Destiny 2 czy Destiny 2.0? Mam wielkie nadzieje, ale i wielkie wątpliwości

Felieton/Gry 18.05.2017
Destiny 2 czy Destiny 2.0? Mam wielkie nadzieje, ale i wielkie wątpliwości

Destiny 2 czy Destiny 2.0? Mam wielkie nadzieje, ale i wielkie wątpliwości

Już niebawem będę mógł zagrać w testową wersję następcy jednego z najciekawszych MMO ostatnich lat. Mam tu na myśli oczywiście wspomniane w tytule Destiny 2. Mam jednak pewne obawy…

Za kilka godzin po raz pierwszy wydawnictwo Activision zaprezentuje fragmenty rozgrywki z Destiny 2. Spider’s Web otrzymał zaproszenie na imprezę do Los Angeles, na której będziemy mogli sami położyć swoje chciwe dobrej rozrywki łapy na padach i sprawdzić tę grę w akcji. Nie mogę się już doczekać, choć nie jestem pewien czy Bungie stworzy równie dobrą grę, co pierwsza część.

Skąd wątpliwości? Przecież gry Halo od Bungie to już legenda, a Destiny ma potężne grono zadowolonych fanów. By zrozumieć te obawy, muszę wam najpierw streścić błyskawicznie historię powstawania pierwszej części Desinty.

Gra pojawiła się w 2014 roku, po czteroletnim procesie budowy. W 2015 roku ukazały się dodatki The Dark Below i House of Wolves. Następnie potężny The Taken King. Dopiero pod koniec 2015 roku studio mogło się skoncentrować na tworzeniu nowej gry, choć nadal równolegle dopieszczało Rise of Iron. To oznacza, że Destiny 2 powstawało raptem dwa lata i to bez udziału pełnego składu Bungie.

A teraz przypomina mi się Mass Effect: Andromeda.

Zakładam, że Destiny 2 będzie czerpał wiele z bazy kodowej pierwszego Destiny, będzie też mógł zapożyczyć z niego wiele elementów graficznych. W czym zresztą nie widzę nic złego. Ale to samo tyczyło się najnowszej odsłony mojego ukochanego Mass Effecta. Andromeda była pisana na silniku Frostbite, pożyczała wiele od poprzednich części i jest grą przede wszystkim dla pojedynczego gracza, choć nie zabrakło w niej całkiem niezłego multiplayera.

Mimo pięcioletniego procesu produkcji w grze roi się od usterek, błędów i niedociągnięć. Ja jej to wybaczyłem, bo i tak wciągnęła mnie jak mazurskie bagno, ale wielu graczy było bardzo rozczarowanych. A pamiętajmy, że Mass Effect: Andromeda to nie gra MMO. Ten typ gry musi być dopracowany, by odnieść sukces.

Przypominam, że nawet Call of Duty, inna sztandarowa gra Activision, powstaje średnio trzy lata, aby utrzymać coroczne premiery nad serią pracują na zmianę trzy studia deweloperskie. Call of Duty jest grą e-sportową, więc tak jak Destiny musi być dopracowana. Dręczą mnie te dwa lata deweloperki Destiny 2. I obawiam się, że ta gra niezupełnie będzie pełnoprawnym sequelem, a raczej płatnym (i bardzo, bardzo rozbudowanym technicznie i treściowo uaktualnieniem).

Czy Destiny 2.0 nas usatysfakcjonuje?

Załóżmy, że moje obawy znajdą potwierdzenie w rzeczywistości. Po zakupie Destiny otrzymujemy cztery strefy planetarne, trzy klasy postaci (każda z dwiema podklasami) i cztery rasy wrogów. The Taken King dodał nową strefę, nową podklasę dla każdej z klas i „zarażonych” wrogów.

Czy faktycznie dostaniemy cztery nowe strefy w grze, czy raczej te stare, wolne od ograniczeń PlayStation 3 i Xboksa 360, będą podrasowane? Czy zobaczymy nowe klasy, czy też nie ma powodu, by ruszać Titana, Warlocka i Huntera?

Spodziewam się więc, że Destiny 2 nie będzie czymś zupełnie nowym. Raczej będzie to „Destiny na sterydach, ze znacznie większymi strefami budowanymi na bazie już tych istniejących, z (zapewne) jedną nową klasą i może kilkoma podklasami.

„Superdodatek” do Destiny w formie Destiny 2 nie musi być jednak niczym złym.

Bungie jest już doświadczone pracami nad Destiny, a Activision nie ma węża w kieszeni, jeśli chodzi o budżet na sequel. Gra nie musi już być zgodna ze stareńkimi konsolami do gier, a Bungie pomaga sobie współpracą z zewnętrznymi studiami deweloperskimi. No i nie było żadnych istotnych wycieków, więc nie trzeba przebudowywać na krótko przed premierą całego „lore”, jak to miało miejsce w przypadku pierwszej części.

Destiny 2, nawet jeśli faktycznie okaże się byciem Destiny 2.0, może okazać się nie lada gratką dla fanów. Przyznaję, że do tej grupy nie należę i obserwuję sukces i rozwój tej gry nieco z boku. Jestem jednak żywo zainteresowany sequelem. Bo co by nie mówić o Destiny, ta gra w zasadzie nie ma konkurencji.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement