Jesteśmy świadkami wybuchu pierwszej globalnej wojny o dominację na rynku smart home – raport z pola walki

Felieton/Sprzęt 01.03.2018
Jesteśmy świadkami wybuchu pierwszej globalnej wojny o dominację na rynku smart home – raport z pola walki

Jesteśmy świadkami wybuchu pierwszej globalnej wojny o dominację na rynku smart home – raport z pola walki

Dwóch gigantów na rynku usług opartych o sztuczną inteligencję wytoczyło przeciwko sobie ciężkie działa. Amazon nie odpuścił Google’owi wchłonięcia Nesta, wydał miliard dolarów, by się bronić. Czuję, że ten konflikt będzie tylko eskalował.

Idea smart home jest już z nami od wielu lat. Jednak podobnie jak inne segmenty rynku konsumenckiego – smartfony, tablety, wearables i tak dalej – dojrzewa powoli. Na rynku mamy wiele mniej lub bardziej użytecznych rozwiązań opartych o urządzenia Internetu rzeczy, które wykorzystują wiele standardów i usług do tego, by móc spełniać swoją funkcję.

Jak zawsze, w przypadku każdej kategorii urządzeń, prędzej czy później ów rynek osiąga właściwy poziom nasycenia. A więc przestaje być techniczną nowinką i rynkową ciekawostką, stając się istotnym działem generującym istotne przychody. Chętnych do rywalizacji o klienta jest wielu. A im więcej pieniędzy do zdobycia, tym walka zaczyna być coraz ostrzejsza.

Zaczęło się od Alexy.

Rynek urządzeń IoT rozwijał się w sposób relatywnie powolny. Poszczególne firmy eksperymentowały z różnymi pomysłami i funkcjami poszczególnych urządzeń. Wtem pojawił się zupełnie nowy i niespodziewany gracz na tym rynku, jakim był Amazon. Jestem przekonany, że sam producent głośników Amazon Echo nie spodziewał się ich tak spektakularnego sukcesu. Recepta na sukces była jednak dość odważna.

Z głośników Echo nie da się korzystać w zwykły sposób. Nie ma na ich obudowie wielu przycisków funkcyjnych czy wyświetlacza dotykowego. By móc korzystać z Echo, jesteśmy zmuszeni do interakcji z urządzeniem przez komendy głosowe. Siri, Cortana czy Google Assistant to funkcje opcjonalne w urządzeniach. Alexa wbudowana w Echo stała się obowiązkowa. Amazon tym samym przełamał naszą nieśmiałość wobec korzystania z tego typu rozwiązań.

Amazon Echo Dot i Tap i Alexa w przeglądarce

Ludzie przyzwyczaili się do Alexy, bo musieli. I przekonali się, że to jednak niegłupie rozwiązanie. To działa i – co najważniejsze – to bardzo wygodne. Pierwsi nabywcy głośników Echo zaczęli polecać je swoim znajomym. Ci kolejnym znajomym. A dziś – w krajach, gdzie te urządzenia są w oficjalnej dystrybucji – są absolutnym hitem.

To zapewniło Amazonowi atut, którego nie miał nikt inny. Skoro Alexa jest lubiana i chętnie wykorzystywana, to dlaczego by nie zintegrować jej z szerszą gamą urządzeń? Głosowa asystentka Amazonu w efekcie zaczęła trafiać do urządzeń smart home licznych producentów. Do telewizorów, lodówek, głośników innych firm, a nawet do termostatów. Google, Apple, Microsoft i reszta zrozumieli, że mają problem.

Google zamyka Nesta, wcielając go w swoje struktury. Amazon wystosował na to mocną odpowiedź.

Google już dawno temu wiedział, że smart home to rynek, którym warto się interesować. W 2014 r. kupił firmę Nest, produkującą urządzenia inteligentnego domu za 3,2 mld dol. Dał jej jednak wolną rękę w dalszym działaniu. Nest dalej więc stawiał na otwartość i interoperacyjność. Jego urządzenia do dziś współpracują z rozwiązaniami konkurencji. W tym z asystentką Amazon Alexa.

To jednak prawdopodobnie się niedługo skończy. W tym miesiącu Google ogłosił, że wchłania firmę Nest, a ta stanie się częścią jego struktur. Zespół pracujący w Neście dołączył do działu sprzętowego Google’a, który zajmuje się również telefonami Pixel. Nowe urządzenia mają być budowane wokół sztucznej inteligencji Google’a i Assistanta, jak tłumaczył Rick Osteloh, szef działu sprzętowego firmy.

NEST

Nie trzeba było długo czekać na odpowiedź Amazonu. Zajmująca się budową cyfrowych inteligentnych domofonów firma Ring właśnie ogłosiła, że została przejęta przez twórców Alexy za 1 mld dol. Nie ma żadnych wątpliwości, że sprzęty w przyszłości będą polegały wyłącznie na asystentce Alexa.

To z całą pewnością dało pozostałym gigantom do myślenia. Apple, Microsoft i Samsung najpewniej szukają już nowych startupów do przejęcia, by upewnić się, że Siri, Cortana i Bixby pojawią się w jak największej liczbie urządzeń. Widzę w tym tylko jeden problem: zgodność między urządzeniami od różnych producentów.

Fragmentacja inteligentnego domu.

Ideą inteligentnych asystentów jest to, że są one zawsze przy nas, niezależnie od urządzenia, z jakiego korzystamy. Idziemy ulicą i zlecamy Asystentowi Google przeróżne zadania, mówiąc do telefonu. Wsiadamy do samochodu i kontynuujemy konwersację z Asystentem, wykorzystując jego integrację z Android Auto.

Po drodze do domu prosimy Asystenta o uruchomienie odświeżaczy powietrza i klimatyzacji. A już jak dotrzemy do domu, prosimy go o puszczenie naszej ulubionej playlisty i zapalenie świateł w pokojach, w których przebywamy z rodziną. Nie musimy się przejmować, do którego urządzenia aktualnie mówimy. Asystent jest wszędzie i doskonale pamięta, kim jesteśmy i czego potrzebujemy.

To nie zadziała tak dobrze, jeżeli jedno z tych urządzeń nie będzie zgodne z Asystentem, a z Alexą, Bixbym, Siri czy Cortaną.

Część z was zapewne uśmiecha się pod nosem i myśli a po co mi te wszystkie głupoty, lodówka ma chłodzić, samochód jeździć, reszta to nikomu niepotrzebne bajery. Nieco starsi nasi Czytelnicy pamiętają zapewne deklaracje, że telefon służy do telefonowania w czasach, gdy pojawiały się pierwsze smartfony. Dziś mało kto funkcjonuje bez inteligentnego PDA w kieszeni. Szybko przyzwyczajamy się do wygód, jakie zapewnia nam nowoczesna technologia. Nie inaczej będzie ze smart home.

Tymczasem już niedługo się okaże, że sprzęty do domu będziemy musieli dobierać nie tylko na podstawie ich podstawowych funkcji, ale też zgodności z chmurami i usługami poszczególnych dostawców. Jest skrajnie nieprawdopodobne, by taki Samsung stworzył lodówkę, która zamiast z asystenta Samsung Bixby korzystała z LG ThinQ, by ułatwić klientowi integrację z pozostałymi posiadanymi przez niego sprzętami.

Ta fragmentacja rynku smart home może być szczególnie dotkliwa z uwagi na ceny zgodnych urządzeń.

Jeżeli uznamy, że iPhone, Pixel czy Galaxy się u nas nie sprawdzają, możemy za relatywnie niewielką kwotę przejść do innego ekosystemu. Wymiana sprzętu smart home na inny jest ekonomicznie trudna dla typowego konsumenta. Siłą rzeczy będziemy się wiązać z danym rozwiązaniem, nawet jeżeli okaże się, że konkurencyjne bardziej nas kusi.

Na pewno wiedzą o tym producenci sprzętu i dostawcy usług. Niewykluczone, że w jakiejś odległej przyszłości pojawią się pierwsze skandale i procesy antymonopolowe, jak te o forsowanie Internet Explorera jako siłę dominującą w świecie przeglądarek internetowych, czy te o forsowanie usług Google’a podczas korzystania z jego wyszukiwarki.

Na razie jednak rywalizacja się coraz bardziej zaostrza. Powstają nowe granice i sztuczne bariery technologiczne. Będziemy coraz bardziej na siłę przyklejeni do rozwiązań poszczególnych producentów. Ciosy wymieniane pomiędzy Amazonem i Google’em to dopiero początek pierwszej wojny światowej o rynek smart home. A ta będzie teraz wyłącznie eskalować.




Dołącz do dyskusji

Advertisement