iPhone X kontra Samsung Galaxy S9 – wielkie porównanie aparatów

Artykuł/Foto 13.03.2018
iPhone X kontra Samsung Galaxy S9 – wielkie porównanie aparatów

iPhone X kontra Samsung Galaxy S9 – wielkie porównanie aparatów

Zabraliśmy Samsunga Galaxy S9 Plus i iPhone’a X na wieczorny spacer. Który smartfon poradził sobie lepiej w kwestii zdjęć? Zapraszam do porównania.

Samsung Galaxy S9 Plus to smartfon z iście rewelacyjnym aparatem, który wysuwa się na prowadzenie na całym rynku smartfonów z Androidem. Z kolei iPhone X to pokaz siły Apple – producenta, który na dobre rozpoczął erę fotografii mobilnej. Korzystając z okazji testów Galaxy S9 Plus, udało mi się zorganizować wieczorny fotospacer, w którym razem z Piotrkiem Grabcem porównaliśmy możliwości fotograficzne obu smartfonów.

Dziś skupimy się wyłącznie na zdjęciach. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o aparacie Samsunga Galaxy S9 Plus, zapraszam do szczegółowego wyjaśnienia nowej technologii, a także do testu aparatu. W osobnym wpisie znajdziecie też szczegóły aparatu iPhone’a X.

Test pierwszy: wnętrze kawiarni

Uwaga: na wszystkich zdjęciach porównaniach po lewej znajduje się kadr z Samsunga Galaxy S9 Plus, a po prawej z iPhone’a X. Zdjęcia były robione w trybie automatycznym. Powiększenia przedstawiają widok 200 proc. kadru. Każde zdjęcie można kliknąć, aby je powiększyć. Oczywiście polecam oglądanie porównań na komputerze, najlepiej z dużym monitorem.

Już na pierwszy rzut oka widać, że smartfony zupełnie inaczej dobrały balans bieli w tej scenie. Galaxy S9 wybrał cieplejsze kolory, dzięki czemu zdjęcie wygląda lepiej i naturalniej, ale kolejne porównania pokazują, że nie jest to regułą.

Regułą jest za to podejście do przepaleń. iPhone X dopuszcza do kadru delikatne przepalenie, z kolei Galaxy S9 robi wszystko, bo go uniknąć. Widać to wyraźnie za oknem, gdzie na zdjęciu w Galaxy S9 Plus mamy niebieskie niebo, którego brakuje u konkurenta.

Na powiększeniu widać różnicę w odwzorowaniu detali. Zdjęcie z Galaxy S9 Plus ma ich więcej, dzięki czemu na powiększeniu (i na dużym ekranie) wygląda lepiej. Sytuacja powtarza się w innych kadrach.

Test drugi: ujęcia na zewnątrz.

Tym razem sytuacja jest odwrotna niż poprzednio. Samsung znów dobrał cieplejsze kolory, ale tym razem to iPhone oddał kolorystykę w sposób bardziej naturalny.

Jeżeli przejdziemy do detali, od razu zobaczymy, że Samsung poradził sobie lepiej z ich odwzorowaniem. Krawędzie w iPhone’ie są poszarpane, prawdopodobnie na skutek wyostrzania zaszumionego kadru. Samsung ponownie lepiej oddał detale.

Test trzeci: wnętrze galerii

Na pierwszy rzut oka oba zdjęcia są bardzo podobne. Widać nieco inaczej dobrany balans bieli, ale to kosmetyka. Tym razem poziom odwzorowania detali jest podobny. Uwagę zwraca za to odwzorowanie najjaśniejszych partii obrazu. Ponownie Galaxy S9 Plus lepiej wyciąga informacje ze świateł i eliminuje przepalenia, które są widoczne w iPhone’ie X. Widać to np. na przykładzie zielonej tabliczki, która na iPhone’ie jest nieczytelna.

To samo widać też w kolejnym kadrze, na zdjęciach ze świecami. Galaxy S9 Plus robi wszystko, by nie dopuścić do przepalenia.

Dość trudnym testem była ekspozycja biżuterii z bardzo nieprzyjemnym, LED-owym oświetleniem. iPhone poradził sobie gorzej z odwzorowaniem koloru (światło było delikatnie żółte). Po raz kolejny powiększenie pokazuje znacznie lepszy poziom detali w Samsungu, który odwzorował strukturę stojaka na biżuterię.

Test czwarty: bokeh

Przysłona f/1.5 w Samsungu Galaxy S9 Plus pozwala na mocniejsze rozmywanie tła w zdjęciach semi-makro. Co zaskakujące, Samsung na przysłonie f/2.4 daje podobne rezultaty, jak iPhone na f/1.8.

Po lewej przysłona f/1.5 w Samsungu.
Po lewej przysłona f/2.4 w Samsungu.

Test piąty: portrety

W trybie portretowym oba smartfony radzą sobie podobnie z wykrywaniem krawędzi (czyt. nie jest idealnie). Widać, że iPhone X stara się dobrać cieplejsze odcienie skóry. Czasami przesadza i w pomieszczeniach skóra robi się czerwona, ale generalnie cieplejsza tonacja sprawdza się lepiej.

Widać wyraźnie, że Samsung w trybie automatycznym stosuje różne algorytmy wygładzania skóry, które w słabym świetle powodują znaczący spadek detali i zmiękczenie zdjęcia. Pod tym względem lepiej wypadają naturalne fotki z iPhone’a.

To samo dzieje się w przypadku trybu portretowego z przedniej kamery. Wygładzanie twarzy stosowane w słabym świetle daje „mydełko”. Ciekawostka: przedni aparat Samsunga Galaxy S9 Plus nie był w stanie poradzić sobie z dość bujnym zarostem Piotrka Grabca. iPhone X nie miał problemów z wykryciem brody.

Podsumowując: kto wygrał?

W mojej opinii zwycięzcą jest Samsung Galaxy S9 Plus, głównie z uwagi na fakt, że zdecydowanie lepiej oddaje detale i rzadziej dopuszcza do przepaleń. Zdjęcia są ostrzejsze, dzięki czemu prezentują się lepiej na większym ekranie. Trzeba jednak pamiętać, że przy oglądaniu fotek na ekranach smartfonów przestaje to być istotne, a różnice stają się niezauważalne. Jeśli chodzi o kolory, szala raz przechyla się na stronę Samsunga, a raz w kierunku Apple. Wszystko zależy od sceny.

iPhone X jest jednak wyraźnym zwycięzcą jeśli chodzi o tryb portretowy, i to zarówno w przedniej jak i w tylnej kamerce. Kolory są z reguły dobierane lepiej, a do tego sztuczne poprawianie cery w Samsungu wypada kiepsko w słabym świetle.

Gdybym miał wybrać jeden smartfon, wybrałbym Samsunga, z uwagi na ostrość zdjęć i poziom detali. iPhone X wypada słabiej, choć nadal ma świetny aparat.

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tekście (oraz kilka dodatkowych) można pobrać jako oryginalne pliki z tego adresu. Archiwum ZIP, 170 MB.

Dołącz do dyskusji

Advertisement