Sprawdziliśmy IQOS – podgrzewacz tytoniu Marlboro, który… w ogóle go nie spala

Artykuł/Sprzęt 16.05.2017
Sprawdziliśmy IQOS – podgrzewacz tytoniu Marlboro, który… w ogóle go nie spala

Sprawdziliśmy IQOS – podgrzewacz tytoniu Marlboro, który… w ogóle go nie spala

Sprawdziłem jak w praktyce działa IQOS, czyli akcesorium firmy Philip Morris. Właściciel m.in. marki Marlboro kieruje je do pełnoletnich palaczy, którzy chcą rzucić analogowe papierosy, a klasyczne epapierosy napełniane płynem z nikotyną do nich nie przemawiają.

IQOS to nowy produkt na polskim rynku, który kierowany jest do pełnoletnich osób palących papierosy. Odróżnia się od klasycznych papierosów tym, że nie zachodzi tutaj proces spalania, a od epapierosów tym, że wykorzystuje prawdziwy tytoń. Użytkownik IQOS zaciąga się aerozolem, do którego zostaje uwolniona nikotyna ze specjalnych wkładów, przypominających nieco zwykłe papierosy.

Urządzenie zaintrygowało mojego wewnętrznego gadżeciarza.

Jest przy tym na pierwszy rzut oka bardzo apple’owe, co widać już po samym pudełku stylizowanym na opakowanie, w którym sprzedawane są iPhone’y. IQOS na zdjęciach wydawał się też bardzo eleganckim gadżetem w przeciwieństwie do typowych epapierosów.

Etui z powerbankiem, do którego odkłada się inhalator, przywodzi na myśl słuchawki AirPods… z takim zastrzeżeniem, że IQOS trafiło do sprzedaży na wybranych rynkach dużo wcześniej niż bezprzewodowe słuchawki Apple’a.

Po otwarciu pudełka moim oczom ukazały się dwa elementy składające się na ten zestaw.

epapieros iqos i marlboro heets - philip morris

Po prawej widać podgrzewacz, w którym umieszcza się wkłady. Po lewej stronie jest etui z akumulatorem służące do przechowywania i ładowania tego podgrzewacza po zakończeniu inhalacji.

W pudełku można znaleźć też ładowarkę sieciową z wyjściem USB o mocy 2A, płaski kabel microUSB oraz… dziwną tulejkę.

epapieros iqos i marlboro heets - philip morris

Z lektury instrukcji dowiedziałem się, że ta tulejka to dwuczęściowy przyrząd do czyszczenia IQOS. Oprócz tego do opakowania trafiły jednorazowe czyściki, aczkolwiek tulejka ze szczotką okazała się dla mnie w pełni wystarczająca.

Podgrzewacz powinno się czyścić i ładować po wykorzystaniu 20 wkładów, co jest odpowiednikiem paczki zwykłych papierosów.

epapieros iqos i marlboro heets - philip morris

Etui IQOS jest nieznacznie wyższe i nieco węższe niż zwykła paczka zwykłych papierosów. Sam podgrzewacz jest za to nieco grubszy i nieco wyższy od zwykłego papierosa i to jeszcze przed umieszczeniem w nim wkładu. Po pierwszych zdjęciach spodziewałem się, że zestaw będzie znacznie większy, więc się miło zaskoczyłem.

W takiej formie spokojnie mieści się w kieszeni jeansów.

epapieros iqos i marlboro heets - philip morris

Porównałem też wielkość IQOS do klasycznego epapierosa wykorzystującego liquid. Ten, z którego korzystam, składa się z baterii marki P1 i clearomizera firmy Volish. Jest on znacznie dłuższy niż IQOS, ale nie wymaga noszenia ze sobą etui z wbudowanym akumulatorem.

W obu przypadkach trzeba jednak mieć coś jeszcze ze sobą – epapieros wymaga buteleczki liquidu, a IQOS opakowania z wkładami.

Trzeba zawsze pamiętać, by oprócz etui, w którym chowa się podgrzewacz, nosić ze sobą wkłady. Opakowanie przypomina miniaturową paczkę papierosów, aczkolwiek bez akcyzy. Wkłady nazywane są Heets, a na opakowaniu widać napis From Marlboro.

Do ich produkcji wykorzystuje się ten sam tytoń, co do produkcji papierosów Marlboro. Na paczce znajduje się informacja, że korzystanie z wkładów Heets w podgrzewaczu IQOS powoduje uzależnienie i szkodzi zdrowiu – podobnie jak na papierosach.

Nie ma na niej jednak zdjęć przedstawiających skutki palenia, które można coraz częściej spotkać na paczkach papierosów.

Na opakowaniu pojawiła się też adnotacja o maksymalnej cenie, która ma wynosić 16 zł za 20 sztuk wkładów Heets. Wkłady wyciąga się z paczki pojedynczo i trzeba umieścić je w podgrzewaczu. Warto zapamiętać, co dokładnie trzeba zrobić przed przystąpieniem do zaciągania się.

Korzystanie z urządzenia wymaga nabycia wprawy – warto zostawić sobie pod ręką instrukcję. By zacząć się zaciągać najpierw trzeba naładować podgrzewacz w etui. Po jego wyjęciu umieszcza się w nim wkład i przytrzymuje przycisk, aż dioda obok niego zaczyna mrugać i zacznie się podgrzewanie tytoniu.

Nie można zacząć inhalować się od razu – trzeba jeszcze poczekać, aż dioda przestanie mrugać i zacznie świecić się na zielono.

epapieros iqos i marlboro heets - philip morris

Podczas jednorazowej sesji można inhalować się maksymalnie przez 6 minut. Producent przewiduje, że w tym czasie użytkownik powinien wykonać ok. 14 zaciągnięć. Dioda zaczyna świecić się na pomarańczowo, gdy urządzeniu zostało ostatnie 30 sekund pracy lub dwa zaciągnięcia. Symuluje to korzystanie ze zwykłego papierosa.

Nie da się zapomnieć i korzystać z niego przez pół godziny bez przerwy.

epapieros iqos i marlboro heets - philip morris

IQOS nie pozwala też na to, by odpalać jednego papierosa od drugiego. Po zakończeniu sesji trzeba umieścić podgrzewacz w etui i poczekać kilka minut, aż się naładuje. Dopiero po tym można go wyjąć, ponownie umieścić w nim nowy wkład i rozpocząć cały cykl – umieszczenie wkładu, aktywacja grzałki, podgrzanie.

Po kilku zużytych wkładach robiłem to już automatycznie.

Trzeba też pamiętać o utylizacji zużytego wkładu, który nie wygląda po skończonej sesji już tak atrakcyjnie, jak po wyjęciu go z opakowania. Podgrzewanie w temperaturze 350 stopni nie powoduje spalenia się tytoniu na popiół, ale podgrzanie go nieco wysusza i staje się potem ciemniejszy. Trzeba bardzo uważnie usuwać wkład, by tytoń się nie wysypał.

Przed wysunięciem trzeba ściągnąć część obudowy z podgrzewacza.

epapieros iqos i marlboro heets - philip morris

Wkłady mogą się przebarwić, ale wedle instrukcji nie powinno być to powodem do niepokoju. Warto też jednak od razu je wyrzucić, a nie odkładać np. na szafkę obok biurka. Bynajmniej nie śmierdzą tak jak papierosy, ale wydzielają dość charakterystyczny zapach.

Wkład nie wypada po przekręceniu IQOS do góry nogami, ale zdarzyło mi się wyciągnąć go ustami.

epapieros iqos i marlboro heets - philip morris

Warto uważać, by nie wyciągnąć przypadkowo wkładu podczas zaciągania się. Zdarzyło mi się to jednak zaledwie raz, a potem wiedziałem już, jak się obchodzić z IQOS, by taka sytuacja nie miała więcej miejsca. Oprócz tego podczas korzystania z urządzenia nie miałem żadnych większych problemów.

Rozczarowało mnie tylko to, że korzystanie z IQOS wiąże się z przejściem całego rytuału.

Przed rozpoczęciem inhalacji trzeba pamiętać o kilku krokach, które trzeba wykonać. Wystarczy na szczęście jedno popołudnie, by się tego nauczyć. To, co mi się podoba to fakt, że w przeciwieństwie do epapierosów nie trzeba trzymać przycisku podczas zaciągania.

IQOS nie pozostawia po sobie tak cuchnącego odoru, jak klasyczne papierosy, ale nie jest też bezwonny. W przeciwieństwie do epapierosa w mieszkaniu, w którym użyło się tego urządzenia, nawet po godzinie czuć w powietrzu charakterystyczny zapach.

Nie jest tak nieprzyjemny, jak papierosowy dym, ale zwraca na siebie uwagę.

Smak chmury po zaciągnięciu się to sprawa bardzo indywidualna. W moim odczuciu nie jest identyczny z tym, jakie ma zaciągnięcie się ze zwykłego papierosa. Zwykłe wkłady tytoniowe, których używałem, nie przypadły mi do gustu. Znacznie lepiej było z wkładami mentolowymi. Heets bliżej też do imitacji papierosa niż epapierosom z liquidem.

Muszę też przyznać, że mimo kilku niedociągnięć IQOS spełnił swoje zadanie. Zużyłem w ciągu pierwszego dnia testów łącznie 5 wkładów, a tym samym dostarczyłem do organizmu tyle nikotyny, że… ani myślałem wyjść z domu, by zapalić do tego jeszcze analogowego papierosa. Głód nikotynowy udało się zaspokoić.

Zauważyłem za to, że po pierwszym skorzystaniu z IQOS zaczęło mi się lekko kręcić w głowie.

Coś takiego zdarza mi się naprawdę bardzo rzadko po zapaleniu zwykłego papierosa typu Light. Wydaje mi się, że po jednym zaciągnięciu z IQOS, dostarczam do organizmu więcej nikotyny niż podczas palenia Marlboro Gold. IQOS jak na razie budzi we mnie straszne mieszane uczucia.

Użytkownicy epapierosów wykorzystujących liquid mogą narzekać na kilka wad IQOS, których nie mają epapierosy. Dla osoby, która do tej pory nie miała w ogóle styczności z elektronicznymi papierosami, albo którym podgrzewanie liquidu nie sprawia satysfakcji, nowy produkt Philips Morris może być całkiem niezłym pomysłem.

Dołącz do dyskusji