To koniec nielimitowanej chmury od Amazonu. Oferta zmienia się na niekorzyść klientów

Artykuł/Technologie 08.06.2017
To koniec nielimitowanej chmury od Amazonu. Oferta zmienia się na niekorzyść klientów

To koniec nielimitowanej chmury od Amazonu. Oferta zmienia się na niekorzyść klientów

Brzydkie zagranie ze strony Amazonu. Serwis skusił klientów nielimitowaną chmurą, po czym nałożył limity, za które trzeba będzie zapłacić.

Nielimitowany plan w chmurze Amazon Drive (wcześniej Cloud Drive) powstał w marcu 2015 roku. Opcja nosząca nazwę Unlimited Everything kosztowała 60 dol. rocznie i pozwalała na przechowywanie dowolnej liczby plików w dowolnym formacie. Taka wycena była niezwykle atrakcyjna i właściwie bezkonkurencyjna na rynku.

amazon drive - koniec planu unlimited

Niestety nic do dobre nie trwa wiecznie. Użytkownicy planu Unlimited Everything otrzymali dziś informację o tym, że Amazon wycofuje się z takiej oferty. Nielimitowany plan trzeba będzie zastąpić limitowanym, z nowym cennikiem.

Koniec nielimitowanej chmury Amazonu – co to oznacza dla klienta?

Nielimitowany plan zakończy się wraz z końcem okresu, na jaki została kupiona subskrypcja, a więc u każdej osoby będzie to inna data. Po tym czasie, jeżeli nie gromadzisz więcej niż 1 TB danych, usługa przełączy się automatycznie na plan 1 TB za 60 dol. rocznie. Jeżeli nie wiesz, ile miejsca zajmują obecnie twoje dane, możesz to sprawdzić na tej stronie.

Jeżeli potrzebujesz większego planu, musisz aktywować usługę według nowego cennika. Od teraz oferta wygląda następująco:

  • Najmniejsza opcja to 100 GB za 12 dol. rocznie,
  • 1 TB to koszt 60 dol. rocznie,
  • za każdy kolejny terabajt Amazon liczy sobie kolejne 60 dol.,
  • największy dostępny pakiet to 30 TB za 1800 dol. rocznie.

Jeżeli twoje dane zajmują obecnie więcej niż 1 TB, ale nie godzisz się na nowe cenniki, Amazon daje ci 180 dni (liczone od wygaśnięcia twojej subskrypcji) na pobranie plików. Po tym czasie twoje konto zostanie usunięte. Przez wspomniane 180 dni możesz wyświetlać i pobierać pliki, ale nie możesz dodawać nowych. Pliki najłatwiej można pobrać korzystając z usługi Amazon Drive Desktop.

Pozostaje jedna furtka: Amazon Prime Photos.

Obok planu Unlimited Everything Amazon oferował też tańsza opcję Unlimited Photos za 12 dol. rocznie. Teraz ten plan jest częścią usługi Prime i nosi nazwę Prime Photos.

Abonenci Amazon Prime mogą przechowywać w chmurze nielimitowaną liczbę zdjęć w formacie JPG i RAW, a do tego 5 GB innych materiałów, np. dokumentów lub filmów. Jeżeli szukasz miejsca na kopię zapasową zdjęć, ta usługa powinna spełnić twoje wymagania.

Niestety, ze strony Amazonu wynika, że Prime Photos nie zadziała w Polsce. Z planu skorzystają mieszkańcy Stanów Zjednoczonych, Kanady, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji, Włoch, Hiszpanii i Japonii. W praktyce jest możliwe wykupienie Prime, po czym powinniśmy mieć możliwość korzystania z chmury, ale bardzo wiele usług wchodzących w skład Prime nie będzie u nas dostępnych. To oznacza, że abonament Prime za 11 dol. miesięcznie da nam niewiele korzyści.

Patrząc z perspektywy przechowywania danych, jest to o wiele mniej korzystna opcja, niż wcześniejszy plan Unlimited Photos (12 dol. rocznie) i Unlimited Everything (60 dol. rocznie).

Trudno nie odnieść wrażenia, że nielimitowana chmura Amazonu od początku była zaplanowana pod taki ruch.

Nielimitowana przestrzeń na wszystkie dane była czyś wyjątkowym w skali rynku. Wiele osób skusiło się na to rozwiązanie, bo w istocie była to najtańsza możliwość na stworzenie kopii zapasowej, zwłaszcza dla dużych kolekcji.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Amazon chciał zbudować dużą bazę klientów przez bardzo atrakcyjną ofertę, a następnie postanowił dokręcić śrubę i wycisnąć z portfeli użytkowników większy strumień pieniędzy.

Szkoda, wielka szkoda. Bardzo liczyłem, że oferta Amazonu rozrusza rynek i że inne dyski w chmurze zaproponują swoją alternatywę. Zamiast tego Amazon dostosował się do reszty rynku, a my najprawdopodobniej na dłuższy czas możemy zapomnieć o chmurach bez limitu.

Dołącz do dyskusji

Advertisement