Sprawdziłem nową generację gogli HTC Vive Pro, latając balonem w wirtualnej rzeczywistości

Relacja/Gry 28.02.2018
Sprawdziłem nową generację gogli HTC Vive Pro, latając balonem w wirtualnej rzeczywistości

Sprawdziłem nową generację gogli HTC Vive Pro, latając balonem w wirtualnej rzeczywistości

Sprawdziliśmy nową generację gogli wirtualnej rzeczywistości. Adapter bezprzewodowy w HTC Vive Pro usunął największą bolączkę trapiącą ten sprzęt. Lot balonem w VR zawstydza kinowe pokazy 4DX.

HTC znane jest od lat z produkcji smartfonów, ale firma będąca swego czasu głównym partnerem Google’a w świecie mobilnym, zaczęła eksperymentować z zupełnie nową gałęzią biznesu. HTC Vive są jednymi z najlepszych, o ile nie najlepszym goglami wirtualnej rzeczywistości, jakie można kupić.

Pierwszy raz testowałem HTC Vive w Barcelonie już dwa lata temu. W tym roku na MWC 2018 miałem okazję sprawdzić, jak sprawują się nowe gogle HTC Vive Pro na przykładzie kolejnych gier. Producent wyeliminował największą wadę swojego produktu, czyli sterczące z obudowy kable.

Lot balonem z goglami VR na głowie.

htc vive pro

Po założeniu gogli użytkownik jest odcinany od świata zewnętrznego. Dzięki ekranom i soczewkom patrzy wyłącznie na wirtualny świat, a gogle dzięki czujnikom odwzorowują ruch głowy. W zależności od gry lub aplikacji świat może być albo statyczny, albo dynamicznie symulować ruch awatara w przestrzeni.

W przypadku dema przygotowanego przez firmę Janimation VR mamy do czynienia z tym drugim przypadkiem. Gracze mogą odbyć lot balonem w wirtualnej rzeczywistości. HTC Vive Pro pozwala ruszać się bez żadnego skrępowania, a wrażenie lotu wzmacniane jest przez dodatkowe doznania, by oszukać też inne zmysły niż wzrok.

HTC Vive Pro pozwala poczuć wiatr we włosach.

htc vive pro

Podczas lotu wirtualnym balonem można sterować palnikiem tak jak w prawdziwym. Nad głową gracza znajduje się wajcha, której pociągnięcie przekłada się na szybsze tempo wznoszenia się. Twórcy instalacji zadbali nawet o grzałkę, by po podniesieniu ręki, było czuć ciepło.

Gdy tylko wirtualny balon oderwie się od ziemi, gracz to poczuje.

htc vive pro

Możliwe jest to dzięki zamontowaniu koszyka na specjalnych sprężynach. Pomagała w dodatku obsługa stoiska, która bujała stanowiskiem. Zamontowano nawet wiatrak symulujący ruch powietrza. Świetny pomysł, a poszczególne elementy składają się na niesamowite doświadczenie.

Z początku byłem jednak rozczarowany, że w przypadku dema Janimation VR nie stosuje się kontrolerów od HTC.

htc vive pro

Ma to jeden minus – w wirtualnej rzeczywistości nie widać rąk awatara. Mimo to podnoszenie dłoni, by dotknąć wajchy, było naturalne, dzięki świetnemu odwzorowaniu rzeczywistego świata w tym wykreowanym komputerowo. Nie jest to zresztą produkcja specjalnie interaktywna, a raczej demo technologiczne.

A jest się czym chwalić, bo HTC Vive Pro nie musi być stale podłączone do komputera.

htc vive pro

Poprzednia wersja gogli wymagała stałe podłączenia kablem do jednostki centralnej. W przypadku HTC Vive Pro stosowany jest specjalny adapter, który łączy się bezprzewodowo ze stacją bazową i pozwala na nieskrępowane ruchy. Firmie udało się rozwiązać największą bolączkę gogli.

Dodatkowy moduł nie jest zbyt duży, ale zestaw musi mieć dodatkowe zasilanie.

htc vive pro

Na szczęście HTC Vive Pro można zasilić bezpośrednio z powerbanka, którego chowa się w kieszeni spodni. Łączy go co prawda z goglami jeden kabel, ale w przeciwieństwie do przewodu łączącego standardową edycję HTC Vive z komputerem, nie krępuje on w żaden sposób ruchów.

Lot balonem to dopiero początek wyprawy w nieznane.

Oprócz opcjonalnego adaptera bezprzewodowego oferuje też lepszą jakość obrazu i podobno lepiej odwzorowuje ruch. W praktyce podczas testów nie czułem specjalnej różnicy pomiędzy tymi dwoma modelami. Nic jednak dziwnego, skoro jakość obrazu i detekcja ruchu już w poprzednim modelu stała na bardzo wysokim poziomie.

Muszę tylko odnotować, że kilkukrotnie obraz nieprzyjemnie zadrgał, co nie zdarzało mi się podczas testowania poprzedniej generacji gogli bez adaptera bezprzewodowego. Nie umiem jednak ocenić, czy to wina braku kabli, czy może… innych ludzi, którzy co chwilę wchodzili w pole widzenia kamer rejestrujących ruch.

htc vive pro

Na zatłoczonym stoisku HTC podczas targów MWC 2018 w Barcelonie spędziłem ponad dwie godziny.

Zabawa z HTC Vive Pro na głowie była po prostu przednia. Nie mam wątpliwości, że tak jak mobilne gogle są przyszłością dla VR-u, tak na dziś jedynie stacjonarne gogle z bezprzewodowym adapterem jak w tym przypadku są w stanie zapewnić najwyższy poziom immersji.

Do stanowisk ustawiały się długie kolejki, chociaż gogle wirtualnej rzeczywistości od HTC nie są już nowinką. Pojawiła się jednakże nowa generacja sprzętu, a oprócz nowości w postaci HTC Vive Pro przetestowałem też samodzielne gogle HTC Focus, system Viveport oraz wiele różnych gier i aplikacji.

W wirtualnej rzeczywistości strzelałem do zombie razem z trzema innymi graczami, kopałem piłkę prosto do bramki i grałem mecz z innym żywym człowiekiem w ping-ponga. O najciekawszych prezentacjach opowiem jednak już w kolejnych materiałach.

Dołącz do dyskusji

Advertisement