Da się przeżyć 24-godzinny maraton kodowania? Oj, da się. Masaże, gry wideo, LEGO, prysznice…

Da się przeżyć 24-godzinny maraton kodowania? Oj, da się. Masaże, gry wideo, LEGO, prysznice…

Da się przeżyć 24-godzinny maraton kodowania? Oj, da się. Masaże, gry wideo, LEGO, prysznice…

W pięknej, zabytkowej walcowni cynku zlokalizowanej w Katowicach odbywa się hackathon ING. Programiści z całego świata mają 24 godziny na to, aby ulepszyć nowoczesną bankowość. Postanowiłem przyjrzeć się temu, co mistrzowie kodu robią, gdy akurat nie siedzą z nosami w ekranie.

Organizacja hackathonu to bardzo odpowiedzialne zadanie. Kiedy zaprasza się uczestników konkursu na 24-godzinny maraton, trzeba być świetnie przygotowanym na wszelkie okoliczności. Stąd na przykład stała obecność medyka.

Nie każdy programista jest w stanie wytrzymać 24 godziny bez snu. Dlatego organizatorzy imprezy umożliwili uczestnikom maratonu wzięcie krótkiej drzemki. Co jak co, ale łóżek powinno wystarczyć dla wszystkich.

Ciężko jednak zdrzemnąć się na dłużej, gdy wszędzie wiszą wielkie cyfrowe zegary nieubłaganie odliczające czas. Okazyjnie pojawiają się na nich dodatkowe informacje, jak na przykład godzina wydawania posiłków.

Będąc przy jedzeniu – uczestnicy hackathonu ING nie mogą uskarżać się na pracę z pustymi żołądkami. Poza tradycyjnymi posiłkami mają nieograniczony dostęp do batonów energetycznych, orzeźwiających lodów i innych słodkości oraz przekąsek.

Do tego dochodzą napoje energetyczne, nieoceniona wśród programistów Cola, trunki nafaszerowane witaminami, orzeźwiające drinki bezalkoholowe z owocami, smoothie oraz mnóstwo wody. Z głodu ani pragnienia nikt tutaj nie padnie.

Oczywiście nie samą pracą człowiek żyje. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby na moment przenieść się poza budynek zabytkowej walcowni i pooddychać świeżym powietrzem. Ewentualnie truć się nikotyną.

Jeżeli potrzebna jest dłuższa przerwa, z pomocą przychodzi Game Zone, w której jestem absolutnie zakochany. Nie będę ukrywał – to była moja ulubiona, najczęściej przeze mnie odwiedzana strefa całego hackathonu ING.

W Game Zone można skorzystać z pomocy profesjonalnego masażysty, który zajmie się naszymi zmęczonymi plecami oraz obolałym karkiem. Nie miałbym nic przeciwko temu, aby podobna usługa na stałe pojawiła się w redakcji Spider’s Web.

Zmęczeni programiści mogą również odpocząć przy kultowych grach wideo. Wschodnioeuropejskie podróbki konsoli Nintendo Entraintment System pozwalają na uruchomienie takich klasyków jak Super Mario Bros., Duck Hunt oraz Tanki. Jest nawet specjalny pistolet!

Nie mogło się również obyć bez odrobiny sportu. Odrobinki. Przy okazji można poćwiczyć celność. Mój wynik to zawrotne zero trafień na pięć rzutów.

W Game Zone znajduje się ponadto bogata kolekcja zestawów LEGO. Ich obecność na dwojakie znaczenie – modele nie tylko można budować w celach rozrywkowych, ale kto wie, być może przydadzą się programistom w ich projekcie.

Gdyby tego było mało, koderom ustawiono stoły do flippera. Do tego wszędzie pełno wygodnych puf, stanowiących miłą odmianę od twardych, plastikowych krzeseł przy stanowiskach roboczych przeznaczonych dla drużyn programistów.

Organizatorzy hackatonu ING pomyśleli nawet o prysznicach. Zaraz poza obszarem zabytkowej walcowni cynku znajdują się ogrzewane baraki, w których można zaznać odświeżenia. Przecież nie od dzisiaj wiadomo, że to pod prysznicem wpadają do głowy najlepsze pomysły.

Słowem podsumowania – programiści naprawdę nie mają powodów do narzekania. Zwłaszcza, że cała obsługa, masażyści, a także osoby odpowiedzialne za stronę gastronomiczną pozostają z koderami przez 24 godziny. Ciepły posiłek o 1 w nocy? Nie ma żadnego problemu. No i tak to można tworzyć.

Dołącz do dyskusji

Advertisement