Pokken Tournament DX to pierwsza gra na wyłączność dla Switcha, która nie zdobyła mojego serca – recenzja

Recenzja/Gry 23.09.2017
Pokken Tournament DX to pierwsza gra na wyłączność dla Switcha, która nie zdobyła mojego serca – recenzja

Pokken Tournament DX to pierwsza gra na wyłączność dla Switcha, która nie zdobyła mojego serca – recenzja

Dziwnie się czułem, gdy mój muskularny, humanoidalny Machamp okładał pięściami czworonożnego Suicune. Coś po prostu tutaj nie pasowało. Jak gdyby w pudełku znalazły się niewłaściwe puzzle. Pokken Tournament DX jest pierwszą grą na wyłączność dla konsoli Nintendo Switch, przy której nie mogę napisać „kupujcie w ciemno”.

The Legend of Zelda: Breath of The Wild? Obowiązkowo! Mario Kart 8 Deluxe? Absolutna konieczność! Snipperclips? Trzeba! Splatoon 2? Naprawdę warto! Pokken Tournament DX? Tutaj… tutaj następuje moment zawahania. Bijatyka stworzona przez ludzi odpowiedzialnych za serię Tekken nie jest złą grą. Brakuje jej jednak tego czegoś, co sprawia, że Pokemony studia The Pokken Company zawsze wydają się wyjątkowe. Potraktowanie stworków jak zawodowych wrestlerów odmagicznia Pokken Tournament DX. Sprowadza produkcję do poziomu bijatyki jakich wiele.

Grywalny Pokemon Decidueye dostępny jedynie w edycji gry dla konsoli Nintendo Switch

Nintendo zależało, by Pokken Tournament DX nie był nudną konwersją z WiiU. Gra posiada unikalne dodatki.

W Pokken Tournament DX dla Switcha znajdują się cztery dodatkowe stworki z japońskich automatów, których zabrakło na płycie dla WiiU. Do tego paleta wojowników została poszerzona o skrzydlatego Decidueye. To nowy Pokemon, który zadebiutował dopiero przed rokiem grach Sun/Moon dla Nintendo 3DS-a. Przypominająca sowę istota jest grywalna tylko i wyłącznie na Switchu, powiększając ogólną paletę stworków do 21. Dla porównania, na WiiU jest ich zaledwie 15.

Drugim wyróżnikiem Pokken Tournament DX jest tryb PvP na jednym ekranie. Do obsługi bijatyki wystarczy zaledwie jeden Joy-Con. Drugi możemy wręczyć znajomemu, wspólnie rozgrywając serię pojedynków. Co ciekawe, lokalny PvP na jednej konsoli może być wyświetlany w dwóch trybach. Pierwszy to klasyczny podział ekranu na dwa obszary, połączony ze spadkiem płynności do 30 klatek. Drugi zachowuje pełne proporcje ekranu, z kamerą obejmującą całą arenę oraz 60 klatkami na sekundę.

Wsparcie gry na jednym Joy-Conie to świetne posunięcie

Mobilny aspekt to gigantyczna wartość dodana. Jedziesz w pociągu ze znajomymi, wyciągasz Switcha, stawiasz go na blacie stolika, podajesz Joy-Cona znajomemu i już możecie przeprowadzić lokalny turniej. Do tego w Pokken Tournament DX pojawia się zupełnie nowy tryb starć grupowych. W nich walki prowadzone są w systemie 3v3, dzięki czemu grupa znajomych ma okazję stanąć po jednej stronie, rywalizując w NPC lub internetowymi graczami.

Ostatnim dodatkiem w Pokken Tournament DX są rankingowe starcia online. Tryb multiplayer nareszcie ma cel. Jest nim awans do kolejnych lig wojowników, goniąc za listą 250 najlepszych trenerów z całego świata. W tym miejscu muszę zaznaczyć, że aktualnie czwartym najlepszym wojownikiem jest… gracz z Polski, który do perfekcji opanował wachlarz ciosów demonicznego Gengara. Gratulacje!

Polak czwartym najlepszym graczem na świecie w Pokken Tournament DX!

Skupmy się na tym, co w Pokken Tournament DX najważniejsze – mechanice. Ta jest bardzo prosta.

Pojedynki w PTDX można podzielić na dwie wymienne, rotacyjne fazy – swobodne starcie na arenie oraz bliską walkę kontaktową. W tym pierwszym trybie gracz ma pełną swobodę poruszania, obserwując swojego Pokemona w lekkim rzucie izometrycznym. Kluczowe są tutaj ataki dystansowe, uniki oraz umiejętne skracanie oraz wydłużanie dystansu.

Gdy zadamy przeciwnikowi odpowiednie obrażenia, albo ten zada je nam, kamera przemieszcza się w położenie 2D. Ujęcie jest charakterystyczne dla większości bijatyk, co by wymienić Tekkena, Injustice, Mortal Kombat czy Street Fightera. Walka nabiera wtedy kontaktowego charakteru, a swoboda sterowania zostaje zamieniona na jedynie dwa kierunki – do przodu oraz do tyłu względem rywala.

Podczas walki kontaktowej najważniejsze są sekwencje ciosów, blokowanie, chwyty oraz kontry. Starcie staje się mniej zręcznościowe, a producenci przesuwają środek ciężkości w kierunku bardziej technicznej rozgrywki. Jednak bez obaw – nawet w trybie walki kontaktowej Pokken Tournament DX jest dziecinnie prosty. W grze nie ma złożonych kombosów ala Mortal Kombat, kręcenia analogami w stylu Street Fightera czy łączenia przycisków na modłę Tekkena. Większość kombinacji ogranicza się do jednoczesnego wciśnięcia przycisku akcji oraz przycisku kierunkowego.

Faza swobodnego starcia…
… oraz faza walki w zwarciu

Walka jest łatwa, przyjemna i efektowna, ale nie ma w niej za grosz magii Pokemonów.

Grze znacznie bliżej do efekciarskiego Dragon Ball Xenoverse 2 (zresztą od tego samego studia) niż Pokemonów na 3DS-a. Najważniejsza cecha stworków, czyli ich przynależność do żywiołów, nie ma tutaj żadnego znaczenia. Żonglowanie istotami w trakcie pojedynku jest niemożliwe. Do tego momentami gra tak ugina się od efektów specjalnych. że naprawdę można ją pomylić z bijatykami w świecie Naruto lub Dragon Balla. Wybuchy, ferie kolorów, gigantyczne ataki obszarowe – zapewne miało być epicko, ale zamiast tego wyszło troszkę niepoważnie.

Pokken Tournament DX nie jest w stanie zbudować własnej tożsamości. Nawet po kilkunastu godzinach z tytułem wciąż mam wrażenie, że to eksperymentalna beta odważnego projektu, który dopiero musi znaleźć właściwe filary rozgrywki. Cała otoczka trenerów, turniejów oraz lig to tylko kosmetyczna nakładka, która w żadnym stopniu nie przyciąga do ekranu. Wręcz przeciwnie. W porównaniu do kampanii fabularnych z bijatyk Injustice, Mortal Kombat X czy Tekken 7, ta w Pokken Tournament DX jest nudnym, nieśmiesznym żartem.

Nie pomagają również okropne menusy oraz archaiczny wygląd interfejsu. Awatary trenerów są tandetne. Muzyka nijaka. Główne menu odrzuca od ekranu. Wszystko to sprawia, że nie mamy uczucia obcowania z produktem premium. Gry wydawane przez Nintendo są zazwyczaj dopieszczone w każdym calu. Pokken Tournament DX nie generuje tego przyjemnego uczucia. Mógłbym to wybaczyć, gdyby bijatyka była sprzedawana po niżej cenie niż zupełnie nowe gry. Tak niestety nie jest.

Mam również wielki problem z grafiką w Pokken Tournament DX.

Produkcja działa w 60 klatkach na sekundę, co przy gatunku bijatyk jest zjawiskiem pozytywnym oraz pożądanym. Gorzej z jakością samej oprawy wideo. Pokken Tournament DX zawsze działa w trybie 720p. Niezależnie od tego, czy gramy na małym ekranie konsoli lub dokujemy ją w stacji podłączonej do telewizora. Konsekwencją takiego stanu rzeczy obraz na TV jest niezwykle nieostry, co przeszkadza w odbiorze produkcji. Zwłaszcza, jeżeli chwilę wcześniej grało się na Playstation 4 lub komputerze osobistym.

Niska rozdzielczość w połączeniu z brakiem wygładzania krawędzi powoduje widoczne gołym okiem ząbkowanie. Widać je zwłaszcza obserwując kształty cieni, jakie rzucają stworki znajdujące się na arenie. To naprawdę nie są detale. Mowa o widocznym gołym okiem zjawisku, które wpływa na końcowy odbiór produkcji. Przeskok jakościowy pomiędzy edycjami na WiiU oraz Switcha jest zbyt mały. Namco Bandai potraktowało proces optymalizacji mocno po macoszemu.

Nie wiem co ten Pokemon ma między nogami i w zasadzie nie chcę wiedzieć

Największe zalety:

  • Dodatkowa zawartość względem automatów i edycji na WiiU
  • Wspólna zabawa dwóch graczy na jednej konsoli
  • Codzienne wyzwania i rozwój statystyk Poków
  • Możliwość wyboru podziału ekranu w lokalnym PvP

Największe wady:

  • Nierówna warstwa wideo, paskudny interfejs i byle jaka muzyka
  • Brakuje magii prawdziwych Pokemonów
  • Kampania to wydmuszka bez fabuły
  • Momentami grze bliżej do Dragon Balla niż popularnego anime ze stworkami
  • Jakość 720p na wielkim ekranie

Cieszę się, że dane mi było zagrać w Pokken Tournament DX. To jedna z najbardziej egzotycznych produkcji, z jakimi miałem do czynienia w tym roku. Mój głód niecodziennego doświadczenia został zaspokojony, lecz to za mało, aby polecić zakup tej gry w ciemno. Zwłaszcza, że równocześnie z Pokken Tournament DX na Nintendo Switchu debiutuje znacznie bogatsze w zawartość Dragom Ball Xenoverse 2. Gdybym musiał wybierać między tymi dwoma bijatykami, moje pieniądze są po stronie Goku i spółki.

Dołącz do dyskusji