Sprawdziliśmy Razer Phone. Jest świetny, ale nie w tych obszarach, o których myślisz

Recenzja/Gry 03.03.2018
Sprawdziliśmy Razer Phone. Jest świetny, ale nie w tych obszarach, o których myślisz

Sprawdziliśmy Razer Phone. Jest świetny, ale nie w tych obszarach, o których myślisz

Podczas finałów IEM 2018 w Katowicach Razer ogłosił polską premierę swojego smartfona dla graczy. Przedstawiciele firmy zabrali mnie do zlokalizowanego nieopodal Spodka Muzeum Śląskiego, gdzie głęboko pod ziemią miałem okazję przetestować Razer Phone.

W piwnicach Muzeum Śląskiego znajduje się pomieszczenie, które zostało wypchane po brzegi sprzętami Razera. Laptopy, myszki, słuchawki, a także… smartfony. IEM 2018 to dla firmy okazja do ogłoszenia polskiej premiery Razer Phone’a, który na ten moment jest dostępny wyłącznie w ofercie operatora Play. Nie byłbym sobą, gdybym nie wykorzystał okazji i nie przetestował mobilnego urządzenia stworzonego z myślą o graczach.

Nie wyróżnia się – to pierwsza myśl, jaką miałem podczas kontaktu z Razer Phone.

W przeciwieństwie do innych projektów dla graczy, takich jak na przykład Xperia Play, Razer Phone nie wyróżnia się agresywną stylistyką. Nie ma diod świecących na 16 mln kolorów ani ostrych kształtów, jakie znamy z myszek i klawiatur promowanych na imprezach e-sportowych. Nawet logo Razera nie jest podświetlone. Do tego zamiast zielonego, stało się szare. Najprawdopodobniej po to, by jeszcze mniej rzucać się w oczy.

Razer Phone nie krzyczy. Nie drażni wzroku. Nie zwraca uwagi. Nie będzie przesady, jeżeli napiszę, że to najbardziej ugrzeczniony projekt w całej historii zielonej firmy. Dzięki takiemu podejściu smartfon może być użytkowany nie tylko przez młodocianych fanów gier wideo, ale również osoby starsze, stawiające na prostotę oraz elegancję. Pisząc wprost – nie ma obciachu.

Dziwi mnie jednak wykorzystanie materiału na pleckach urządzenia.

Obawiam się o ten matowy, lekko chropowaty i lekko ogumiony plastik. Urządzenie zaprezentowane podczas testów posiadało wyraźne rysy. Linie, które zostały na obudowie na stałe pod wpływem otarcia o ostrą powierzchnię. To trochę jak ogumiony materiał myszek – przejedziecie po nim wystającym paznokciem, a szrama zostanie już na zawsze. Takiego efektu nie pozostawi palec na metalowej obudowie Xperii XZ2 albo szklanych pleckach iPhone’a X.

Korzystam ze smartfona bardzo niedbale. Niechlujnie. Wrzucam go do kieszeni z kluczami, nośnikami pamięci i tak dalej. Zgaduję, że Razer Phone w moim posiadaniu już po kilku dniach nosiłby wyraźne ślady użytkowania. Lekko ogumiony, sprężysty, miły w dotyku plastik na myszkach jest w pełni zrozumiały. Na smartfonie – to ryzykowne posunięcie. Oczywiście tylko dłuższe testy pozwolą w pełni sprawdzić, jak wytrzymały jest pod tym względem Razer Phone.

Muszę również ponarzekać na ekran.

Wyświetlacz o przekątnej 5,7 cala jest świetnie umieszczony. Symetrycznie. Dobrze wyśrodkowany. Niby banał, ale biorąc pod uwagę ostatnie eksperymenty producentów urządzeń mobilnych z ramkami, powierzchniami nawigacyjnymi oraz przyciskami fizycznymi, naprawdę doceniłem to klasyczne osadzenie w modelu Razera. Wystarczyło jednak, że wyjąłem swojego iPhone’a 8 Plus i z miejsca dostrzegłem gigantyczną różnicę.

Ekran urządzenia jest stosunkowo ciemny. IPS od Apple’a wręcz wypalał źrenice na jego tle. Porównując jasność obu urządzeń położonych jedno obok drugiego, musiałem zjechać z paskiem jasności iPhone’a do połowy (!), aby dorównać do maksymalnej jasności Razera. Niesamowita dysproporcja. Gdyby Razer Phone miał funkcję rumieńca wstydu, to od razu by się nim oblał po takim porównaniu.

Co do samego rozmiaru wyświetlacza – no po prostu bajka.

Mój wielgachny iPhone 8 Plus o przekątnej 5,5 cala nagle zaczął wyglądać na śmiesznie mały. Razer Phone oferuje ekran 5,7″ o rozdzielczości 1440 na 2560 pikseli. LCD QHD IGZO od Sharpa pozwala osiągnąć częstotliwość odświeżania na poziomie do 120 Hz, o czym szerzej w dalszej części tekstu.

Te 5,7 cala robi różnicę. Jeżeli oglądacie seriale w łóżku, czytacie na smartfonie komiksy albo nadrabiacie zaległości na YouTubie, Razer Phone jest wtedy kapitalny. Piękny ekran nie jest przesadnie jasny, ale posiada bardzo szeroki zakres kolorów. Silne kontrasty idą w parze z bardzo dobrym wykorzystaniem treści HDR. Takie są dostępne na przykład w mobilnej aplikacji Netfliksa dla Androida. Razer Phone jest prawdziwą multimedialną bestią.

Największe wrażenie zrobiły na mnie głośniki stereo. Są niesamowite!

Urządzenie wyposażono w dwa wielkie głośniki stereo. Jeden znajduje się nad, drugi pod ekranem. Oba są rozciągnięte na całą szerokość obudowy. Górny „wsysa“ w ten sposób przednią kamerę razem z diodą flash. Głośniki skierowane są bezpośrednio w kierunku użytkownika. Zamiast na boki, dźwięk trafia prosto w osobę trzymającą urządzenie. Teraz najlepsze – dźwięk pozostaje niezakłócony, nawet jeżeli położę na głośnikach kciuki. To gigantyczna zmiana jakościowa względem iPhone’a, na którym regularnie zakrywam głośniki palcami, trzymając urządzenie w pozycji poziomej.

Razer chwali się, że jakość dźwięku płynącego z ich urządzenia nie ma sobie równych. Musiałbym spędzić ze smartfonem więcej czasu, aby merytorycznie wypowiedzieć się na ten temat. Nie mam za to wątpliwości, że dźwięk jest szerszy. Scena sięga dalej. Do tego imitacja dźwięku przestrzennego to trochę więcej niż marketingowy slogan.

Audio dosłownie „wchodzi za uszy“. Bardzo ciekawy efekt. Unikalny. Robi wrażenie, ale wątpię, abym doświadczał go w każdej grze i każdym serialu. Tylko podczas specjalnych, podkręconych dźwiękowo prezentacjach z aplikacji Dolby Atmos miałem do czynienia z tym efektem. W przypadku filmów z YouTube albo Netfliksa wszystko pozostawało po staremu.

Czas porozmawiać o tym, co w Razer Phone unikalne – częstotliwość odświeżania 120 Hz.

Dwa razy większa częstotliwość odświeżania ma być najważniejszą cechą rozpoznawczą tego smartfonu. Elementem, który kładzie wszelką konkurencją na łopatki. Zagrałem w kilka gier na Razer Phone i muszę wam powiedzieć, że… szału nie ma, jak to mawia młodzież. Pompowana hercami bańka Razera pękła zaraz po tym, gdy uruchomiłem tę samą grę na dwóch różnych smartfonach.

Wyższą częstotliwość odświeżania testowałem tam, gdzie większa płynność jest pożądana oraz wskazana – w grach wyścigowych. Z nosem przy samym ekranie starałem się dostrzec różnice między obrazem wyświetlanym na modelach Razer Phone oraz iPhone 8 Plus. Próbowałem być maksymalnie obiektywny. Starałem się odciąć od sugestii marketingowców Razera. Postanowiłem zaufać wyłącznie swojemu zmysłowi wzroku i… nie zobaczyłem żadnej różnicy. Nic. Zero. Null.

Dlaczego nie poczułem jakościowego skoku? Może to być spowodowane kilkoma powodami.

Po pierwsze, zmiany w płynności zazwyczaj czuć podczas przeskoku z wyższego standardu na niższy, nie odwrotnie. Możliwe, że gdybym spędził z Razer Phone kilka dni, a później wrócił do iPhone’a, to patrzyłbym na ekran Apple’a z pogardą i obrzydzeniem. Mam tak z PS4 – po interfejsie konsoli w standardzie natywnego 4K nie mogę już patrzeć na ten sam system w jakości 1080p. Aż mnie odrzuca. Tę reakcję wyrobiłem sobie jednak dopiero po kilku(nastu) dniach z PS4 Pro oraz TV 4K.

Po drugie, Razer Phone NIE UTRZYMUJE STAŁEJ WARTOŚCI 120 Hz. Grając w świetnie Riptide GT, wartości na liczniku wahały się między 60 oraz 110 hercami. Istnieje sporo mobilnych gier wspierających wyższą częstotliwość odświeżania forsowaną przez Razera, ale naprawdę mało która trzyma stabilne 120 Hz. Częściej widziałem obraz odświeżany w 90 hercach niż 120. Być może dlatego nie czułem wyraźnej różnicy względem „zwykłego“ smartfona.

Najgłośniejsza funkcja smartfonu Razera stała się dla mnie tą najmniej ciekawą.

Paradoksalnie jedyny moment, w którym realnie i odczuwalnie doceniłem wyższą częstotliwość odświeżania to… korzystanie z przeglądarki internetowej. Poważnie. Podczas szybkiego scrollowania przewijane treści zachowują niesamowitą ostrość i klarowność na brzegach wyświetlacza. Trudno opisać to słowami. Trzeba tego doświadczyć na własnej skórze.

Wyższa częstotliwość odświeżania nie kupiła mnie. Do Razer Phone’a o wiele bardziej przekonały mnie rewelacyjne głośniki oraz wielki, idealnie nadający się do treści wideo ekran o szerokim zakresie kolorów. Po moim pierwszym kontakcie z tym urządzeniem jestem przekonany, że Razer Phone to bardziej smartfon multimedialny niż gamingowy. Co prawda ze względu na świetne podzespoły gry uruchamiały się szybciej niż na iPhonie 8 Plus (!), ale nie to zachwyca najbardziej.

Razer Phone błyszczy, kiedy uruchamiam Daredevila z HDR na głośnikach stereo. Dopiero wtedy naprawdę czuć, w czym urządzenie jest lepsze od standardowych smartfonów dostępnych na rynku.




Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement