Strefa 120 to miejsce, w którym pracownicy Google’a pracują nad pomysłami, które raczej nie wypalą

Artykuł/Technologie 03.07.2017
Strefa 120 to miejsce, w którym pracownicy Google’a pracują nad pomysłami, które raczej nie wypalą

Strefa 120 to miejsce, w którym pracownicy Google’a pracują nad pomysłami, które raczej nie wypalą

Słyszeliście o Area 120? To inkubator eksperymentalnych produktów pod szyldem Google. Już teraz możecie zarejestrować się, by w przyszłości móc testować nowe usługi.

Google uruchomił właśnie zapisy do programu Area 120. Wystarczy podać adres email i wybrać platformę, z której korzystamy na co dzień, by w przyszłości uczestniczyć w testowaniu eksperymentalnych usług i aplikacji. Do wyboru mamy trzy opcje: Androida, iOS i “pozostałe”.

Czym jest Area 120?

To wewnętrzny inkubator pomysłów stworzony przez Google. Intencją jego twórców miało być zatrzymanie odpływu pracowników, którzy próbowali tworzyć własne startupy. Idea stojąca za tą inicjatywą jest prosta. Pracownik Google, który wpadł na interesujący pomysł może poprosić o “oddelegowanie” do realizacji własnego projektu. Jeżeli ten się spodoba, będzie pracował nad nim mały zespół. Gdy praca zakończy się sukcesem, projekt będzie rozwijany. W przypadku porażki pracownicy wrócą do swoich “typowych” zajęć.

Skąd wzięła się nazwa Area 120?

Uczestnicy “Strefy 120” poświęcają 100 procent czasu pracy na projekty, które mają stanowić słynne 20 procent. O czym mowa? Historia “zasady 20 procent” sięga 2004 r. Wówczas Larry Page i Sergey Brin postanowili, że pozwolą pracownikom poświęcać 1/5 czasu pracy na projekty innowacyjne i przyszłościowe. Idea była piękna, ale stała się też przedmiotem dyskusji nad jej wdrożeniem w firmie. Area 120 ma sprawić, że teoria rzeczywiście przekuje się w praktykę.

Większość tych eksperymentów nie powiedzie się – Google nie pozostawia złudzeń.

Area 120 ma być raczej przestrzenią dla powstawania interesujących pomysłów, niż taśmą produkcyjną dla nowych usług. Google ujmuje to w swojej specyficznej motywacyjnej nowomowie pisząc, że jego zespoły “odnoszą sukces, sprawdzając granice i ucząc się nowego”.

Area 120 to nie tylko korporacyjna teoria.

Pierwsze doniesienia o tej “strefie” pochodzą z kwietnia ubiegłego roku. Przez nieco ponad rok w ramach inkubatora powstała na przykład usługa Uptime, o której pisaliśmy kilka miesięcy temu. Czym jest Uptime? To aplikacja, dzięki której oglądanie filmów na YouTubie ma być bardziej społecznościowe i integrujące. To taki lek na alienację towarzyszącą konsumpcji tego typu treści.

Innym dzieckiem “sto dwudziestki” jest niedostępny w Polsce Supersonic Fun Voice Messenger. Aplikacja najpierw pojawiła się na urządzeniach z iOS, dopiero później trafiła do Google Play. Pomysł na nią jest nieco dziwny, by nie powiedzieć, że kontrowersyjny. Służy ona do wysyłania wiadomości głosowych, które zamieniane są na tekst. Program zinterpretuje niektóre dźwięki, zapisując je w formie… emotikonów. Wiele o nim mówi fakt, że to kolejny komunikator, który powstał w Google.

Trzeci projekt jest poważniejszy. Nazywa się Advr i ma umożliwiać wyświetlanie reklam w wirtualnej rzeczywistości. Stworzono specjalną wtyczkę dla platformy Unity. Ma działać z Google Daydream, Cardboardem i samsungowym Gear VR.

Grasshopper to kolejny pomysł, który powstał w ramach Area 120. To bezpłatna aplikacja do nauki programowania. Poznawanie tajników kodowania ma niezobowiązującą formę. Twórcy aplikacji zapewniają, że wystarczy pięć minut dziennie, by rozpocząć naukę. Celem jest uczenie rozwiązań praktycznych, a nie teorii.

Nie warto zbyt pochopnie przekreślać pomysłu na Area 120.

Póki co owoce pracy zespołów skupionych wokół projektu Area 120 budzą mieszane uczucia. Szczególnie gdy spojrzymy na użyteczność takich usług, jak Uptime czy nieszczęsny komunikator Supersonic. Z drugiej strony Google nie kryje, że nowy obszar to próba stworzenia przestrzeni, w której powstaną innowacyjne produkty. Na efekty należy więc patrzeć nie tylko przez pryzmat końcowej usługi. Celem nie musi być ona sama, ale na przykład technologia na bazie której powstała. Choćby dlatego warto śledzić postępy inkubatora Google.

Dołącz do dyskusji