Polskie portale stawiają na emocje. Przez 24 godziny nie ustaliłem, kto wczoraj wygrał “skoki”

Felieton/Media 11.02.2018
Polskie portale stawiają na emocje. Przez 24 godziny nie ustaliłem, kto wczoraj wygrał “skoki”

Polskie portale stawiają na emocje. Przez 24 godziny nie ustaliłem, kto wczoraj wygrał “skoki”

Parę lat temu trwała jeszcze dyskusja o wyższości portali nad blogami. Że polskie portale to „literatura faktu”, podczas gdy na blogach pokroju Spider’s Web informacje gubią się w zalewie przemyśleń mniej lub bardziej anonimowych autorów. 

Nie oglądałem wczorajszego konkursu skoków narciarskich, przez 3 godziny byłem odcięty od świata. Koło godziny 20.00 postanowiłem sprawdzić, jak tam poszło polskim skoczkom, bo bardzo ich lubię. I dowiedziałem się jak im poszło, nawet bardzo. Problem w tym, że od konkursu minęły 24 godziny, a ja nadal nie wiem, kto zwyciężył w zawodach.

Przejrzałem wczoraj nagłówki, ale i klilkałem trochę w artykuły, 4 najważniejszych portali w kraju.

Wiem, który był Stefan Hula, ale nadal nie wiem, kto zdobył złoto we wczorajszym konkursie Igrzysk Olimpijskich.

Wiem jak „oszukano” Kamila Stocha, ale nadal nie wiem, kto zdobył srebro we wczorajszym konkursie Igrzysk Olimpijskich.

Poznałem wszystkie, starannie wyliczone, 24 błędy trenera Horngachera, ale dalej nie wiem, kto zdobył brąz we wczorajszym konkursie Igrzysk Olimpijskich.

Obejrzałem relację, co o tym wszystkim sądzą mieszkańcy rodzimej miejscowości Stefana Huli, ale dalej (…)

Na temat warunków na skoczni wypowiedziało się już kilkunastu ekspertów, Maciej Lasek oraz ludzie z komisji Macierewicza, ale dalej (…)

Przeczytałem przynajmniej ze trzy wezwania do linczu pod adresem polskiego sędziego oraz z pięć wywiadów, w których sędzia tłumaczy się ze swoich decyzji, ale dalej (…)

Znamy już powszechnie rozgłaszane stanowisko Adama Małysza, ale dalej (…)

Znalazłem jakieś dwa felietony z wyliczeniami na temat tego, ile punktów stracili nasi skoczkowie przez pomiary wiatru, ale dalej (…)

Jeden z portali przytaczał słowa Szaranowicza, który nie omieszkał porównać całej sytuacji do Nagano i Sapporo, ale dalej (…)

Nie brakło też nieodłącznych newsów z komentarzem Waltera Hofera do całej sytuacji, ale dalej (…)

Ale dalej nie wiem kto wygrał te cholerne zawody.

Tak wyglądają obrońcy klasycznego dziennikarstwa w polskiej sieci. Wojownicy newsa. Ci, którzy w swoich hasłach reklamowych ogłaszają, że dzięki nim wiemy więcej. Chyba jedna jedyna Gazeta.pl przynajmniej nie kryła się z tym („dzień dobry emocje”), jak teraz będzie wyglądać linia wydawnicza serwisu.

Nie mówię, że tych informacji na portalach ostatecznie nie było. Pewnie gdzieś tam były, ale przeczytałem od wczoraj jakieś 20 publikacji na temat konkursu skoków w polskich mediach i nie udało mi się znaleźć informacji na temat tego, kto go wygrał. Emocje i husaria były ważniejsze, niż jakieś takie elementarne przywiązanie do – wydawałoby się – najbardziej podstawowej z informacji.

Andreas Wellinger, Johann Andre Forfang i Robert Johansson – tak wyglądało podium olimpijskiego konkursu na skoczni K90. Musiałem sobie znaleźć w Wikipedii, która szczęśliwie oszczędziła wypowiedzi babci Stefana Huli na jedynce.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement