Wirtualna asystentka Facebooka odchodzi na emeryturę

News/Technologie 09.01.2018
Wirtualna asystentka Facebooka odchodzi na emeryturę

Wirtualna asystentka Facebooka odchodzi na emeryturę

Facebook rezygnuje z M, wirtualnej asystentki trenowanej przez ludzi. Projekt zostanie zamknięty już w styczniu. 

Wersji beta M została wprowadzona do Messengera w 2015 r. Asystentka doradzała użytkownikowi, co kupić na prezent dla przyjaciół, jaką restaurację wybrać w nowym mieście, jak zaplanować wieczór. Robiła też rezerwacje, składała zamówienia, reklamacje i przypominała o walentynkach, pytając, czy użytkownik nie chce wysłać komuś kwiatów.

Za tajemnicą wielozadaniowości M stał zespół ludzi. Za każdym razem, gdy zadanie przerastało możliwości asystentki, jego rozwiązanie przejmowali “trenerzy”, którzy wykonywali je za nią. Dlatego pewnie M nigdy nie wyszła z beta testów i większość użytkowników nie miała okazji jej poznać. M była dostępna na Messengerze tylko dla około 2 000 osób i wszyscy oni byli mieszkańcami Kalifornii.

Wyszła jako beta, skończyła jako eksperyment.

Uruchomiliśmy ten projekt, żeby dowiedzieć się, czego ludzie oczekują po asystencie i wiele się nauczyliśmy. Wykorzystamy to w innych projektach opartych na sztucznej inteligencji — powiedział w poniedziałek rzecznik Facebooka, ogłaszając koniec pracy M.

Ostatnim dniem pracy wirtualnej asystentki stworzonej przez Facebooka będzie 19 stycznia, osoby wspierające ją za kulisami zostaną oddelegowani do innych prac w firmie.

M nie potrafiła się porozumiewać głosowo, więc wymagała od użytkownika ciągłego pisania. W dobie obdarzonych głosem wirtualnych asystentek to rozwiązanie mogło się wydawać nieco przestarzałe. Nie wiemy też, jak wiele zadań musieli za M wykonywać jej ludzcy pomagierzy i jak w praktyce wyszedł trening sztucznej inteligencji. A to chyba kluczowe pytanie. Jeśli M musiała się opierać głównie na pracy stojącego za nią zespołu pracowników, to cały projekt nie miał szans przetrwać.

Siri Apple’a, Cortana Microsoftu, Alexa Amazonu i asystentka Google. Wszyscy wielcy chcą mieć swoją wirtualną asystentkę. Na smartfonach robi się coraz bardziej tłoczno. M wydawała się najbardziej podobna do narzędzia stworzonego przez Google’a. Tak jak ona była skupiona głównie na wykonywaniu poleceń i dostarczaniu informacji. Jej twórcy postawili przede wszystkim na funkcjonalność, a nie na stworzenie iluzji rozmowy z człowiekiem.

Facebook zapowiada, że wykorzysta to, czego się nauczył przez ponad dwa lata, testując M. Nie ma jeszcze konkretnych zapowiedzi odnośnie tego, jak będzie wykorzystana ta wiedza i czy przerodzi się w przyszłości w nowe rozwiązanie oparte na sztucznej inteligencji. Wszyscy najwięksi gracze zainwestowali w wirtualne asystentki i zdziwię się, jeśli Facebook całkowicie zrezygnował z brania udziału w tym wyścigu.

Dołącz do dyskusji

Advertisement