Najciekawsza technologia w fotografii trafia w ręce Google’a. Lytro zmienia właściciela

Artykuł/Foto 21.03.2018
Najciekawsza technologia w fotografii trafia w ręce Google’a. Lytro zmienia właściciela

Najciekawsza technologia w fotografii trafia w ręce Google’a. Lytro zmienia właściciela

Za aparatami Lytro stoi jedna z najciekawszych technologii, jaką widzieliśmy w fotografii od lat. Coś jednak nie wyszło, a firma odeszła od swojego pierwotnego, ambitnego pomysłu. Teraz może ją czekać drugie życie, ponieważ przejmuje ją Google.

Lytro wraz ze swoją technologią pola światła (light field) było prawdziwym powiewem świeżości na rynku fotograficznym. Pierwszy aparat Lytro powstał w 2011 roku i pozwalał ustawiać ostrość i zakres głębi ostrości już po wykonaniu zdjęcia. Siedem lat temu taka sztuczka brzmiała jak magia, ale nawet dziś robi wrażenie, jeśli uświadomimy sobie, że cały proces nie polegał na software’owym łączeniu zdjęć.

Wszystko sprowadzało się do wspomnianego pola światła, czyli technologii pozwalającej rejestrować nawet te wiązki światła, które już wpadły do obiektywu, ale jeszcze nie trafiły na matrycę. Można to porównać do trójwymiarowej matrycy. Pełna informacja o kącie padania promieni światła pozwalała na nowy poziom edycji zdjęć.

Za tym rozwiązaniem stoi zaawansowana technologia Lytro, która była dostępna w konsumenckich sprzętach.

Pierwszą próbą zaistnienia na rynku był aparat Lytro z 2011 roku. Było to demo technologiczne, które dysponowało rozdzielczością dwóch megapikseli, robiło wyłącznie kwadratowe zdjęcia, a wyglądem przypominało przerośnięty powerbank. W 2014 roku zobaczyliśmy znacznie bardziej zaawansowany Lytro Illum, w którym rozdzielczość pola światła zwiększyła się z 11 do 40 megarayów.

Następnie firma starała się zawojować rynek kamer kinowych. Pojawiła się Lytro Immerge – pierwsza kamera, która rejestruje pole światła w 360 stopniach – i Lytro Cinema Camera, czyli profesjonalna kamera kinowa z rozdzielczością 755 megapikseli. Zapis filmów w RAW generował 400 GB danych na sekundę.

Co poszło nie tak?

W 2016 roku Lytro zapowiedziało, że ze względu na słabą sprzedaż zamierza zmienić profil działalności i przerzucić się na profesjonalne rozwiązania filmowe, w tym w segmencie VR. Pod koniec 2017 roku Lytro wyłączyło swoją usługę pozwalającą dzielić się zdjęciami, czyli pictures.lytro.com. Była to jedna z nielicznych możliwości udostępnienia zdjęcia, w którym dało się zmieniać ostrość przy oglądaniu.

Technologia Lytro była zbyt niedojrzała, by zyskać popularność. Edytowalne zdjęcia miały zbyt słabą jakość, a poza tym jaki był z nich pożytek, skoro nie dało się ich udostępnić na Facebooku i Instagramie?

Kiedy wydawało się, że Lytro zmierza w stronę upadku, na horyzoncie pojawił się Google.

Według doniesień TechCruncha, Google właśnie finalizuje przejęcie Lytro. Kwota nie jest znana, ale część źródeł mówi o 40 mln dol., a część o 25 mln. W tej cenie Google ma przejąć najważniejsze elementy firmy, czyli technologię i patenty.

W świecie technologii takie kwoty to naprawdę niewielkie pieniądze, tym bardziej, że startup na początkach swojej drogi pozyskał od inwestorów 200 mln dol. na rozwój, a jeszcze w 2017 roku był wyceniany na 360 mln dol.

Najważniejsze pytanie brzmi: co Google zamierza zrobić z Lytro? Trudno uwierzyć, że to właśnie pivot w kierunku VR skusił Google’a do zakupu. Chodzi raczej o technologię pola światła, która – kto wie? – może w jakieś formie trafi do smartfonów.

Dołącz do dyskusji

Advertisement