Toż to polski Far Cry w otwartym świecie. Sniper 3: Ghost Warrior – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Gry 25.04.2017
Toż to polski Far Cry w otwartym świecie. Sniper 3: Ghost Warrior – recenzja Spider’s Web

Toż to polski Far Cry w otwartym świecie. Sniper 3: Ghost Warrior – recenzja Spider’s Web

Korekta optyki przy tubusie. Poprawka na wiatr. Głęboki wdech. Pocisk wylatuje z lufy karabinu snajperskiego, przełamując się w linii prostej przez jedną, potem drugą czaszkę terrorystów. W takich satysfakcjonujących momentach łatwo zapomnieć, że polski Sniper 3: Ghost Warrior posiada wiele za uszami.

CI Games poszło za ciosem. Po świetnie sprzedającym się drugim Sniperze firma postanowiła, że stworzy grę jeszcze większą, jeszcze ładniejszą i jeszcze bardziej rozbudowaną. Producentom wymarzył się otwarty świat, masa zadań pobocznych, swobodna eksploracja za pomocą pojazdów, punkty doświadczenia, surowce i rozwój postaci. Wszystko to ostatecznie znalazło się w grze, ale nie wszystko gra jak powinno.

Sniper 3 to pierwsza odsłona polskiej serii cechująca się otwartym światem

Gdy Sniper 3: Ghost Warrior po raz pierwszy wyprowadził mnie na otwarty świat, byłem autentycznie zachwycony.

Nie śledziłem wszystkich doniesień związanych z tym projektem. Dlatego wielki świat, początkowa wioska z otwartymi domostwami oraz samochód oddany do mojej dyspozycji sprawiły, że pokiwałem z uznaniem głową. Wirtualna Gruzja sprawia wrażenie malowniczego, pięknego, na swój sposób bardzo swojskiego miejsca. Miejscami takiej grafiki nie powstydziłaby się żadna zachodnia strzelanina AAA.

Niestety, szybko zacząłem wyłapywać nierówności. O ile widoczki, efekty świetlne oraz zewnętrzne zabudowania prezentują się fantastycznie, tak na przykład modele postaci to już poprzednia generacja sprzętu. Gruzini poruszający się po pochłoniętym wojną domową kraju wyglądają jak siłą wyciągnięci z Xboksa 360 oraz PlayStation 3. Interakcja z postaciami niezależnymi to jeden z najsłabszych elementów polskiej gry.

Miejscami gra CI Games posiada kapitalne widoki

Rekompensuje to natura oraz architektura, która w wydaniu CI Games jest bardzo bujna, obfita w detale oraz szczegółowa. Sniper 3: Ghost Warrior jest usiany pięknymi starymi wieżami, zabytkowymi kościółkami, ale i komunistycznymi blokami oraz fabrykami. Zakaukaska tradycja świetnie miesza się z dziką naturą oraz komunistycznym piętnem, dając naprawdę przyjemną, mocno unikalną otoczkę. Dosyć napisać, że pierwsze skojarzenie, jakie przyszło mi do głowy, to S.T.A.L.K.E.R.

Niestety, twórcy gry Sniper 3: Ghost Warrior nie wykorzystują potencjału własnego otwartego świata.

Mapa wirtualnej Gruzji jest pełna znaków zapytania, które symbolizują miejsca warte uwagi gracza. Czasami napotkamy skład z surowcami, innymi razy zobaczymy jeńców, których możemy uwolnić. Początkowo eksploracja na własną rękę połączona z odkrywaniem takich miejsc daje mnóstwo, mnóstwo frajdy. Jednak kilka godzin później odkrywamy, że często to zbyteczny trud.

Po otwartym świecie możemy przemieszczać się pieszo, samochodem lub za pomocą błyskawicznej podróży

Jakaż była moja frustracja, gdy po odbiciu wielkiej kopalni wrogowie ponownie ją zajęli. Chociaż dostałem informację o przejęciu tego ośrodka, kilka misji później na nowo zadomowili się w nim przeciwnicy. Całkowicie zniszczyło to moje poczucie wpływu na świat. Tego, że przechylam wygraną ku jednej ze stron. Podobnie było z tartakiem – odbiłem go w trybie swobodnej eksploracji. Gdy jednak rozpocząłem misję fabularną na tym obszarze, przeciwnicy cudownie zmartwychwstali, w takiej samej liczbie jak przedtem.

Nie cierpię takich rozwiązań. Chociaż wydłużają one rozgrywkę, zabijają całą frajdę z zabawy. Przypomina mi to czasy afrykańskiego Far Cry 2, w którym wrogowie regularnie odradzali się na terenie baz, placówek terenowych i punktów kontrolnych. Ależ to wtedy frustrowało. W Sniper 3 zjawisko powrotu zza grobu na szczęście nie występuje w takim natężeniu, ale jednak istnieje.

Wielka szkoda, że w zdobytej placówce odradzają się przeciwnicy, o ile wymusza to fabuła

Równowagą dla idiotycznie wskrzeszanych przeciwników jest frajda z ich zabijania.

Sniper 3: Ghost Warrior niestety wciąż nie posiada własnego odpowiednika ujęć X-Ray, jakie znamy z serii Sniper Elite oraz Mortal Kombat. A szkoda, bo to połowa zabawy. Możliwość podejrzenia, jakie spustoszenie na ciele człowieka dokonuje pocisk pędzący z prędkością około 900 m/s jest równie makabryczna, co hipnotyzująca. Pokazanie brutalnej siły fizycznej oddziałującej na czaszkę, kręgosłup, kości i narządy wewnętrzne to coś, co świetnie uzupełnia rozgrywkę w konkurencyjnym Sniper Elite.

Na szczęście i bez tego pociąganie za spust w polskim Sniperze daje gigantyczną frajdę. Oczywiście o ile weźmiecie poprawkę, że gra CI Games nie jest żadnym symulatorem strzelectwa. No, a na pewno nie na średnim poziomie trudności. Chociaż musimy brać pod uwagę odległość, grawitację oraz wiatr, gra cały czas podpowiada nam jak powinniśmy ułożyć broń oraz gdzie nią wycelować, aby oddać perfekcyjny strzał.

BANG

Nawet po kilkunastu godzinach rozgrywki wciąż nie znudziło mi się obserwowanie filmowej kamery, która podąża za wystrzelonym przeze mnie pociskiem. Kolejne trafienia w głowy przeciwników, wybuchające beczki czy wrażliwe elementy pojazdów opancerzonych to frajda sama w sobie. Sytuacje, w których pocisk omija o milimetry skroń zakładnika i wbija się w czoło terrorysty to jedne z najlepszych chwil, jakie mogę oferować strzelaniny FPS.

Karabin snajperski w każdym momencie możemy zamienić na typową broń maszynową. Mimo wszystko – odradzam.

Gdy zamieniamy się z Wasilija Zajcewa w Johna Rambo polska produkcja drastycznie traci na grywalności. Strzelanie z broni maszynowej i ciężkiego sprzętu nie jest nawet w połowie tak przyjemne jak korzystanie z karabinów wyborowych. Nie trzeba być geniuszem aby domniemywać, że Sniper 3 jest tworzony głównie z myślą o zabawie w strzelca wyborowego. Alternatywne sposoby rozgrywki są bardzo, bardzo krzywdzące dla gracza i jego doświadczenia z tytułem.

Zabawa w Rambo jest możliwa, ale to pod karabiny wyborowe została napisana ta gra

Jeżeli jednak ktoś uprze się, aby zamienić trzeciego Snipera w Call of Duty, ma do tego okazję. Do gry został zaimplementowany system rozwoju postaci. Każde zabójstwo przeciwnika to punkty doświadczenia, które zamieniamy na umiejętności. Nasz heros może zdobyć lepszą kondycję, większą wytrzymałość, częściową odporność na wybuchy i tak dalej. Umiejętności snajperskie również można rozwijać, doskonaląc się w sztuce rozpoznania, tworzenia gadżetów czy obserwacji.

Sniper 3: Ghost Warrior byłby grą mocno powyżej średniej, gdyby nie jeden aspekt – reżyseria, narracja i bohaterowie.

Już dawno nie słyszałem tak pustych, tak nijakich rozmów w grach wideo. Pod tym względem polska produkcja jest jak film akcji klasy C, który od razu ląduje na kasetach VHS. Miałem przy okazji wrażenie, że nad grą pracowało kilku różnych scenarzystów, rywalizując ze sobą o kontrolę nad bohaterem. Daje to przekomiczny efekt wielobiegunowego zaburzenia tożsamości – w jednej chwili nasz heros to szlachetny obrońca gruzińskich uciśnionych, aby zaraz potem zamienić się w aroganckiego dupka bez żadnej wrażliwości dla ofiar wojny.

Ratowanie cywili przed egzekucjami to jedna z najczęstszych dodatkowych aktywności

Niedoskonałości narracyjne CI Games postanowiło zalać masą wulgaryzmów. Bohaterowie rzucają mięsem z częstotliwością wypluwania ołowiu z luf karabinów. W Sniper 3: Ghost Warrior pojawia się szeroki wachlarz słownictwa każdego osiedlowego dresa, ze wszystkimi K, C i CH jakie tylko przyjdą wam do głowy. Rozumiem, że miało wyjść dojrzale, poważnie i soczyście, ale efekt jest odwrotny od zamierzonego. Dialogowo Sniper 3 bywa tragikomiczny.

Do poziomu dialogów dostosowano poziom opowiadanej historii. Ta jest byle jaka, naciągana, napisana na kolanie. Zamiast napędzać rozgrywkę, narracją ją hamuje. Sprawia, że nie chcę wypełniać kolejnych misji fabularnych, a zamiast tego szwendam się bez celu po otwartej na eksplorację, bardzo malowniczej Gruzji. Niestety, ostatecznie i to się nudzi, a my jesteśmy skazani na dramatycznie słabą historię.

Bohaterowie niezależni nie zachwycają. Ani wyglądem, ani liniami dialogowymi

Będąc przy bolączkach, trzeba wspomnieć o mocno dziurawym kodzie i niesłychanie długim czasie ładowania. CI poszło na rekord!

Być może słyszeliście, że pierwsze wczytanie gry zajmuje około 5 minut. W żadnym przypadku nie jest to wiadomość przesadzona. Podczas loadingów wywieszałem pranie, myłem kafelki oraz wycierałem kurze. Wszystko to wliczone w czas rozgrywki. Cieszę się, że CI Games dba o porządek w moim mieszkaniu, ale z tymi 5 minutami to ktoś naprawdę upadł na głowę. Na szczęście później jest znacznie lepiej, a korzystanie z natychmiastowej podróży lub wczytania punktu kontrolnego to zaledwie moment.

O ile jestem w stanie przymknąć oko na jednorazowe, niezwykle długie ładowanie gry, tak dla błędów wyrzucających mnie do systemu mam zero litości. Podczas kilkunastu godzin rozgrywki aż siedem, SIEDEM razy gra zamroziła się, a następnie przywitałem się z głównym menu konsoli PlayStation 4. To niedopuszczalne. Zwłaszcza, że ogrywałem wersję, która doczekała się już aktualizacji z poprawkami oznaczoną numerkiem 1.03.

Kluczem do sukcesu w Sniper 3: Ghost Warrior zawsze jest zajęcie dobrego punktu widokowego

Dla niektórych zabrzmi to jak masochizm, ale mimo tych mankamentów wciąż dobrze bawię się z grą.

CI Games po mistrzowsku wykorzystało kalendarz branży gier. Jesteśmy w trakcie posuchy, jeżeli chodzi o premiery nowych strzelanin tworzonych pod jednego gracza. Minęła masa czasu od debiutu ostatniej odsłony Far Cry. Każdy, kto chciał przejść Sniper Elite 4 już to zrobił. Battlefront II oraz drugowojenne Call of Duty dopiero majaczą gdzieś tam na horyzoncie. Siłą rzeczy polska gra nie ma chwilowo żadnej realnej konkurencji.

Trudno powiedzieć, czy zmienny cykl dobowy ma wielki wpływ na zachowanie przeciwników

Jeżeli ktoś jest głodny typowo „hamerykańskiej” strzelaniny z wielkimi giwerami, przekleństwami oraz fatalną fabułą, Sniper 3 będzie dla niego jak znalazł. O tym, że istnieje masa odbiorców takich treści świadczy chociażby świetna sprzedaż poprzedniej odsłony serii. Tyle tylko, że tym razem CI Games sprzedaje swój produkt w pełnej konsolowej cenie, nie oferując niczego ekstra. Otwarty świat i ładne widoki to nieco zbyt mało jak na taką sumę.

Co się udało:

  • Otwarty świat to zdecydowanie dobry pomysł
  • Punkty doświadczenia i rozwój postaci
  • Miejscami naprawdę piękne widoki
  • Używanie karabinów wyborowych nie nudzi się i daje frajdę
  • Misje poboczne i dodatkowe aktywności
  • Lepsze, niż się spodziewałem

Co się nie udało:

  • Fatalna historia, narracja i dialogi
  • Modele postaci
  • Byle jakie doznania przy korzystaniu z broni innych niż karabiny snajperskie
  • Zbyt mało pojazdów, do których można wsiąść
  • Brak trybu rywalizacyjnego/trybu kooperacyjnego
  • Przeciwnicy, którzy wracają zza grobu
  • Gdzie moje X-raye?
  • Skandaliczny brak stabilności, nawet na konsoli
  • Gra naprawdę wczytuje się około 5 minut

Gra nie posiada ani rywalizacyjnego trybu wieloosobowego, ani żadnej namiastki sieciowej kooperacji. Co za tym idzie, kampania dla jednego gracza nigdzie wam nie ucieknie. Jeżeli nie spieszycie się z zakupem, ale naprawdę chcecie dać nowemu Sniperowi szansę, spokojnie możecie poczekać kilka tygodni, aż zostaną naprawione wszystkie największe błędy. No i  może cena spadnie o te kilka złotych.

Jestem przekonany, że Sniper 3 na pewno znajdzie wtedy wielu zwolenników.

Dołącz do dyskusji

Advertisement