To się nazywa spóźniony zapłon. YouTube ukarze autora, który pokazał ciało samobójcy

Artykuł/Social media 10.01.2018
To się nazywa spóźniony zapłon. YouTube ukarze autora, który pokazał ciało samobójcy

To się nazywa spóźniony zapłon. YouTube ukarze autora, który pokazał ciało samobójcy

Pod naciskiem społeczności, YouTube wypowiedział się w głośnej sprawie filmu Logana Paula pokazującego ciało samobójcy. Serwis wyciągnie konsekwencje wobec autora.

Film Logana Paula wywołał w sieci falę dyskusji o tym, gdzie leży granica tego, co można pokazać w swoich filmach. 31 grudnia autor opublikował nagranie z „lasu samobójców”, czyli lasu Aokigahara w Japonii. Ponura nazwa tego miejsca nie jest przesadą, ponieważ na przestrzeni lat wiele osób odebrało sobie w nim życie.

To sprawia, że las wzbudza niezdrową ciekawość, podszytą dreszczykiem grozy. Wielu twórców wideo nagrało materiały z tego lasu, w tym. m.in. Krzysztof Gonciarz. O ile film Gonciarza można uznać za reportaż z tego miejsca, tak Logan Paul poszedł o krok za daleko i stworzył niepotrzebny, sensacyjny materiał.

Autor nagrał vloga, w którym znalazł w lesie ciało samobójcy. Martwy mężczyzna jest pokazany na filmie z zamazaną twarzą, ale widać całą jego sylwetkę. Film pod naporem krytyki widzów został szybko usunięty. Paul przeprosił za sytuację i jednocześnie stwierdził, że jego zamiarem była chęć pomocy osobom w depresji, a nie złapanie tanich klików na youtubie.

YouTube zabrał głos w tej sprawie. Serwis potrzebował aż dziewięciu dni na napisanie stanowiska.

Fala krytyki dotknęła nie tylko autora, ale i YouTube. Film wywołał dyskusję na temat tego, co można pokazać w swoich filmach, po czym dostało się też YouTube’owi. Śmierć i samobójstwo to bardzo delikatne tematy, w sprawie których serwis nie lubi się wypowiadać.

Tym razem krytyka wymusiła reakcję. W otwartym liście YouTube przyznaje, że społeczność zasługuje na wyjaśnienie. Czytamy, że YouTube, podobnie jak wielu widzów, był „zaniepokojony filmem, który został udostępniony”. Wobec autora zostaną wyciągnięte dalsze konsekwencje, ale YouTube nie zdradza żadnych konkretów. W liście znajduje się jedynie uwaga, że kanał autora naruszył wytyczne dla społeczności, co spotka się z reakcję serwisu.

YouTube usprawiedliwia swoją zwłokę z odpowiedzią:

Odpowiedź zajęła nam dużo czasu, ale słuchaliśmy wszystkiego, co mówiliście. Wiemy, że działania jednego twórcy mogą wpłynąć na całą społeczność, dlatego wkrótce udostępnimy kolejne informacje o krokach, jakie podejmujemy, aby filmy takie jak ten nigdy nie zostały ponownie udostępnione.

Sprawa jest skomplikowana, ale serwis pokroju YouTube’a powinien mieć wypracowane metody radzenia sobie w takich przypadkach.

Bardzo spóźniona reakcja YouTube’a, która na dodatek jest zbyt lakoniczna, niestety źle świadczy o tym serwisie. Z YouTube’a każdego miesiąca korzysta 1,3 mld użytkowników, którzy każdego dnia wyświetlają łącznie 5 miliardów filmów! Przy takiej skali biznesu trzeba być przygotowanym na kryzysy i mieć procedury, które szybko naprawią sytuację.

YouTube pokazał, że zupełnie nie jest przygotowany na takie sytuacje. A trzeba pamiętać, że z serwisu korzystają nie tylko osoby dorosłe, których psychika jest już ukształtowana. Gros widzów to przecież dzieci, dla których część materiałów jest po prostu niewskazana.

Oczywiście to nie serwis, a rodzic powinien zadbać o to, co jego dziecko ogląda, ale jestem zdania, że są potrzebne dodatkowe narzędzia, które wychwycą niestosowne treści. A przecież nie powinno to być problemem, skoro YouTube potrafi bezbłędnie wyłapywać i usuwać pornografię, a do tego Google dysponuje algorytmami rozpoznającymi na zdjęciach i filmach cały szereg obiektów.

Dołącz do dyskusji

Advertisement