Dziś jest dobry dzień, żeby zacząć ogarniać te całe e-sporty

News/Gry 19.01.2018
Dziś jest dobry dzień, żeby zacząć ogarniać te całe e-sporty

Dziś jest dobry dzień, żeby zacząć ogarniać te całe e-sporty

Po raz ósmy rusza liga e-sportowa popularnego LoL-a. 
Dziś startuje 8. sezon EU LCS, czyli europejskiej sceny League of Legends. Mimo zapowiedzi H2K i prób ucieczki G2 do Stanów, żadna drużyna nie opuściła rozgrywek. Jednak liczba zmian w zespołach może sprawić, że niejeden fan poczuje się nieco zagubiony, patrząc dziś na scenę w Berlinie.

Nie wiesz, o co chodzi? To fragment dla ciebie.

Jeśli chcesz zobaczyć, o co tyle hałasu z tym całym e-sportem, ale nie wiesz, gdzie zacząć, rozgrywki LoL-a mogą być dobrym pomysłem. Kamera zawsze pokazuje obraz z góry, dzięki czemu łatwiej jest się połapać w tym, co dzieje się na ekranie. Anglojęzyczni komentatorzy sporo tłumaczą i ułatwiają odnalezienie się w gąszczu bohaterów i ich umiejętności.

Na oficjalnej stronie LoL-a jest też co prawda dostęp do polskiego komentarza, ale jeśli znacie angielski, zdecydowanie odradzam ten wybór. Nawet najlepszy komenatrz może nie pomóc, jeśli zupełnie nie wiecie, co się dzieje, bo nigdy nie graliście w tego typu gry. Wtedy do pierwszego oglądania polecam się przygotować, czytając przynajmniej jeden krótki artykuł albo bardziej rozbudowany poradnik dla osób dopiero zaczynających przygodę z LoL-em.

Nowy stary format.

W nowym sezonie Riot zdecydował się na przywrócenie w Europie formatu Bo1. Wszystkie drużyny rozegrają więc tylko jeden mecz, który będzie rozstrzygał o tym, kto zdobędzie punkty. Z jednej strony pozwala to na znaczące zmniejszenie liczby meczów i ułożenie przejrzystego grafiku, z drugiej eliminuje istotną część rozgrywki. Już nie będzie można ani trzeba dostosowywać taktyki z meczu na mecz, tak aby odpowiedzieć na strategię i dyspozycję przeciwnika.

Fani pewnie nie mieliby specjalnie nic przeciwko tym zmianom, gdyby nie fakt, że to znów stawia drużyny zachodnie na przegranej pozycji w stosunku do innych dużych lig. Na międzynarodowych imprezach gra się do dwóch lub trzech wygranych, czyli w formacie, który zespoły z Azji ćwiczą cały rok.

Zmiany w zespołach.

W tym sezonie w głównej lidze występuje dwóch Polaków. Marcin „Jankos” Jankowski przeszedł z H2K do G2. Mistrzowie Europy wymienili niemal cały skład. Z zeszłorocznej drużyny został tylko Luka „PerkZ” Perković, reszta przeszła do innych lig. G2 będzie chciało wygrać piąty split z rzędu, wyrównując tym samym rekord Fnatic.

Drugi z Polaków — Oskar „Vander” Bogdan — trafił do powracającego do EU LCS Schalke 04. Brak relegacji w połowie sezonu może pomóc okrzepnąć zespołowi na tyle, że zakończy sezon w połowie stawki i nie będzie musiał się martwić walką o pozostanie w lidze.

Rotacji w składach było dużo więcej. H2K i Roccat wymieniły wszystkich zawodników. Splyce odświeżył prawie cały skład. Większość graczy Giants przeszła do Vitality. W tym szaleństwie ostoją stałości pozostał Fnatic. Władze klubu zdecydowały się tylko na jedną zmianę i ściągnęły do drużyny byłego wspierającego Unicorns of Love — Zdravetsa „Hylissanga” Ilieva Galabova.

Gdzie oglądać?

Zawody będzie można oglądać na Twitchu albo bezpośrednio na stronie e-sportowej LoL-a. W oficjalnej informacji nie ma ani słowa o transmisji EU LCS na YouTubie. A szkoda, było to dobre rozwiązanie dla wszystkich, którzy nie darzą sympatią specyficznej społeczności Twitcha.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement