To może być godny następca Pebble Time. Fitbit Versa ma czym skusić klientów

Artykuł/Technologie 13.03.2018
To może być godny następca Pebble Time. Fitbit Versa ma czym skusić klientów

To może być godny następca Pebble Time. Fitbit Versa ma czym skusić klientów

Fitbit właśnie pokazał pierwszy smartwatch od początku do końca zaprojektowany przez zespół składający się z byłych pracowników Pebble’a. Czym skusi nas Fitbit Versa?

Po bardzo chłodnym przyjęciu inteligentnego zegarka Blaze, Fitbit szykuje nowe rozdanie. Fitbit Versa ma przekonać wszystkich nieprzekonanych, że smartwatche nadal mają sens i są gadżetem szalenie istotnym dla prowadzenia zdrowego stylu życia.

Fitbit Versa, czyli sport spotyka elegancję.

Ok, Versa nie jest aż tak fitnessowy, jak np. Garmin Fenix. Nie znajdziemy tu chociażby wbudowanego GPS-u, a też sportowe możliwości zegarka raczej nie dorastają do propozycji dedykowanych fitness trackerów.

W przeciwieństwie do nich, Fitbit Versa jest jednak ładnym kawałkiem elektroniki. Szczególnie w czarnej wersji z czarnym, materiałowym paskiem nowy zegarek prezentuje się nowocześnie i elegancko, a jego obudowa jest tak smukła, że nawet na szczupłych nadgarstkach będzie prezentował się dobrze.

Bardzo dobrze prezentuje się też – przynajmniej w materiałach prasowych – kolorowy, dotykowy wyświetlacz pokryty szkłem Gorilla Glass 3, który w trybie podwyższonej jasności może świecić z intensywnością nawet 1000 nitów.

Fitbit Versa jest także wyposażony w łączność Bluetooth, Wi-Fi, a w niektórych modelach również w chip NFC do płatności zbliżeniowych Fitbit Pay. W urządzeniu możemy też przechowywać do 300 utworów muzycznych, bądź zsynchronizować je z kontem w usługach Pandora lub Deezer. To ostatnie to – jak dla mnie – wielki minus, gdyż Pandora i Deezer nigdy nie były i nie będą w Polsce tak popularne, jak Spotify. Szkoda, że zabrakło synchronizacji z najpopularniejszym serwisem streamingowym.

Na pokładzie znalazło się za to miejsce dla optycznego pulsometru oraz czujnika wysycenia tlenu we krwi, a cała konstrukcja z anodowanego aluminium jest wodoszczelna do głębokości 50 m, co pozwala używać nowego Fitbita także do mierzenia treningów w basenie.

Akumulator ma wystarczać na ponad 4 dni, a jego naładowanie zajmie tylko 2 godziny.

Fitbit chce, żebyśmy byli zdrowi i aktywni.

Dlatego głównym przeznaczeniem zegarka, obok przekazywania powiadomień i wyświetlania godziny, jest śledzenie naszej aktywności, zarówno tej sportowej, jak i tej codziennej.

Wraz z Fitbit Versa wystartuje m.in. usługa Fitbit Female Health, która pozwoli paniom śledzić cykle menstruacyjne poprzez zegarek.

Versa będzie też monitorował nasz sen, a wbudowane programy pozwalają śledzić aż 15 różnych rodzajów treningów. Naturalnie, jak na zegarek fitnessowy przystało, Fitbit zawibruje, gdy zbyt długo pozostaniemy w bezruchu. Nie zabrakło też wbudowanej aplikacji do kontrolowanego oddychania, dyktującej tempo na podstawie rytmu serca użytkownika.

Podsumowanie całej tej aktywności ląduje następnie w aplikacji na Fitbit Dashboard na smartfonie, a sam zegarek przetrzymuje nasze dane z ostatnich 7 dni.

Inne dedykowane aplikacje umożliwiają szybkie podejrzenie wiadomości czy pogody wprost na ekranie zegarka, a interfejs jest tak skonstruowany, by na każdą interakcję można było szybko i wygodnie zareagować. Zegarek działa ze smartfonami z systemem Android, iOS oraz… Windows. Na każdym z systemów będzie jednak działać nieco inaczej (np. w połączeniu z iOS nie będzie można korzystać z opcji inteligentnych odpowiedzi na ekranie zegarka).

Cena? Rozsądna!

O dziwo Fitbit Versa nie kosztuje równowartości nerki na czarnym rynku. Jest niemal dwukrotnie tańszy od większości konkurencyjnych smartwatchów.

Przedsprzedaż zegarka rusza już dziś, a został on wyceniony na 200 euro w podstawowej wersji (ok. 850 zł) lub 230 euro w zestawie z eleganckim, czarnym, plecionym paskiem (ok. 970 zł).

To relatywnie niedrogo, jak na zegarek o takich możliwościach i takim wyglądzie.

Dla mnie kluczowe jest co innego – czy to w końcu godny następca Pebble’a, na którego od tak dawna czekają miłośnicy przejętej przez Fitbita marki? Do dziś nie znalazłem zastępstwa dla swojego Pebble’a Time i od czasu jego wygaszenia na nadgarstku noszę analogowy zegarek. Czy Fitbit Versa to zmieni?

Przekonam się już niebawem, gdy tylko zegarek trafi do nas na testy. Wypatrujcie recenzji.

Dołącz do dyskusji

*/ ?>
Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
Advertisement