Chińczycy skopiowali Chińczyków i nie wyszło to dobrze. Doogee Mix – recenzja

Recenzja/Sprzęt 09.10.2017
Chińczycy skopiowali Chińczyków i nie wyszło to dobrze. Doogee Mix – recenzja

Chińczycy skopiowali Chińczyków i nie wyszło to dobrze. Doogee Mix – recenzja

To uczucie gdy chińska firma kopiuje inną chińską firmę…

Kojarzycie ten smartfon? To Xiaomi Mi Mix z zeszłego roku – pierwszy “bezramkowiec”, który wypłynął na szersze wody i zapoczątkował cały trend ekranów wypełniających fronty telefonów. Niedawno pojawiła się też jego ulepszona wersja.

A teraz zobaczcie, jak wygląda Doogee Mix:

Z przodu telefony są bardzo podobne (poza dotykowym przyciskiem w Doogee), ale diabeł drzemie przecież w szczegółach. Przyjrzyjmy się więc Doogee Mix z bliska.

680 zł za “bezramkowca”?

Doogee postawił sobie jasny cel. Stworzyć jak najtańszy telefon, z jak najmniejszymi ramkami, który wciąż będzie się dało używać. W momencie, gdy piszę te słowa Mixa można kupić w Chinach za 680 zł (+opłaty na granicy), co jest świetną okazja biorąc pod uwagę co ten telefon ma w środku:

  • Procesor: 16nm, Octa-core MediaTek Helio P25 (MT6757CH) (4x 2.5 GHz ARM Cortex-A53 + 4x 1.6 GHz ARM Cortex-A53),
  • Grafika: Mali-T880MP2 GPU,
  • Pamięć: 4GB/6GB RAM; 64/128GB pamięci (można ją rozszerzyć kartami SD).

Niestety, nawet taka konfiguracja bardzo słabo radzi sobie w nagrywaniu filmów w 4K – aparat co chwila gubi klatki:

W FullHD jest już lepiej, ale materiałowi nadal brakuje szczegółów.

Zdjęcia mają akceptowalną jakość, ale bardzo łatwo je prześwietlić i zgubić ostrość. Choć producent sugeruje, że dodatkowy aparat z monochromatyczną matrycą zapewni lepsze zdjęcia w słabych warunkach oświetleniowych, to w praktyce takie zdjęcia są bardzo słabe.

Sama aplikacja kamery jest bardzo toporna. Z reguły trzeba nieco poczekać na załadowanie się opcji, które są czasami dziwnie pochowane. HDR wydaje się być zaś doklejony w ostatniej chwili, bo jego włącznik mocno wyróżnia się w menu.

Przednia kamera jest zaś nieużywalna. Selfie są mało szczegółowe, a paleta barw niebezpiecznie ściąga ku różowemu. Ciekawe są zaś opcje upiększania, które idealnie nadają się do… wykonywania pokracznych zdjęć.

Ponarzekałem nieco na kamerę, więc dla odmiany pora telefon za coś pochwalić.

Doogee Mix wygląda prześlicznie

Obudowa jest metalowa, a krawędzie pozaginane. Ekran pokryty jest szkłem 2,5D, które daje łagodniejsze przejście do poziomu obudowy. Do testów dostałem wersję niebieską, świetnie spasowaną i sprawiającą solidne wrażenie.

Plecki bardzo ładnie odbijają światło, ale przyciągają również odciski palców, które niszczą doskonałe pierwsze wrażenie.

Obudowa z przodu i z tyłu oklejona jest folią. To bardzo przyjemny gest, ale niestety folia jest niskiej jakości. Owszem, uchroni przed zarysowaniami, ale już przy upadku zapewne okaże się bezradna. Szkoda też, że producent nie pofatygował się o dobranie folii pasującej do wyświetlacza. Na moim egzemplarzu bowiem brakowało jej kilku milimetrów z obu boków.

A propos upadków – w pudełku znajdziemy też obudowę z poprzecinanymi rogami (dzięki temu obudowę nakłada się o wiele łatwiej.)

Kolejnym “gratisem” jest uchwyt na palec doklejany na pleckach. Dzięki niemu telefon mogą użytkować nawet osoby o mniejszych dłoniach, a Mix nie będzie wypadał im z dłoni.

Niestety Doogee Mixa nie trzyma się najlepiej w dłoni. Krawędzie są zaokrąglone w niewielkim stopniu, a obudowa dość szeroka. Zdecydowanie lepiej w tym miejscu sprawiłby się ekran o proporcji 18:9, a nie 16:9.

Ekran bez ramek?

Marketing Doogee jest naprawdę perfidny. Rzut oka na materiały promocyjne sugeruje, że ramki dotknęła atrofia, a ekran zajmuje cały front urządzenia. Nic podobnego. Ramki są całkiem duże – oczywiście jak na bezramkowca.

Materiały producenta

Sytuację ratuje nieco użycie ekranu Super Amoled od Samsunga z doskonałą czernią. Kiedy przy krawędziach mamy czarny obraz to zlewa się on z otoczeniem ekranu i nie czujemy się tak mocno wystrychnięci na dutka przez Chińczyków.

Z góry w ramkach znalazło się jeszcze miejsce na standardowy głośnik i zestaw czujników, ale kamera została już przeniesiona na dość dużą dolną belkę.

Jak na swój przedział cenowy ekran w Doogee Mixie jest świetny – ma dobre kąty widzenia i zadowalającą jasność, choć mocno przejaskrawia kolory. Dodatkowo, Doogee chwali się, że został pokryty Gorilla Glass 5.

Konstrukcja jest zbyt piękna, aby mogła być prawdziwa?

Niestety oszczędności Doogee widać w kilku miejscach.

W tym telefonie brakuje mi:

  • diody powiadomień LED – w innych telefonach już rzut oka na obudowę daje informację, czy czekają na nas jakieś powiadomienia,
  • NFC – nie zapłacimy zbliżeniowo,
  • portu microUSB – prawie każdy nowy telefon jest już wyposażony w port w standardzie USB C; w przyszłości może być więc trudniej z pożyczeniem od kogoś ładowarki,
  • szybkiego ładowania – od kilku do stu procent naładujemy telefon w ok. 2 godziny,
  • kompletu przycisków dotykowych – mamy tylko jeden, który cofa do poprzedniego ekranu, więc belka nawigacyjna zabiera cenne miejsce na ekranie.
  • głośników stereo – choć maskownice są dwie, to głośnik jest tylko jeden. Gra zadowalająco głośno, ale wiele nie powinniśmy się po nim spodziewać.

Sam ekran nie imponuje też rozdzielczością, bo ma tylko 720 linii w poziomie. Na 5,5-calowym wyświetlaczu trąci to już nieco myszką.

Akumulator – niby duży, a szybko się go zeruje

Ma pojemność 3380 mAh, co na papierze prezentuje się bardzo dobrze. Niestety starcza maksymalnie na jeden dzień w cyklu mieszanym. Kogo o to obarczyć skoro i procesor i ekran są stosunkowo energooszczędne? Oczywiście optymalizację.

DoogeeOS

Doogee Mix działa na autorskiej nakładce, opartej o Androida 7. Mamy tu mnóstwo opcji do dostosowania nakładki do własnych preferencji. Możemy skonfigurować obsługę gestami i różne skróty. Nazwy są jednak tak źle przetłumaczone na język polski, że lepiej zrobiłby to już nawet Tłumacz Google’a (niektóre opcje nie są przetłumaczone w ogóle i… to chyba lepsze rozwiązanie). Część ustawień jest zdublowana i nie dość, że źle opisana, to czasami powoduje blokowanie się telefonu.

Nakładka działa wolno i czasami musi się chwilkę zastanowić przy otwieraniu aplikacji czy ładowaniu obrazków oraz wideo. „Mulenie” występuje nawet kiedy przeglądamy newsy w sekcji zintegrowanej z nakładką.

Doogee OS czasami trudno traktować na serio. Telefon działa standardowo w skórce z wściekle pomarańczową tapetą, z której zwiska kot w kubku. Zapewne twórcy byli przekonani, że to świetny skrót do innych skórek… intuicyjne.

W ustawieniach launcherów możemy też wybrać opcję, wyświetlania gwiazdek i serduszek przy każdym dotknięciu ekranu.

Wszystkie te bajery można oczywiście wyłączyć, a nawet ukryć zupełnie – wystarczy ściągnąć inny launcher. Nie zmieni to jednak bardzo słabej optymalizacji. Telefonowi zdarza się zawiesić, animacji przyklatkować, a aplikacji zamknąć bez powodu. Może to kłopoty wieku dziecięcego, ale kiedy na rynku jest tyle innych propozycji, to nie widzę powodu do bycia beta-testerem.

Cześć funkcji w zamyśle jest bardzo ciekawa. To np. możliwość klonowania aplikacji czy przewijania zdjęć machając nad telefonem, ale ich wykonanie woła o pomstę do nieba.

Świetny sprzęt i marne oprogramowanie

Tak najkrócej można opisać Doogee Mixa. Na jego pokładzie znajdziemy szybki procesor, dużo RAM-u, niezłe moduły aparatu i jasny ekran. Całość zamknięta jest w pięknej obudowie z niewielkimi ramkami. Na papierze ten telefon wygląda świetnie.

Niestety Doogee totalnie skopało oprogramowanie, które nie wykorzystuje pełnego potencjału tak dobrych części. W obecnej wersji DoogeeOS-a Mixa mogę polecić tylko najbardziej zagorzałym fanom chińskich zabawek.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement