Nawet Microsoft nie wierzy w błyskawiczny sukces VR i AR

Artykuł/Technologie 21.06.2017
Nawet Microsoft nie wierzy w błyskawiczny sukces VR i AR

Nawet Microsoft nie wierzy w błyskawiczny sukces VR i AR

Rozszerzona rzeczywistość, wirtualna rzeczywistość, mieszana rzeczywistość. Każdy z „wielkich” rynku IT przekonuje nas, że to kolejna wielka rzecz. Tym bardziej zdumiewa stanowisko najzagorzalszego z czempionów tej potencjalnej rewolucji.

Trudno wskazać kto dokładnie nam pokazał prawdziwy potencjał rzeczywistości mieszanej. Czy to był prezentowany w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku hełm VFX1? A może pamiętająca jeszcze czasy Symbiana aplikacja Layar? A może Here i jej aplikacja City Lens? Jedno jest pewne: Apple, Microsoft i Google w końcu uznały, że trzeba się tym rozwiązaniem zająć na poważnie.

Stawka jest wielka. Google za pomocą okularów Google Glass pokazał nam wizję, w której najważniejsze urządzenie naszych czasów i postawa istnienia wielu firm – telefon komórkowy – staje się absolutnie zbędny. Niestety, z wykonaniem było gorzej, a o Glass mało kto już pamięta.

Microsoftowi szczególnie zależy na tym, by ta rewolucja się w końcu dokonała. Stracił prawdopodobnie bezpowrotnie jakąkolwiek kontrolę nad rynkiem telefonów, więc chce sprawić, by jak najszybciej zostały zastąpione przez urządzenia prezentujące swój interfejs bezpośrednio przed naszymi oczami, nakładający się kontekstowo na otaczającą nas przestrzeń i obiekty.

Jest tylko jeden problem. Mimo upływu lat technika nadal nie pozwala tej wizji się urzeczywistnić.

Microsoft oferuje w tym momencie najbardziej zaawansowane rozwiązanie do rzeczywistości rozszerzonej na świecie. Gogle HoloLens dzięki swoim czujnikom doskonale rozumieją otaczającą nas przestrzeń, dzięki szkłu holograficznemu są w stanie wyświetlać wirtualne obiekty bezpośrednio przed naszymi oczami, a dzięki Windows 10 z mechanizmem Windows Mixed Reality nie ma problemu z oprogramowaniem.

Problem w tym, że gogle te – choć lekkie – są dość duże i mało poręczne. Pole widzenia jakie oferują dla tej mieszanej rzeczywistości jest ograniczone. I działają przez dwie, trzy godziny zanim ich akumulator nie zażąda podłączenia do ładowarki. Jakby tego było mało, są koszmarnie drogie.

To w żadnym razie nie ma nam zastąpić telefonu i komputera.

W przyszłości – zapewne tak. Ale w przyszłości, nie teraźniejszości. Mimo tego Microsoft z mieszaną rzeczywistością na proporcu głosi na jej temat „dobrą nowinę”. To samo zresztą robi konkurencja prezentując swoje rozwiązania z nią związane, ale Microsoft jest w tym szczególnie agresywny. Nie przypominam sobie ani jednej konferencji Microsoftu – poza ostatnią na E3 2017 – podczas której nie poświęciłby wiele czasu rzeczywistości mieszanej.

Jak się jednak okazuje, ponownie w przypadku tej firmy mamy do czynienia z kiepskim komunikowaniem swoich planów. Bo choć firma, jak twierdzi, ma związane z rzeczywistością mieszaną wielkie ambicje, tak nie spodziewa się na razie większych sukcesów na rynkach innych niż firmowe.

„Rzeczywistość mieszana za 5-10 lat”

To niesamowite jak bardzo Phil Spencer – szef działu Xbox – różni się od swoich kolegów z innych działów w Microsofcie. Po prawdzie, również od osób na stanowiskach podobnej rangi w innych firmach. Spencer rzadko kiedy zbywa rozmówców PR-owym bełkotem, starając się być tak szczerym i otwartym, jak tylko może bez szkodzenia interesom swojego pracodawcy.

Przypomniał więc w wywiadzie z Time’em, że Microsoft nigdy nie twierdził, że HoloLens jest na razie czymś więcej niż piaskownicą do zabawy dla deweloperów i urządzeniem mogącym mieć niszowe zastosowania w pewnych firmach. Urządzenia partnerów również postrzega jako gadżety użyteczne – z uwagi na ich ograniczenia – tylko w specyficznych zastosowaniach.

Mieszana rzeczywistość, zdaniem Spencera, to wciąż odległa przyszłość. Jej popularyzacji na rynku konsumenckim, jak twierdzi, należy się spodziewać za 5-10 lat. A wysiłki firm takich, jak Sony, HTC, Oculus, Valve, Apple, Google czy Microsoftu należy traktować jako przeprowadzane na rynku eksperymenty.

Innymi słowy, konferencje Microsoftu to na razie propaganda.

Mają na celu zwrócić naszą uwagę, szczególnie projektantów aplikacji i rozwiązań informatycznych. Większość z dostawców platform do VR/MR/AR przyznaje, że sama nie wie jak wielki potencjał kryją te urządzenia. To nowy, nieznany świat. Którego nie da się poznać, nauczyć i zgłębić bez zaangażowania społeczności entuzjastów.

Jest tylko jeden problem. Pięć lat w świecie IT to szmat czasu. Dekada to prawie wieczność. Przypomnijcie sobie jak działały i co potrafiły 10 lat temu konsole do gier. I choć na razie Microsoft wydaje się mieć najbardziej zaawansowaną, najpotężniejszą platformę do rzeczywistości mieszanej na rynku, tak łatwo może swoją przewagę stracić.

Zwłaszcza, że Apple i Google grają atutami, których Microsoft nie ma. Ich rozwiązania, choć mniej zaawansowane, są lub będą dostępne na telefonach komórkowych ich partnerów. Czy Microsoft będzie potrafił wykorzystać swoje atuty, takie jak technika składająca się na HoloLens czy bycie jednym z liderów na rynku gier wideo?

Według Spencera, przekonamy się o tym dopiero za ponad pięć lat.

Dołącz do dyskusji

Advertisement