknęła wszystkich.

Testy na drogach publicznych kontynuują General Motors i Ford Motor. Trudno mieć o to jakiekolwiek pretensje. Najlepiej zresztą podsumował to Artur w tekście na Autoblogu.

Niektóre firmy pracujące nad stworzeniem systemów autonomicznych obrały strategię nieudzielania jakichkolwiek komentarzy. Dlatego też nie wiemy, czy Waymo (należące do firmy Google Alphabet) i Lyft postanowiły wstrzymać swoje publiczne testy, czy są one kontynuowane. Podejrzewam, że są.

Stawka w autonomicznym wyścigu jest niezwykle wysoka. Tak mocno spersonalizowany rodzaj transportu drogowego, jakim jest jazda osobowym samochodem w połączeniu z w pełni funkcjonalnym autopilotem zrewolucjonizuje wiele dziedzin naszego życia.

Chociażby ekonomię – pomyślcie tylko, że te kilkanaście lub kilkadziesiąt minut, które ludzie spędzają codziennie na dojazdy do pracy będzie można wykorzystać zupełnie inaczej. Jazdą zajmie się komputer, zwalniając tym samym z tego obowiązku kierowcę.

A wypadki? Z całą pewnością będzie ich mniej niż dzisiaj.

Dołącz do dyskusji

Advertisement