Przepiękna bestia. Tak wygląda Lexus LF-1 Limitless, który… może nigdy nie powstać

News/Motoryzacja 15.01.2018
Przepiękna bestia. Tak wygląda Lexus LF-1 Limitless, który… może nigdy nie powstać

Przepiękna bestia. Tak wygląda Lexus LF-1 Limitless, który… może nigdy nie powstać

Gdyby można było zagłosować, który model studyjny powinien przerodzić się 1:1 w samochód produkcyjny, chyba nie mielibyśmy większych problemów z wyborem. 

Wielki, piękny i z niemal obojętnie czym pod maską. Taki jest nowy model studyjny Lexusa – mierzący sobie ponad 5 m długości Lexus LF-1 Limitless.

„Z obojętnie czym” należy tutaj traktować dosłownie – Lexus deklaruje, że pod maską mógłby się znaleźć zarówno silnik spalinowy, jak i elektryczny, hybrydowy, hybrydowy typu plug in albo układ zasilany ogniwami wodorowymi.

Co ostatecznie napędzi auto zbudowane (o ile jakieś powstanie) na bazie LF-1? Tego nie wiadomo.

Do 2025 każdy model Lexusa ma być jednak albo w pełni elektryczny, albo zelektryfikowany.

Rodzaj napędu to jednak w modelach studyjnych często sprawa drugorzędna. LF-1 ma przede wszystkim zwiastować potencjalny język stylistyczny przyszłych modeli Lexusa.

I chyba nikt nie ma wątpliwości, że współpraca z kalifornijskim CALTY Design Research nad tym projektem zakończyła się sukcesem.

Część detali – jak to w modelu studyjnym bywa – jest bez wątpienia przerysowana (np. 22-calowe obręcze kół albo gigantyczny grill), ale efekt jest i tak niezwykły.

Wrażenie to utrzymuje się zresztą także wtedy, gdy zajrzymy do środka. Oczywiście ekranów i paneli dotykowych jest pod dostatkiem.

Ale i tak chyba największe wow robią panele drzwiowe z perforacją, przez którą do wnętrza dostaje się delikatne światło z diod umieszczonych pod panelami.

Poza tym, jak to na projekt przyszłości przystało, pozbyto się niemal wszystkich fizycznych przełączników – zastąpić je ma sterowanie oparte o gesty.

Kilka przycisków ostało się natomiast z tyłu, gdzie wygospodarowano dla pasażerów dwa osobne miejsca.

Choć ok, może i nie są to przyciski z prawdziwego zdarzenia, za którymi tęskni wielu właścicieli samochodów.

Niewielu z nich prawdopodobnie tęskni natomiast za nawigacją „4D”, bo prawdopodobnie nigdy o niej nie słyszało.

Czwartym wymiarem w przypadku Lexusa ma być czas. Nawigacja uwzględni więc potrzeby kierowcy i pasażerów w zależności od czasu podróży.

I tak np. będzie w stanie zasugerować postój na tankowanie, jedzenie albo zarezerwować nam hotel.

A jeśli zajdzie taka potrzeba, auto w trybie szofera będzie w stanie zająć się samodzielnie prowadzeniem. Choć Lexus nie określa, którego poziomu autonomicznej jazdy możemy oczekiwać (padło jedynie określenie hands-free).

Na razie nie ma żadnych informacji na temat planów produkcyjnych samochodu bazującego na modelu LF-1, ale z całą pewnością nikt nie miałby nic przeciwko temu, żeby zobaczyć takie auto na publicznych drogach…

Dołącz do dyskusji

Advertisement