Sensacyjna książka o Nokii rzuca nowe światło na jej sojusz z Microsoftem. Znacznie mniej korzystne

News/Technologie 15.02.2018
Sensacyjna książka o Nokii rzuca nowe światło na jej sojusz z Microsoftem. Znacznie mniej korzystne

Sensacyjna książka o Nokii rzuca nowe światło na jej sojusz z Microsoftem. Znacznie mniej korzystne

Myliłem się. Wszystkie moje argumenty uzasadniające wybór Windows Phone’a przez Nokię właśnie legły w gruzach. Nie czuję się jednak winny, bo dopiero teraz znamy do tej pory nieznaną część tej historii.

Nokia, niegdyś gigant na rynku telefonów komórkowych, dziś w zasadzie jest na nim nieistotna. Jej upadek jest ściśle związany z brakiem sukcesu platformy Windows Phone, z którą związała swój los. Wielu ekspertów, a także zwykłych internetowych komentatorów, krytykowało decyzję firmy Stephena Elopa. Uważano, że wybór Androida byłby wyborem trafniejszym.

Obserwatorzy Microsoftu – ze mną włącznie – krytykowali tę krytykę. Zauważaliśmy, że Nokia stałaby się nowym graczem na podzielonym już pomiędzy producentów rynku. Telefony Nokii z Androidem nie miałyby nic do zaoferowania względem urządzeń Xperia czy Galaxy. Nasze ówczesne wnioski są w pewnym sensie podparte sytuacją firmy na chwilę obecną: telefony Nokia z Androidem, choć niezłe, mają śladowe udziały rynkowe.

Mariaż z Microsoftem zapewniał Nokii nie tylko bycie liderem na nowej mobilnej platformie od jednego z wiodących podmiotów na rynku IT. Microsoft zapewnił fińskiemu producentowi coś, co na Androidzie nie było możliwe (z kursywy się za chwilę wytłumaczę). Nokia miała bezpośredni wpływ na dalszy rozwój Windows Phone’a, mogła do niego wprowadzać autorskie elementy. Mogła też liczyć na wsparcie merytoryczne, marketingowe i finansowe ze strony Microsoftu.

Problem w tym, że Microsoft nie był jedynym szczodrym potencjalnym partnerem.

Google również proponował Nokii bardzo preferencyjne warunki. Firma miała okazję być jego największym i wyjątkowym partnerem.

Według książki opisującej ostatnie miesiące panowania Stephena Elopa w Nokii, o uwagę firmy bardzo zabiegał również Google. Firmie bardzo zależało na fińskim producencie z uwagi na jego bardzo mocną pozycję na rynkach rozwijających się. W czasach, gdy były prowadzone negocjacje, Android zupełnie nie radził sobie na tanich telefonach, przez co Google na te rynki wstępu nie miał. Nokia zaś była ekspertem w tworzeniu wytrzymałego sprzętu wysokiej jakości, w niskiej cenie i optymalizacji pod niego systemu Symbian.

Oferta Google’a była bardzo podobna do tej od Microsoftu, jak się teraz po raz pierwszy dowiadujemy. Nokia mogła mieć wpływ na dalszy rozwój tego aktualnie najpopularniejszego systemu operacyjnego na świecie. Żaden inny partner Google’a nie miał zaoferowanego takiego przywileju. Google dawał Nokii pełną dowolność w modyfikowaniu systemu i promowania na nim swoich usług. W tym promowania Ovi Maps i Nokia Music kosztem usług Google’a. Jedyny postawiony wymóg to zachowanie zgodności jej telefonów z Usługami Play.

Jakby tego było mało, Google planował również dzielić się z Nokią zyskami. Producent zarabiałby pieniądze z Wyszukiwarki Google i Usług Play, jeżeli użytkownik korzystałby z nich na telefonie tegoż producenta. Żaden inny producent telefonów nie otrzymał od Google’a tak szczodrej oferty albo… o niej nie wiemy.

To zmienia wszystko.

Dlaczego więc Nokia wybrała Windows Phone’a?

Powody wyboru Microsoftu były dwa. Pierwszym była otwartość Androida. Google chciał wykorzystać niesamowite doświadczenie Nokii w budowaniu sprzętu i oprogramowania, by ów system wzbogacić. Problem w tym, że efektami swojej pracy Nokia musiałaby się dzielić. Opracowane przez nią usprawnienia dla Androida trafiłyby w efekcie do pozostałych producentów, w myśl warunków licencyjnych AOSP. Windows Phone to system zamknięty, zapewniający firmie większą kontrolę. Nokia mogła decydować, co trafi do ogólnego nurtu rozwojowego platformy, a co ma być dostępne wyłącznie w telefonach Lumia.

Drugim powodem były pieniądze. Google chciał licencjonować patenty Nokii oraz dzielić się wpływami z wyszukiwarki i usług. Sęk w tym, że firma potrzebowała pieniędzy na już. Wiedziała też, że jest bardziej potrzebna Microsoftowi niż Google’owi. Dlatego też kiedy wystosowała warunek wysokiego wsparcia finansowego płatnego z góry oraz dalsze wsparcie techniczne i marketingowe, również pod względem finansowym, Microsoft się zgodził. W efekcie płacąc firmie co kwartał ćwierć miliarda dolarów.

Czy Nokia poradziłaby sobie z Androidem bez natychmiastowego wsparcia finansowego ze strony Google’a?

Tego nie dowiemy się już nigdy. Wiemy jednak, że jeden z kluczowych argumentów podnoszonych przez entuzjastów Windows Phone’a – a więc wpływ na platformę i jej przewodzenie – okazuje się bez znaczenia, bo dokładnie taką samą pozycję gwarantowałby mariaż z Androidem. Wiemy też z całą pewnością, że prowadzenie Windows Phone’a nie wyszło Nokii na dobre. Wybór Microsoftu jako partnera okazał się gigantyczną pomyłką.

Możemy teraz tylko dumać nad tym, jak wyglądałby świat telefonów, gdyby to Nokia wespół z Google’em dalej projektowała Androida, wprowadzając do niego swoje wynalazki i innowacje. Zarówno software’owe, jak i sprzętowe, z aparatami PureView na czele. Wiedzieliśmy, że Symbian oraz MeeGo musiały umrzeć. Nie wiedzieliśmy, że Windows Phone również. Na pocieszenie wiemy jednak coś innego, a przynajmniej możemy przypuszczać.

W momencie, w którym Nokia – gigant na chwiejnych nogach – stałby się strategicznym partnerem Google’a, monopol Androida stałby się realnym zagrożeniem, którego mógłby nie wytrzymać nawet Apple. Już teraz Android nazywany jest Windowsem wśród telefonów, a więc platformą blokującą możliwość narodzenia się realnej konkurencji. Wolałbym nie żyć w świecie, w którym Android jest jedynym możliwym wyborem i choć sam preferuję mojego Samsunga Galaxy nad iPhone’a, cieszę się, że ten drugi istnieje.

Dołącz do dyskusji

Advertisement