Spędziłem kilkanaście godzin z Samsungiem Galaxy S9+ i mówię, jak jest

Artykuł/SW Testuje 27.02.2018
Spędziłem kilkanaście godzin z Samsungiem Galaxy S9+ i mówię, jak jest

Spędziłem kilkanaście godzin z Samsungiem Galaxy S9+ i mówię, jak jest

Doskonały aparat, świetna konstrukcja, dźwięk przestrzenny i żywy ekran z HDR-em to największe zalety Samsunga Galaxy S9 i S9+. Nie wprowadzają rewolucji, ale przecież zwycięskiego składu się nie zmienia.

Rewolucją, zwłaszcza pod kątem designu, była zeszłoroczna edycja koreańskich sztandarowych smarfonów, która na salony wprowadziła niemal bezramkowe konstrukcje. Tym razem Samsung postawił na sprawdzone rozwiązanie i jedynie kosmetyczne poprawki. Mamy wiec nieco mniejsze ramki nad i pod ekranem, a także przesunięty czytnik linii papilarnych.

Teraz znajduje się on w wygodniejszym miejscu, bo po aparatem (aparatami w wersji Plus). Dzięki temu nie musimy wyciągać palca hen daleko, a sam proces odblokowywania jest o wiele szybszy.

Odblokowywać telefon możemy też skanując twarz i tęczówkę oka. Sprawdzałem ten sposób wiele razy w pełnym słońcu i po zmroku, i działa bez zarzutu, choć na pojawienie się pulpitu trzeba czekać zauważalnie dłużej niż w konkurencyjnym iPhonie X. Być może to kwestia oprogramowania albo algorytmów, które muszą się jeszcze nauczyć rysów mojej twarzy. Na razie rozwiązanie to oceniam na czwórkę z plusem.

A jak telefon trzyma się w dłoni? Doskonale. Ekran idealnie przechodzi w ramki, dzięki czemu mamy wrażenie trzymania konstrukcji wykutej z jednego kawałka materiału. Bardzo odpornego na uszkodzenia mechaniczne materiału, bo mówimy tu o szkle Gorilla Glass 5 i metalowych ramkach. Niestety bardzo szybko łapią one odciski palców, ale za to pewnie przylegają do dłoni, więc nie musimy się zbytnio obawiać, ze telefon przypadkiem wypuścimy na chodnik.

Więcej styczności miałem z Samsungiem Galaxy S9+ i jego rozmiar wydaje mi się idealny do moich dłoni. Mniejsza wersja powinna trafić w gusta bardziej konserwatywnej części rynku czy kobiet, które po prostu mają mniejsze dłonie. Świetny skrótem, który pomaga w obsłudze ekranu jest przeciągnięcie po czytniku linii papilarnych, co skutkuje wysunięciem belki ustawień i powiadomień. Dzięki temu nie trzeba daleko wyciągać palca.

Oprócz tego standardowo u Samsunga: wodoodporność (IP68), slot na karty pamięci i wyjście słuchawkowe.

Samsung w pudełku dołącza również bardzo dobre i diabelnie wygodne słuchawki od AKG. Austriacka firma (należąca aktualnie do Samsunga) brała również udział w tworzeniu układu stereo w samym smartfonie, który sprawia, że Galaxy S9 i S9+ nie muszą się już wstydzić swoich głośników jak wcześniejsze wersje. Dźwięk przestrzenny powstaje tu dzięki wykorzystaniu głośnika do rozmów z góry konstrukcji i dodatkowego, dolnego głośnika. Efektem jest bardzo wyraźny i głośny dźwięk, którego spodziewalibyśmy się w telefonie za prawie 4 tys. zł.

Drugą z największych nowości jest aparat ze zmienną przysłoną, który robi zniewalająco szczegółowe zdjęcia.

W detalach pochylał się nad nim Marcin, więc ja załączę tylko kilka poglądowych ujęć wykonanych po zmroku. Rozpiętość tonalna poniższych fotek powoduje u mnie opad szczęki. Wciąż nie mogę uwierzyć, że tak wspaniałe zdjęcia potrafi robić kieszonkowa konstrukcja.

Nie wszystko się jednak Samsungowi w 100 proc. udało. Nagrywanie w 960 klatkach na sekundę czy super slow motion jest fajne, ale… po pierwsze, może trwać bardzo krótko, a po drugie Sony pokazywało to już w zeszłym roku.

Aby filmiki miały jakąkolwiek wartość należy dobrze wymierzyć moment spowolnienia (auto-wykrywanie miewa gorsze momenty), zadbać o wystarczające oświetlenie i pogodzić się z rozdzielczością HD. Jeśli dopisze nam szczęście materiały potrafią być wspaniałe.

AR Emoji, czyli skopiujmy Apple.

Drugą z nowości związaną z aparatami są animowane emotikonki. Działają tak, że najpierw skanujemy twarz telefonem, a później dostosowujemy wygląd naszego awatara w prostym edytorze. Jest z tym trochę zabawy, kiedy widzimy kukiełkę naśladującą naszą mimikę, ale jej ruchy są bardzo ograniczone. Dodatkowo ze znajomymi w postaci gifów możemy się dzielić 18 predefiniowymi ustawieniami, które mogę wyrażać różne emocje.

Przeczuwam, że animoji od Samsunga okażą się sukcesem, bo rynek ich pragnie, ale dla power userów będą raczej znakiem czasów.

Znakiem pozycji Samsunga na rynku jest zaś promocja asystenta Bixby… do znudzenia. W końcu Samsung nie może sobie pozwolić na totalne uzależnienie się od Google’a na rynku oprogramowania. Teraz Bixby potrafi tłumaczyć menu restauracji (wykorzystując Tłumacza Google) czy analizować zawartość zdjęć, ale przeczuwam, że dla wielu użytkowników będzie tylko nachalną protezą.

Za niedługi czas jego pozycja może być podobna do pozycji Internet Explorera, którego jedynym zadaniem było pobranie innej przeglądarki. Tak samo Bixby może służyć do uruchamiania innego asystena.

Tylko 4 GB RAM-u w S9?

Samsung nigdy nie odstawał od czołówki pod kątem użytej technologii. Dwa dni testów to jeszcze zbyt mało, aby stwierdzić czy w przyszłości mała ilość RAM-u będzie wąskim gardłem całej konstrukcji. Pozostaje mieć nadzieję, że optymalizacje Androida Oreo nie pozwolą Samsungowi Galaxy S9 na zamulanie.

Oprócz tego na pokładzie znajdziemy standardowo najlepsze dostępne komponenty, czyli procesor Exynos 9810 (w wersji amerykańskiej Qualcomm Snapdragon 845) wykonany w litografii 10 nm i zależnie od wersji akumulator 3000 mAh lub 3500 mAh (QC 2.).

Kilkanaście godzin testów nie ujawniło jak na razie najmniejszych zadyszek czy nawet kropli potu, jaki intensywne przeglądanie internetu mogłoby wycisnąć z koreańskiego krzemu.

Trochę ponarzekałem na oba telefony z linii Galaxy, ale trzeba im oddać, że Samsung po raz kolejny zbliżył się do smartfonowego ideału. Wymienione wyżej wady trącą wbijaniem szpili na siłę, podczas gdy zalety są niezaprzeczalne i kolosalne. Wpływają na najważniejsze elementy korzystania z telefonu każdego dnia jak przeglądanie sieci, multitasking, robienie zdjęć i filmów czy konsumowanie mediów, a także rozmowy czy esemesowanie (nie zapomnijmy, że to wciąż telefon z kartą SIM).

Jeśli mamy nieograniczony budżet nie znajdziemy w tym momencie lepszego telefonu niż Samsung Galaxy S9 Plus.

Wersja bez plusa jest tylko nieco słabsza ze względu na mniej RAM-u, mniejszą baterię i brak drugiego aparatu.

Zdjęcia: Marcin Połowianiuk.

Dołącz do dyskusji

Advertisement