Xiaomi próbuje dać drugie życie Androidowi One. Chciałbym wierzyć, że mu się uda

Xiaomi próbuje dać drugie życie Androidowi One. Chciałbym wierzyć, że mu się uda

Xiaomi próbuje dać drugie życie Androidowi One. Chciałbym wierzyć, że mu się uda

Dziś zaprezentowany został smartfon Xiaomi Mi A1 pracujący pod kontrolą czystego Androida. Mam nadzieję, że to wydarzenie jest wstępem do pojawienia się na rynku większej liczby mocnych urządzeń należących do serii Android One. Choć nie do końca w to wierzę.

Trzy lata temu Google zapowiedziało powstanie telefonów należących do linii Android One. Miały to być tanie urządzenia z czystym systemem Android, które przez długi czas dostawałyby zarówno aktualizacje oprogramowania, jak też łatki bezpieczeństwa.

W okolicach 2015 roku pojawiło się kilka ciekawych sprzętów należących do serii, po czym o tej inicjatywie robiło się ciszej i ciszej. Najpierw słyszeliśmy, że bardzo dobry tani smartfon z Android One pojawił się w Polsce, następnie o kilku sprzętach dostępnych w Europie, a potem do mojej świadomości przebijały się wyłącznie informacje o nielicznych modelach wypuszczanych na dalekim wschodzie.

W końcu całkowicie zapomnieliśmy o istnieniu Android One.

Aż do dziś, a konkretnie do konferencji prasowej zorganizowanej przez Xiaomi. Jej gwiazdą był model Xiaomi Mi A1, który jest odpowiednikiem Xiaomi Mi5X, tyle że działającym pod kontrolą czystego systemu Android.

No, prawie czystego, bo wyposażonego w kilka dodatkowych aplikacji, dzięki którym możliwe jest wykorzystanie wszystkich funkcji telefonu, takich jak podwójny aparat oraz możliwość działania jako pilot. Pomijając te drobnostki Android na Xiaomi Mi A1 niczym nie różni się od oprogramowania znajdującego się na smartfonach Nexus oraz Pixel.

Trzeba przyznać, że Xiaomi Mi A1 nie jest najszybszym smartfonem dostępnym na rynku, ale czy komukolwiek powinno to przeszkadzać? Raczej nie. Ma szybki i energooszczędny procesor, dużo pamięci operacyjnej, sporo pamięci wewnętrznej, pokaźny wyświetlacz, metalową obudowę i podwójny aparat.

Jedyne wady tego urządzenia to brak obsługi NFC niezbędnej do wykonywania płatności zbliżeniowych oraz nieco za mały akumulator. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że braków tych nie odczuje duża część użytkowników. Zwłaszcza w odniesieniu do ceny urządzenia, która nawet w Polsce powinna wynieść zaledwie nieco ponad 1000 zł.

Pojawia się pytanie, czy na rynku pojawią się inne modele z serii Android One?

Czy na wypuszczenie takich smartfonów zdecydują się Huawei, Samsung, LG, Sony oraz HTC? Szczerze wątpię. Marki te są bardzo przywiązane do swoich nakładek. Traktują je jako integralną część urządzenia i nie będą chciały z nich zrezygnować na rzecz czystego Androida. A szkoda, bo tego typu urządzenia są potrzebne.

Sam znam użytkowników, którzy bardzo cenią sobie bezpieczeństwo i szybki dostęp do aktualizacji, ale nie chcą lub mogą wydać ogromnych kwot na iPhone’y lub smartfony z serii Pixel. Wymieniłem właśnie te dwa sprzęty, bo tylko one spełniają wszystkie standardy mobilnego świata. Tylko one są tworzone przez firmy mające realny wpływ na rynek mobilny. Tylko one dostają łatki bezpieczeństwa i aktualizacje przez bardzo długi czas.

Nie jest tak, że Google nie chce dostarczać tych aktualizacji, bo to robi. Najczęściej swoich urządzeń nie chcą aktualizować producenci smartfonów. A skoro tego nie robią, powinni dać odwalić Google brudną robotę. Powinni umożliwić użytkownikom kupno sprzętu, w których stabilność, szybkość i bezpieczeństwo są ważniejsze od nakładki pełnej efektownych fajerwerków i niepotrzebnych funkcji.

Dlatego mam nadzieję, że Android One odniesie sukces, choć… w to nie wierzę.

Czemu pomysł, który nie wypalił na tanich smartfonach ma okazać się sukcesem w wyższej półce cenowej? W segmencie urządzeń, które nawet bez czystego Androida działają całkiem sprawnie? Nie mogę znaleźć odpowiedzi na to pytanie. Nie wierzę, że na rynku jest odpowiednio wielu klientów, którzy zdecydowaliby się na kupno takiego urządzenia. Nie wierzę, że firmy zechciałyby na takich sprzętach zarabiać i urozmaicić ofertę Android One.

Xiaomi zresztą też nie wprowadza tego modelu dla zysku. To jednak nikogo nie powinno dziwić, ponieważ firma ta generalnie nie zarabia na smartfonach. Chce wyłącznie pokazać światu, że nie tylko tworzy telefony gdzieś w chińskiej piwnicy, ale też współpracuje z Google i jest w pełni otwarty na jego pomysły.

Tworząc pierwszy naprawdę dobry telefon z Android One pokazuje opinii publicznej, że jest równie istotnym graczem, jak inne podmioty na globalnym rynku i należy z nim się liczyć. I jeżeli nawiąże długotrwałą współpracę z Google, będzie wdrażać jego pomysły, a kiedyś może nawet stworzy urządzenie z serii Pixel, ta sztuka Xiaomi się uda.

Wtedy Chińczycy ostatecznie udowodnią, że weszli do technologicznej pierwszej ligi.

Dołącz do dyskusji