Pracownicy Google’a zrobili kolejny komunikator. Srogo ich tam porąbało

Artykuł/Technologie 16.03.2017
Pracownicy Google’a zrobili kolejny komunikator. Srogo ich tam porąbało

Pracownicy Google’a zrobili kolejny komunikator. Srogo ich tam porąbało

Niecały tydzień temu nabijałem się z Google’a, który rozbija Hangouts na dwie usługi, bo znów się rozdrabnia w kwestii aplikacji do komunikacji. Dziś się dowiadujemy, że pracownicy giganta przygotowali kolejny program do prowadzenia rozmów online o nazwie Supersonic. To przecież istne szaleństwo.

Google ma w swoim portfolio wiele usług, które okazały się niesamowitymi sukcesami. Oprócz bezkonkurencyjnych wyszukiwarki mamy chociażby YouTube’a, Androida, Chrome’a i Mapy Google bez których wiele osób nie wyobraża sobie dzisiaj internetu.

W kwestii społeczności i komunikacji Google leży.

W tym segmencie firmie udało się dekadę temu osiągnąć dwa sukcesy w postaci YouTube’a skupionego wokół wideo i poczty Gmail, ale na tym koniec. Google Plus trudno nazwać inaczej niż porażką, a kolejne usługi takie jak np. Spaces potrafią być zamknięte po roku od premiery.

Firma ma wszelkie narzędzia do tego, by stworzyć nowoczesny komunikator internetowy, który wymiótłby konkurencję. Zamiast temu przegrywa z kretesem z takim np. Facebook Messengerem, rozdrabnia się i wydaje niedorobione aplikacje z których nikt nie będzie chciał korzystać.

Zamiast skonsolidować to w jedną usługę, mnoży byty bez potrzeby.

Google przez ostatnie kilka lat wielokrotnie zmieniał wizję swojego komunikatora Hangouts, który zastąpił Google Talk. W pewnym momencie oferował nawet nie jedną, a trzy różne aplikacje do obsługi SMS-ów. Jak użytkownicy mają się połapać w takim bałaganie?

Zamiast rozwijać Hangouts jako podstawową platformę komunikacji pomiędzy posiadaczami kont Google firma postanowiła przeobrazić tę usługę w projekt biznesowy i w dodatku rozbić na dwie części. Dla klientów indywidualnych przygotowano wcześniej Allo i Duo, czyli dwie zupełnie nowe usługi od razu skazane na porażkę.

Do inżynierów Google’a nie dotarło jeszcze, że to bez sensu, więc prezentują właśnie kolejny komunikator o nazwie Supersonic.

Nie jest to co prawda projekt Google’a per se, a jego pracowników realizowany po godzinach. Poświęcanie czasu i energii na kolejną aplikację do komunikowania się przez internet wydaje się jednak strasznym trwonieniem czasu i zasobów. Ktoś jednak w przypływie szaleństwa uznał, że walkie-takie 2.0 ma sens.

Supersonic to aplikacja wydana przez Area 120 przez pracowników Google’a w ramach wewnętrznego inkubatora. Coś chyba poszło nie tak, bo w założeniu powinny tam powstawać nietypowe i innowacyjne projekty. Kolejny komunikator internetowy bynajmniej nie jest niczym przełomowym.

google supersonic

Supersonic od pracowników Google’a ma tylko jedną funkcję, która na upartego wyróżnia go na tle innych programów tego typu.

Zamiast pisać wiadomości możemy je dyktować, a do odbiorcy przesłany zostanie jednocześnie tekst i nagranie audio. Ot, i to jest ta cała wyjątkowość Supersonic. Problem w tym, że wysyłać nagrania audio i transkrypcję tekstu potrafi co drugi komunikator internetowy. Nawet zamiana słów na emotki to żadna nowość. Mój iPhone to potrafi.

Czy naprawdę potrzebujemy zupełnie nowej aplikacji, żeby wysyłać wiadomości w obu formach naraz? No nie wydaje mi się. Rozumiem oczywiście, że to projekt pracowników Google’a wykonany w wolnym czasie, ale jeśli liczyli na uznanie i docenienie ich pomysłu, to powinni się zając czymś faktycznie ciekawym i pożytecznym.

Supersonic to projekt skazany na zapomnienie.

Najlepiej by się stało, gdyby (już w godzinach pracy) inżynierowie Google’a usiedli i zastanowili się nad bajzlem, jaki zrobili w aplikacjach do komunikacji nie będących częścią eksperymentalnego programu. Tyle dobrego, że Supersonic od Area 120 w przeciwieństwie do Uptime trafiło na Androida

Użytkownikom mimo wszystko polecam, zamiast pobierać Supersonic (które i tak nie jest dostępne w polskich wersjach sklepów Google Play i App Store), obejrzeć kultowy klip z YouTube’a. Jeśli już mamy marnować czas, to niech ma to namiastkę sensu.

Dołącz do dyskusji

Advertisement