Battle for Azeroth to nowy dodatek do World of Warcraft. Testowaliśmy wczesną wersję

Artykuł/Gry 08.11.2017
Battle for Azeroth to nowy dodatek do World of Warcraft. Testowaliśmy wczesną wersję

Battle for Azeroth to nowy dodatek do World of Warcraft. Testowaliśmy wczesną wersję

W trakcie konferencji BlizzCon 2017 firma Blizzard zapowiedziała wiele nowości dotyczących swojego MMORPG. Oprócz wersji „klasycznej”, World Of Warcraft otrzyma nowy dodatek: Battle for Azeroth.

Jak sama nazwa wskazuje, ponownie rozgorzeje konflikt pomiędzy Hordą i Przymierzem. Inaczej zostaną rozłożone akcenty w prowadzeniu fabuły. Poprzedni dodatek – Legion, skupiał się na klasach i to one dostały np. unikalne miejsca, gdzie mogą spotykać się ich przedstawiciele (class halls), tak zapowiedziany dodatek ma położyć nacisk na rasach.

Rasy sprzymierzone

Osobiście jestem z tego zadowolony: brakowało mi trochę nowych, znaczących „raciali”, czyli umiejętności specyficznych dla konkretnej rasy. Ma to się zmienić po wprowadzeniu tzw. „allied races” czyli sprzymierzonych ras, które dociekliwi fani grzebiący w plikach wersji preview gry nazwali „podrasami”. Przedstawiciele Blizzarda jednak kilkakrotnie powtarzali – zarówno podczas sesji konferencyjnych, jak i w indywidualnych wywiadach, że taka nazwa nie jest poprawna. W rzeczywistości rasy sprzymierzone będą miały własny zestaw cech, i własny zestaw klas, które mogą odgrywać.

Jak będą działały rasy sprzymierzone? Po spełnieniu odpowiednich warunków, w trakcie grania w nowy dodatek, zostaną one odblokowane. Warunki będą różnego rodzaju – niektóre będą związane z kampanią i przyjdą nam one z łatwością, a o inne będziemy musieli się trochę bardzie postarać – np. zdobyć reputację odpowiedniej frakcji w grze poprzez przejście serii misji. Gdy odblokujemy nową rasę, będziemy mogli stworzyć postać do niej należącą. Postać taka rozpoczynać będzie swoją przygodę na poziomie 20. Gdy zdobędziemy za jej pomocą najwyższy poziom – otrzyma ona unikalny wizualnie zestaw zbroi.

Serce Azeroth

Kolejną istotną zmianą jest powitanie kolejnego alternatywnego sposobu na rozwój postaci  i sprzętu. Mieliśmy już osobne talenty PvP i rozwój artefaktu za pomocą artifact power, teraz otrzymamy amulet Serce Azeroth, które będziemy wzmacniać za pomocą Azerytu. To właśnie o azeryt – nowy materiał, który zacznie się wydobywać w różnych miejscach planety, toczyć się będzie główny konflikt.

O azeryt będziemy też walczyć w nowym polu bitwy (battleground), które pojawi się w grze jeszcze przed premierą dodatku, czyli w 7.3.5. Pole bitwy będzie posiadało nową mechanikę polegającą na obronie i zdobywaniu pojawiających się w losowych miejscach kryształów azerytu.

Warfronts – fronty wojenne

W Battle for Azeroth powitamy też zupełnie nowy tryb rozgrywki. Będzie to czerpiący inspirację z RTS-owych korzeni Warcrafta war fronts. Gracz będzie tam dowódcą – będzie decydował na co przeznaczyć zdobywane zasoby, jakie budynki mają być stworzony w pierwszym etapie. Następnie budynki te są wykorzystywane do tworzenia nowych jednostek militarnych. W międzyczasie przeciwnik będzie robił to samo, musimy więc zadecydować czy dozbroimy bazę i opóźnimy atak, czy też wyprzedzimy atak przeciwnika, pozostawiając swoją bazę bez obrony.

Isle expeditions – wyprawy na wyspy

War fronts nie jest jedynym nowym tryb rozgrywki w Battle for Azeroth. Kolejną nowością są ekspedycje na wyspy (isle expeditions). Trzyosobowa grupa graczy będzie eksplorować i próbować zdobyć losową wyspę. Jeśli będzie to grupa w trybie PvP, dodatkowo na wyspie będzie trójka przeciwników z drugiej frakcji. Mimo, że dana wyspa (jest ich kilkadziesiąt) będzie miała stały rozkład terenu, to warunki wygranej. przeciwnicy w formie NPC, oraz pojawiające się mini-gry będą losowe. Może się też zdarzyć że przy dwukrotnym odwiedzeniu wyspy ci sami NPC będą raz przyjaźni, a raz nastawieni wrogo. Wszystko ma układać się zaś w uzasadnioną fabularnie całość. Plądruj nieznane wyspy – zapowiadał zwiastun – i  to właśnie będziemy robić.

Pierwsze wrażenia

W trakcie BlizzConu można było zagrać w nowy dodatek w wersji bardzo wczesnej. Niektóre z postaci jeszcze nie reagowały na interakcje, zdarzały się również drobne błędy graficzne. Do wyboru były dwa rodzaje rozgrywki – wykonywanie misji w jednej z nowych lokalizacji oraz granie w instancjonowany loch (dungeon) o nazwie Freehold.

Udostępniona lokalizacja zaskakiwała klimatem. Podobnego jeszcze w Warcrafcie nie widziałem, choć mogą na myśl przyjść np. początkowy obszar Worgenów oraz Duskwood. Teren, który udostępniono (miasteczko Fallhaven i okolice o nazwie Drustvar) przywodził mi na myśl klimat, który mógłbym określić jako „Lovecraft spotyka Blair Witch Project”. Więc nie jest źle.

Historia, którą zdążyłem obejrzeć w grze skupia się na rzeczonym miasteczku i ginących dzieciach. Zaczynamy od rozprawienia się z pojawiającym się w miasteczku kultem który możemy nazwać animistycznym. Mieszkańcy zaczynają stawiać prymitywne totemy (przypominające te które pojawiają się we wspomnianym filmie Blair Witch Project). Równocześnie zaś odkrywamy, że miejscowe zwierzęta gospodarskie dotknęła dziwna choroba. W kolejnym etapie musimy zniszczyć totemy, opanować plagę chorujących leśnych zwierząt i zmierzyć się z mieszkającą w lesie wiedźmą.

W oczy rzuciło mi się, że Blizzard dokonał kolejnego (po Mists of Pandaria) zmniejszenia parametrów postaci i sprzętu. Co jakiś czas jest to potrzebne, aby gracze (oraz gra) nie musieli operować idącymi w miliony liczbami. Poprzednim razem jednak tzw. item level nie został zmniejszony (i pod koniec Legionu niebezpiecznie zbliżał się do tysiąca). Tym razem item level również uległ redukcji. Muszę przyznać że postać na poziomie 110 używająca sprzętu o poziomie 112 jest czymś do czego trzeba się chwilę przyzwyczajać.

Demo miało na celu zaprezentowanie nowych terenów gry. Nie wszystko było jeszcze skończone – widać było że jest to dodatek w opracowaniu – nie było np. zaimplementowanych głosów postaci w dialogach. Jak dowiedziałem się od twórców gry – historia opowiedziana w misjach z kontynentu Kul Tiras (którego częścią jest Drustvar), będzie skupiać się na konflikcie czterech rodów rządzącym wyspą. W części w którą grałem, był to ród Waycrest. Uwagę skupiały zupełnie nowe modele zwierząt i  przeciwników oraz pięknie – jak na grę o tak starym silniku – zaprojektowane tereny.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement