Profesjonalne pokrowce na profesjonalny sprzęt. Sprawdziłem torbę i plecak Vanguard Alta Rise

Recenzja/Foto 16.02.2018
Profesjonalne pokrowce na profesjonalny sprzęt. Sprawdziłem torbę i plecak Vanguard Alta Rise

Profesjonalne pokrowce na profesjonalny sprzęt. Sprawdziłem torbę i plecak Vanguard Alta Rise

Nie istnieje coś takiego, jak idealny plecak fotograficzny, czy idealna torba. Ostatnio trafiłem jednak na serię produktów, które mogą okazać się doskonałym wyborem dla wielu pracujących fotografów.

Poszukiwanie odpowiedniego plecaka czy torby to udręka. Pozwólcie, że wezmę tu siebie za przykład – dość często wyjeżdżam na krótkie wyjazdy, w czasie których muszę mieć ze sobą mnóstwo sprzętu. Aparat, kilka obiektywów, drobne akcesoria, laptop. Zazwyczaj z takim zestawem biegam przez cały dzień, więc kluczowa jest też wygoda i bezpieczeństwo elektroniki, od której sprawności zależy sprawność mojej pracy.

Do tego czasami miło by było nie nadawać bagażu i zmieścić kilka ubrań na przebranie plus jakąś kosmetyczkę, które mogę wziąć ze sobą w ramach bagażu podręcznego.

Od dawna szukam więc dwóch „pokrowców” na sprzęty niezbędne mi w czasie wyjazdów: kompaktowej torby/plecaka zdolnego pomieścić wszystko, co mam do zabrania, oraz nieco większego, ale nadal kompaktowego plecaka, w który mógłbym się zabrać na dwudniowy wyjazd bez dodatkowego bagażu i jednocześnie pójść z nim na konferencję, targi, czy gdzie indziej mnie praca poniesie.

Byłbym zapomniał – liczy się też cena. Gdyby cena była bez znaczenia, pewnie od razu pobiegłbym do sklepu po jakiegoś Peak Designa, Billinghama czy ThinkTanka i zaprzestał dalszych poszukiwać. Niestety, póki co wydatek powyżej 1000 zł na torbę leży poza poją barierą psychologiczną. Szukam więc czegoś znacznie poniżej tej kwoty.

Te poszukiwania zaprowadziły mnie do firmy Vanguard, znanej mi dotychczas tylko z opowieści znajomej zajmującej się fotografią przyrody. Sam nigdy wcześniej nie miałem styczności z produktami tego producenta, ale że zobaczyłem, iż w ofercie znajduje się kilka akcesoriów jako-tako pasujących do moich potrzeb, zamówiłem dwa z nich na testy.

I tak trafiły do mnie torba i plecak Vanguard Alta Rise.

To torba reporterska Alta Rise 33 oraz plecak Alta Rise 48.

Piszę jeden tekst o obydwu akcesoriach, gdyż – jak sama nazwa wskazuje – pod wieloma względami są one bliźniacze. Mają z grubsza te same cechy, te same zalety i te same wady. Pisząc o jednym, jednocześnie piszę o drugim.

Odbyłem już kilka wyjazdów z akcesoriami Vanguard, zabrałem je w mniej lub bardziej trudne warunki i muszę przyznać, że jestem pod wielkim wrażeniem. Zarówno torba jak i plecak są niebywale przemyślane, praktyczne i użyteczne, z rozwiązaniami wycelowanymi bezpośrednio w pracujących fotografów.

Torba Vanguard Alta Rise 33 jest w stanie bez problemu pomieścić lustrzankę jak Canon 5D mk IV lub dwa mniejsze korpusy i zestaw 3-4 obiektywów.

 

Ba, w jednej sytuacji zmieściłem do niej zestaw, jaki widzicie tutaj: korpus Sony z dwoma wielkimi obiektywami i korpus Olympusa z dwoma niewielkimi obiektywami, plus kilka akcesoriów i 14-calowy laptop.

 

Nie zabrakło także miejsca na drobiazgi. Torba ma dwie niewielkie kieszenie, które mogą pomieścić na przykład czytnik e-booków. Jedną na froncie…

 

…i jedną z tyłu. Z tyłu znajdziemy też przydatną na lotniskach „opaskę”, którą możemy założyć na uchwyt walizki podróżnej.

 

Torba zapinana jest na rzepy i zaczep…

 

…ale dostęp do aparatu mamy też poprzez wygodny zamek na górze torby. Nie trzeba więc jej otwierać, by dostać się do aparatu, co jest niezwykle ważne w sytuacjach reportażowych.

 

Dostęp do zamka zabezpieczony jest sprytnym magnesem, który skutecznie blokuje możliwość otworzenia torby przez niepożądane osoby.

 

Torba wykonana jest z wodoodpornego nylonu, ale na wypadek prawdziwej ulewy mamy tu też zgrabnie schowany pokrowiec. Oczywiście w stosownie oznaczonej kieszonce.

 

Jak na swoje możliwości załadunkowe, Alta Rise 33 jest bardzo poręczną i wygodną torbą. Spisała się znakomicie w czasie kilku wyjazdów.

 

W tym jednego w austriackie Alpy, gdzie przechowywałem w niej sprzęt śpiąc w Igloo przy minusowej temperaturze. Sprzęt wyszedł z tego kompletnie bez szwanku.

 

Co bardzo istotne, a nieoczywiste w wielu przypadkach, to stabilność torby po jej odłożeniu. Niezależnie od tego, ile sprzętu trzymamy w Vaguard Alta Rise 33 – trzyma ona pion i nie przewraca się na podłoże.

 

A dzięki dodatkowo podszytej podstawie możemy ją bez obaw położyć na śniegu czy piasku, choć w kałuży bym się nie odważył jej zostawić.

 

Vanguard Alta Rise 33 jako torba eventowa/reporterska spisała się znakomicie.

Mieści absolutnie wszystko, czego potrzebuję, umożliwia łatwy dostęp do aparatu, jest wygodna i wyściełana na tyle grubym materiałem, że nie czuję najmniejszej obawy o bezpieczeństwo spoczywającego w niej sprzętu. Jedyne, czego zabrakło, to dedykowany zaczep na statyw lub monopod, który czasem przydaje się w czasie wyjazdów na kiepsko oświetlone hale targowe.

Tutaj jednak z pomocą przyszedł plecak Vanguard Alta Rise 48, który mieści nie tylko statyw, ale też znacznie, znacznie więcej.

W moim przypadku plecak spisał się dobrze w czasie dwudniowego wyjazdu bez bagażu nadawanego, a jestem też przekonany, że spisałby się w pracy fotografa przyrody lub niedalekich wypraw w teren.

Do plecaka bez trudu zmieścimy profesjonalną lustrzankę z zapiętym obiektywem 24-70 f/2.8, a nawet 70-200 f/2.8. Spokojnie możemy dołożyć do tego nawet 6 obiektywów, albo niezbędne akcesoria.

 

Dostęp do aparatu z zapiętym obiektywem mamy przez odpinaną kieszeń boczną, wyściełaną dodatkowo bardzo grubym materiałem, by chronić ekran podglądu aparatu przez zarysowaniem a korpus przed obiciem.

 

Na tej samej kieszeni bocznej mamy naszytą dodatkową kieszeń, skrywającą pokrowiec przeciwdeszczowy.

 

Po drugiej stronie plecaka, oprócz mocowania na statyw, mamy też kieszeń dedykowaną przechowywaniu filtrów. Pasuje rozmiarem do większości filtrów kołowych, ale nie pomieści większych filtrów o innym kształcie.

 

Skoro jesteśmy na zewnątrz plecaka, to warto zauważyć, ile mniejszych i większych kieszonek i schowków możemy tu znaleźć. Z przodu mamy podwójną kieszeń na notatnik lub czytnik.

 

U szczytu dwie niewielkie kieszonki mogące pomieścić niewielkie dokumenty czy inne płaskie przedmioty.

 

Ze zdumieniem odkryłem jeszcze jedną, malutką kieszonkę, zręcznie ukrytą z tyłu plecaka.

 

A gdy odepniemy główną kieszeń, powita nas spora przestrzeń, którą można zaaranżować tak, by zmieścić jeszcze więcej sprzętu fotograficznego, lub włożyć do niej koszulkę, bluzę i niewielką kosmetyczkę na krótki wyjazd. Lub cokolwiek innego.

 

W tej samej przestrzeni mamy też wydzielone przegródki na karty pamięci. I zwróćcie uwagę, podobnie jak w torbie są one oznaczone zielonym i czerwonym kolorem – na karty puste i karty zużyte. Kapitalne!

 

Choć główną kieszeń odpinamy tym samym zamkiem, którym zyskujemy dostęp do całej komory plecaka, możemy zablokować go tak, aby po odpięciu sprzęt fotograficzny pozostał na miejscu, a otworzyła się wyłącznie górna część. Vanguard rozwiązał to banalnym zaczepem, który fizycznie blokuje ruch zamka.

 

Gdy jednak odepniemy ów zaczep i otworzymy główną komorę, zobaczymy, że jest tam jeszcze mnóstwo miejsca. Na przykład na tablet, duży notes, czytnik. Mi udało się tam zmieścić także… 13,5-calowy laptop. I to bez trudu.

 

Właściwa przegroda na laptop znajduje się jednak z tyłu. Dostęp do niej zyskujemy przez boczną kieszeń. Komora jest wyściełana bardzo grubą pianką i może pomieścić laptopy o przekątnej do 15,6”.

 

Sprytnym rozwiązaniem, chroniącym sprzęt przed niepożądanym odpięciem zamka, jest gumowy „schowek” na zamek.

 

Z plecakiem pojechałem na targi ISE do Amsterdamu i po całym dniu noszenia ciężkiego sprzętu nie czułem zmęczenia. Alta Rise 48 jest miękko wyściełany od strony pleców i na ramionach.

 

Przy pełnym załadunku plecak ten ma tendencję do zsuwania się z ramion. Dobrze więc, że mamy tu wygodne zapięcie łączące ze sobą naramienniki. Szkoda tylko, że zabrakło solidnego pasa biodrowego.

 

Podobnie jak torba, również i plecak z serii Alta Rise jest podszyty od spodu dodatkowym materiałem, by móc go bezpiecznie odstawić na mokrą powierzchnię.

 

Torba oraz plecak mają jeszcze jedną cechę wspólną, o której dotąd nie wspomniałem – system +6.

 

Po odpięciu specjalnego zamka biegnącego wokół torby/plecaka zyskujemy dodatkowe 6 cm przestrzeni na sprzęt. Tym sposobem do pokrowców zmieści się profesjonalny korpus pokroju Canona 1 DX mk II czy Nikona D5, bądź wyższe obiektywy i akcesoria.

 

Niestety, po skorzystaniu z tego rozwiązania plecak i torba robią się naprawdę duże. Szczególnie plecak. Jak wspominałem, ruszyłem z Vanguard Alta Rise 48 na targi ISE i… na taką wyprawę plecak okazał się nieco za duży. Jako że jest on dość gruby i odstaje od pleców, niechcący omal nie znokautowałem Bogu ducha winnej, filigranowej hostessy na jednym ze stoisk, obracając się, by zrobić zdjęcie.

Co prowadzi mnie do wad serii Vanguard Alta Rise.

Po kilku tygodniach z Alta Rise 33 i Alta Rise 48 mam w sumie niewiele złego do powiedzenia. Te sprzęty naprawdę ktoś przemyślał. Każda kieszonka jest oznaczona. Każdy zamek spełnia określoną funkcję i każda z tych funkcji rzeczywiście będzie przydatna fotografowi.

Do torby i plecaka Vanguarda mam w zasadzie dwa zarzuty, identyczne w obydwu przypadkach. Po pierwsze, materiał z którego są wykonane bardzo łatwo się brudzi. Mam w domu dwa koty, więc w powietrzu lata mnóstwo sierści i Vanguardy łapią tę sierść jak lep. Do tego szybko zbiera się na nich kurz, pył i inne drobinki, na których osiadanie nie mamy wpływu. Bez wątpienia materiał pokrywający torby jest wytrzymały, ale obawiam się, że w perspektywie kilku lat może zacząć bardzo źle wyglądać.

A skoro mowa o wyglądzie, to jest to mój drugi kardynalny zarzut do tych akcesoriów – bądźmy szczerzy, nie wyglądają one przesadnie dobrze. Są toporne w swojej bryle, nieciekawe w stylizacji, a co gorsza, z daleka krzyczą „hej, mam w środku sprzęt za grube pieniądze!”. Nikt nie pomyli torby Vanguard Alta Rise z torbą codzienną. Od razu widać, że to torba fotograficzna.

Dla wielu osób te dwa zarzuty, odnoszące się w istocie do jednego, wizualnego aspektu akcesoriów, będą dostatecznym powodem, by nie dać im szansy.

Wiele osób może być jednak skłonnych przymknąć na nie oko, biorąc pod uwagę, jak niewiele kosztuje seria Alta Rise.

Torba Alta Rise 33 to wydatek rzędu 450 zł, zaś plecak Alta Rise 48 kosztuje około 500 zł. Jak na pokrowce o takich możliwościach, tak dobrze wykonane i tak dobrze przemyślane, to naprawdę niewiele. Tym bardziej, że w przeciwieństwie do wielu pokrowców z tej półki cenowej, możemy w nich naprawdę bezpiecznie przenosić sprzęt wart kilkanaście, nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Wszystko zależy tutaj więc od osobistych preferencji.

Jeśli tylko jesteśmy gotowi przedłożyć praktyczność nad urodę, otrzymujemy torbę/plecak o niebywałym stosunku ceny do jakości.

Jeśli jednak wygląd ma znaczenie, trzeba szukać idealnego plecaka czy torby gdzie indziej.

Dołącz do dyskusji

Advertisement