Wicepremier Ukrainy: sieć leży. Strony rządowe, telekomunikacja i banki naszego sąsiada pod atakiem hakerów

News/Oprogramowanie 27.06.2017
Wicepremier Ukrainy: sieć leży. Strony rządowe, telekomunikacja i banki naszego sąsiada pod atakiem hakerów

Wicepremier Ukrainy: sieć leży. Strony rządowe, telekomunikacja i banki naszego sąsiada pod atakiem hakerów

Nasz wschodni sąsiad jest właśnie poddawany atakowi, który może doprowadzić do potężnej destabilizacji. Ukraina została zaatakowana przez hakerów, którym udało się zakłócić prace rządowych witryn, bankowości, lotniska, telekomunikacji, a nawet dystrybutorów energii elektrycznej.

O tym, że współczesna wojna rozgrywa się na nie tylko na błotnistych polach bitew, ale również łączach internetowych, nie trzeba nikogo przekonywać. Cyberbezpieczeństwo to współcześnie jedno z najważniejszych wyzwań, z jakimi mierzą się podatne na ataki rządy państw narodowych. Wszystko wskazuje, że pod jednym z takich zmasowanych, doskonale zorganizowanych ataków jest właśnie Ukraina.

Wicepremier Ukrainy: Sieć leży

Po tym, jak wicepremier Ukrainy Pawło Rozenko napisał na Twitterze, że „sieć leży”, nikt już nie miał wątpliwości – za naszymi wschodnimi granicami właśnie dzieje się coś bardzo poważanego. Został dokonany atak hakerski na ukraińskie struktury takie jak bankowość, lotnictwo czy energetyka. Część stron w rządowej domenie przestała działać. Utrudniona została komunikacja.

Ukraina najprawdopodobniej pada właśnie ofiarą czegoś poważniejszego niż zmasowany, skoordynowany atak DDoS – taki może dzisiaj zamówić w Internecie byle troll. Rzeczpospolita podaje, że rządowe komputery zostały zainfekowane złośliwym wirusem Petya.A, który uniemożliwił ich dalszą pracę. Chwilę później do całego zdarzenia odniósł się rzecznik ukraińskiej cyberpolicji – Jarosław Trakało.

Według Trakało doszło do ataku na ponad 20 rządowych i prywatnych instytucji działających na terytorium Ukrainy. Tamtejsza banki są zmuszane do ograniczenia swojej działalności z powodu działań hakerów. Lotnisko pod Kijowem zmaga się z utrudnioną pracą. Podjęto również próbę paraliżu pracy ukraińskich mediów. Nawet system kijowskiego metra został narażony na atak. Rzecznik cyberpolicji Ukrainy mówi o zmasowanych, wrogich działaniach spoza terytorium kraju.

Kto odpowiada za atak? Ukraina wskazuje na Rosję oraz Donbas.

Zdaniem Jarosława Trakała atak ma charakter zewnętrzny. Rzecznik cyberpolicji mówi o rosyjskich hakerach, którzy mogą działać nawet z terytorium ogarniętego wojną Donbasu. W podobnym tonie wypowiadają się politycy ukraińskiej Dumy, kolegialnie wskazując na Federację Rosyjską jako inicjatora zmasowanego ataku. To wszakże Rosja wspiera rebeliantów, a także dokonała aneksji Krymu.

Co ciekawe, wirus Petya.A posiada cechy charakterystyczne dla typowego ransomware’a. Całkowicie paraliżuje prace rządowych komputerów w ukraińskich gabinetach, żądając po 300 dolarów w Bitcoinach w zamian za przywrócenie działania konkretnej maszyny. Jestem ciekaw, czy zdaniem Huberta Talera hakerzy wybrali odpowiednią stawkę. Redaktor Spider’s Web popełnił ciekawy tekst o tym, jak faktycznie zarabia się na ransomware.

Oczywiście ransomware może być tylko zasłoną dymną dla prawdziwego celu ataku, jakim jest paraliż ukraińskiej infrastruktury. Władze Ukrainy obawiają się, że Rosja trenuje w ten sposób swoje służby specjalne, które mają doprowadzać do regularnego paraliżu ukraińskich instytucji.

Czytaj również:

Dołącz do dyskusji