Windows Phone umarł. Tym razem formalnie i na dobre

Windows Phone umarł. Tym razem formalnie i na dobre

Windows Phone umarł. Tym razem formalnie i na dobre

Już dziś, tak jak zapowiadano, Microsoft zaprzestanie wsparcia technicznego dla systemu Windows Phone. Nie będzie już go łatał ani dbał o zgodność usług. Dlaczego odchodzi w niesławie? I co dalej z telefonami Microsoftu?

System operacyjny Google Android nie zaczynał jako platforma operacyjna dla telefonów. Najpopularniejszy system na świecie zaczynał jako oprogramowanie do aparatów cyfrowych, by następnie być pospiesznie przepisanym na potrzeby telefonów podobnych do BlackBerry by później ponownie zostać przebudowany na potrzeby telefonów z ekranami dotykowymi. Pospiesznie, ze strachu przed iPhone’em.

Dlaczego notkę o Windows Phone zaczynamy od Androida? Bo geneza obu systemów była bardzo podobna. Windows Phone również powstawał w pośpiechu, a jego pierwsza wersja była, no cóż, potworkiem. Z wierzchu elegancki, płynny i – trzeba przyznać – stabilny. Jednak pod spodem krył archaiczne jądro Windows CE i środowisko uruchomieniowe wzięte z odtwarzacza multimedialnego Zune.

Windows Phone nie jest rozwijany od dwóch lat. Jego ostatnia wersja – 8.1 Update 2 – pojawiła się ponad dwa lata temu. System ten został zastąpiony przez Windows 10 Mobile, który jest na dobrej drodze by skończyć jak swój poprzednik. Jako miłe wspomnienie pewnego rynkowego kuriozum i – niestety – nic więcej.

Początki Windows Phone sięgają 2004 roku.

Już wtedy Microsoft pracował nad nowym systemem operacyjnym o nazwie kodowej Photon. Prace jednak przeciągały się w nieskończoność, więc w końcu projekt wstrzymano. Powrócono do niego w 2008 roku, gdy Windows Mobile zaczął być zagrożony ze strony iPhone’a.

Formalnie pierwszym systemem z rodziny Windows Phone był Windows Phone Classic. Nikt jednak nie uznaje nomenklatury Microsoftu, bo ów Windows Phone Classic był niczym innym jak systemem Windows Mobile w wersji 6.5. Prawdziwy Windows Phone zaczyna się od edycji 7. A więc pod chwytliwą nazwą Windows Phone 7 Series.

Windows Phone Classic
Windows Phone Classic z nakładką HTC Sense

System, jak wspominałem wcześniej, powstawał w pośpiechu. Nie było czasu na zapewnienie zgodności z aplikacjami z Windows Mobile. Porzucono też plan przeniesienia go na nowoczesne jądro Windows NT, pozostając przy archaicznym Windows CE. Zrezygnowano z obsługi rysika, a sprzęt na którym mógł działać był bardzo ściśle określony w dokumentacji systemu. Mimo tego, udało się stworzyć coś całkiem przyjemnego.

Windows Phone 7 pojawił się w 2010 roku. Na początku miał czterech partnerów sprzętowych.

Byli to HTC, Dell, Samsung i LG. Pierwotnie w tym gronie miał znaleźć się też HP, ale firma wycofała się ze swoich planów chcąc skupić się na przejętym od Palma systemie operacyjnym webOS. Po premierze rynkowej Acer, Fujitsu i ZTE dołączyły do grona partnerów Microsoftu.

Głównym wyróżnikiem Windows Phone 7 był jego interfejs zbudowany na bazie typografii Metro i aktywnych kafelków. Choć system ten, jak zapewne doskonale wiecie, nigdy nie zdobył popularności, to podsunął konkurencji kilka pomysłów. Tak zwane płaskie wzornictwo, zwiększające czytelność interfejsu, pojawiło się z czasem w iOS i wielu odmianach Androida. Aktywne kafelki umożliwiające podgląd najważniejszych informacji z aplikacji bez ich otwierania również w pewnej formie trafiły do konkurencji.

Trzeci wyróżnik Windows Phone 7 okazał się niestety dla niego zgubny. Microsoft słusznie założył, że użytkownika nie obchodzą aplikacje jako takie, a informacje jakie zapewniają. Dlatego też stworzył sekcje w swoim systemie, pobierające dane od usługodawców. W Zdjęciach widzieliśmy wszystkie zdjęcia ze wszystkich usług, profile z serwisów społecznościowych pojawiały się w systemowym katalogu Kontaktów, i tak dalej. Nietrudno się domyślić, że to nie spodobało się twórcom aplikacji. Z początku jednak współpracowali, choć niechętnie i w sposób ciągły wywierając nacisk na Microsoft i żądając zmian.

Czwarty wyróżnik… nie nadszedł wraz z Windows Phone 7, a z późniejszą wersją systemu. Chcę jednak wspomnieć o nim już teraz, skoro wymieniliśmy elementy „zbyt dobre” by partnerzy mogli je zaakceptować. Windows Phone miał być ściśle zintegrowany z usługą Skype, co przestraszyło operatorów komórkowych którzy nadal nie mogli zaakceptować redukowania swojej roli do dostawców bezprzewodowych usług internetowych.

Windows Phone we wszystkich swoich wersjach jest ściśle zintegrowany z usługami Microsoftu, takimi jak Office, Outlook, OneDrive czy Bing. Udostępniał jednak API dla innych usług, które mogły być na nim uruchamiane.

Nokia na ratunek.

Windows Phone odnosił umiarkowane sukcesy na rynku. W Europie stawał się coraz popularniejszy, jednak w wielu krajach, w tym tych kluczowych pokroju Stanów Zjednoczonych czy Chin, nadal nie mógł sobie poradzić z konkurencją ze strony iOS-a i Androida. Microsoft wyciągnął więc rękę do innego giganta, który nie mógł odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Do upadającego lidera rynku mobilnego, jakim była Nokia.

W ramach porozumienia miedzy Nokią a Microsoftem, od lutego 2011 roku zaprzestano dalszego rozwoju systemów MeeGo i Symbian/Belle, za wyłączeniem symbianowych projektów już w zaawansowanym stadium wprowadzania na rynek. Nokia miała produkować telefony ze średniej i wysokiej półki wyłącznie z Windows Phone na pokładzie, w zamian za finansowe, merytoryczne i marketingowe wsparcie Microsoftu.

W pierwszym kwartale 2011 roku sprzedano 1,6 mln telefonów z Windows Phone 7. W drugim 1,7 mln, co zapewniło mu 1,6-procentowy udział rynkowy. W trzecim spadł on do 1,5 proc., by wzrosnąć aż do drugiego kwartału 2012 do 1,9 proc.

Windows Phone 8, czyli Windows Phone o jakim Microsoft od początku marzył.

Od samego początku celem Microsoftu było połączenie mobilnego i desktopowego systemu operacyjnego w jedną całość. Nie udało się to w przypadku Windows Phone 7, nie udało się to też w przypadku Windows Phone 8. Ósemka przeszła jednak na jądro Windows NT, co miało przykre konsekwencje dla użytkowników Siódemki. Windows CE nie obsługiwał wielordzeniowych procesorów, Windows NT ich wymagał. A to oznacza, że niemożliwa była aktualizacja z Windows Phone 7 do Windows Phone 8 z uwagi na ograniczenia sprzętowe.

System był jednak zgodny z aplikacjami napisanymi dla Windows Phone 7, zapewniając sobie przyzwoitą ich bazę na start. Otrzymał też nowe środowisko uruchomieniowe, w większości (choć zdecydowanie nie całkowicie) zgodne z tym z Windows 8. Zmieniło się, rzecz jasna, nie tylko jądro.

Windows Phone 8 nadążał za rynkowymi trendami, wprowadzając obsługę płatności przez NFC na długo zanim stało się to popularne. Usunięto paskudny brak z Siódemki jakim był brak obsługi kart microSD, wprowadzono też mnóstwo usprawnień dla użytkowników korporacyjnych. Z uwagi na jądro Windows NT zaoferował też pełną wielozadaniowość, podczas gdy Windows Phone 7 umożliwiał ją wyłącznie przez tak zwanych agentów pracujących w tle.

Windows Phone musiał przebojem podbić rynek, by przekonać partnerów. To mu się nie udało, a Microsoft zaczął się miotać. Postanowił kupić sobie… Nokię. Za chore pieniądze.

Ograniczenia jakie wynikały z prymitywnego jądra Windows CE odstraszyła klientów, którzy zaufali Windows Phone 7. Innowacyjny i nowatorski interfejs odstraszył osoby przyzwyczajone do tego opartego na ikonach i prostych interakcjach. Integracja ze Skype’em stawała się coraz bardziej problematyczna dla operatorów komórkowych.

Najwięcej problemów było jednak z aplikacjami. Wyciąganie z nich danych przez system redukowało potrzebę ich uruchamiania, na dodatek Windows Phone 8, choć zgodny z Siódemką, w zasadzie nakazywał przepisanie ich od nowa na potrzeby nowszego i lepszego środowiska uruchomieniowego. A brak popularności w Stanach Zjednoczonych i Azji nie pomagał. Ci zdecydowali się więc w większości skupić się na łatwiejszych i pewniejszych inwestycjach, jakimi były Android i iOS. Windows Phone zaczynał mieć coraz poważniejszy problem.

Stephen Elop nie pracuje już w Microsofcie. Ani w Nokii.
Stephen Elop, dyrektor generalny Nokii, nie pracuje już w Microsofcie. Ani w Nokii.

Microsoft zdecydował się więc na desperacki krok. Zamiast polegać na partnerach sprzętowych, postanowił kupić sobie jednego z nich. Pod koniec 2013 roku odkupił więc od Nokii cały dział zajmujący się telefonami komórkowymi za 5,4 mld euro. Nie zyskał na tym w zasadzie nic.

W czwartym kwartale 2012 roku Windows Phone miał 3-procentowe udziały w sprzedaży telefonów.

Windows Phone 8.1, czyli ostatni gasi światło.

Przejęcie Nokii (a raczej, gwoli ścisłości, jej działu mobilnego) nie pomogło Microsoftowi w zasadzie w niczym. Nawet klienci przekonani do Windows Phone’a zaczęli dostrzegać zalety konkurencji, która po skopiowaniu wybranych pomysłów Microsoftu rozwijała też własne, również udane pomysły. Zwłaszcza, że w przeciwieństwie do Microsoftu, miała deweloperów i operatorów po swojej stronie. Na dodatek, z uwagi na powyższe, partnerzy sprzętowi Microsoftu zaczęli się wykruszać. Coraz ciężej było znaleźć fajny sprzęt z Windowsem, coraz więcej aplikacji znikało ze Sklepu Windows Phone.

Microsoft wykonał więc w 2014 roku ostatni krok mający na celu podtrzymanie żywota Windows Phone. Wypuścił aktualizację oznaczoną jako 8.1, która 1) likwidowała koncepcję grup danych wyciąganych z aplikacji, 2) wprowadziła Centrum akcji (a więc kopię Centrum powiadomień z Androida) uzupełniające aktywne kafelki oraz 3) integrację z Cortaną, a więc konkurencyjną dla Siri usługą Microsoftu. Windows Phone stracił wiele ze swojej wyjątkowości na rzecz przejęcia największych zalet konkurencji.

Nie pomogło. Rekordowe udziały Windows Phone w sprzedaży to 3,4 proc. rynku globalnego.

Paradoksalnie, Windows 10 Mobile był zarówno spełnieniem marzeń Microsoftu jak i ekonomiczną koniecznością.

Nie będziemy się tu rozwodzić nad Windows 10 Mobile, bo to zupełnie inny rozdział tej historii. Został on udostępniony jako darmowa aktualizacja dla zgodnych sprzętowo i objętych wsparciem technicznym urządzeń, zastępując całkowicie Windows Phone i realizując w końcu jego cele. A więc posiadanie wspólnego jądra i wspólnego środowiska uruchomieniowego z desktopową wersją Windows.

Na ten krok zdecydowano się jednak z ekonomicznej konieczności. Microsoft do dziś nie chce całkowicie wycofywać się z „urządzeń z procesorami ARM i łącznością LTE”, zdał sobie jednak sprawę, że dalsza walka o kontrolę rynku telefonów nie ma już sensu. Windows 10 Mobile, rozwijany w ramach Windows 10, jest dużo tańszy niż zupełnie osobny system operacyjny.

To koniec telefonów z Windowsem. Jakimkolwiek.

Choć Microsoft cały czas zarzeka się, że to nieprawda, tak jego działania wyraźnie wskazują, że projekt Windows 10 Mobile powoli się kończy. Microsoft zdecydował się na zarabianie na telefonach na plecach innych dostawców platform operacyjnych, oferując swoje abonamentowe usługi na Androida i iOS-a.

Wiemy jednak, że firma cały czas pracuje nad ultramobilnym urządzeniem z Windows 10 i procesorem ARM. Nie chce tego jednak nazywać telefonem, a nam ciężko z tym dyskutować skoro o tym urządzeniu nie wiemy w zasadzie nic.

Jeżeli jeszcze rozważasz zakup telefonu z Windows 10 Mobile, to przestań. Chyba, że szukasz dobrze zabezpieczonego telefonu z wygodnym interfejsem i bardzo dobrym aparatem: Lumia 950 kosztuje teraz raptem 1200 zł. System ten (prawdopodobnie) nie będzie już rozwijany, a kolejne usługi i aplikacje firm trzecich są w wersjach dla Windows Mobile wyłączane.

Co poszło nie tak? W zasadzie wszystko

Windows Phone pojawił się za późno, rozwijał się zbyt wolno i naraził się zbyt wielu podmiotom. Był wspaniały na swój sposób i na swój sposób odcisnął też piętno na całym rynku, mimo ograniczonych sukcesów.

Przyszłość rynku telefonów, przynajmniej ta przewidywalna, bez wątpienia należy teraz do Androida. Ostatni Mohikanie, którzy nadal cenią sobie znakomite usługi Microsoftu, nie lękajcie się: Microsoft stworzył na Androida (i iOS-a) znakomite oprogramowanie dla swoich usług… i nie tylko.

Dzięki, Windows Phonie. To była miła przejażdżka.

Dołącz do dyskusji