Śmichy chichy na bok – 2017 przejdzie do historii jako rok upadku telewizji

Artykuł/RTV 22.03.2017
Śmichy chichy na bok – 2017 przejdzie do historii jako rok upadku telewizji

Śmichy chichy na bok – 2017 przejdzie do historii jako rok upadku telewizji

Ile to już lat mówimy o tym, że telewizja się kończy, że młodzi nie oglądają telewizji linearnej, że medium telewizyjne umiera.

Odstawmy śmichy chichy na bok, że rok mobile’a, że rok Linuksa – jest naprawdę wielka szansa na to, że rok 2017 zostanie zapamiętany jako ten, który wywrócił status quo rynku telewizyjnego do góry nogami.

Tak, mamy rok telewizji internetowej

Dlaczego? W końcu na rynku internetowego wideo pojawiły się wielkie pieniądze. I nie chodzi o ceny reklam na kanałach youtubowych, które nierzadko dorównują już dziś cenom spotów TV. Nie chodzi zresztą w ogóle o rynek reklamowy, mimo iż – jak czytam w dzisiejszym Pulsie Biznesu – na świecie wydatki na reklamę TV i online zrównały się w ubiegłym roku, a w Polsce nastąpi to do 2020 r. Chodzi o poziom zaangażowania produkcyjnego w wideo internetowe. Skala inwestycji w internetową TV w Polsce jest ogromna!

Telewizja traci filmy i seriale

Spójrzcie – mamy już u nas wszystkie wiodące światowe platformy streamingu wideo, na czele z Netfliksem, HBO (choć w tym przypadku wciąż czekamy na prawdziwe uwolnienie usługi HBO GO/NOW) i Amazon Prime. Mamy też ShowMax, który Polskę wybrał na jedno z głównych miejsc swojej biznesowej inwazji. Mamy też całkiem mocne serwisy VOD od lokalnych dostawców: Player.pl od TVN-u, ipla od Polsatu oraz Vod od Onetu.

Przypadek ShowMaksa jest tu wręcz znamienny. Naspers, znany w Polsce przede wszystkim z gigantycznego sukcesu Allegro, wytoczył potężne finansowe oręże – topowi polscy reżyserzy Vega i Smarzowski tworzą dedykowane serwisowi ‚etiudy’ (choć reklamowa komunikacja tego jako filmów jest moim zdaniem szkodliwa i dla ShowMaksa, i dla reżyserów), do promocji zatrudniani są mocni hollywoodzcy aktorzy, Vega dodatkowo gra w reklamach serwisu. Skądinąd wiemy, że to nie koniec inwestycji w dedykowane na rynek polski treści telewizyjne ShowMaksa z wykorzystaniem największych polskich gwiazd kina.

To wszystko nie jest działanie pozorne. To gigantyczna inwestycja oparta na wierze, że kończy się era normalnej telewizji linearnej. I nie sądzę, by zarówno Netflix, jak i HBO, czy Amazon, patrzyły na działania ShowMaksa w Polsce z założonymi rękoma. Za duży to rynek, za dużo ludzi, zbyt wielkie perspektywy rozwoju. Zresztą od pewnego czasu chociażby HBO mocno inwestuje w lokalne produkcje: Wataha, Pakt to jak na polskie mizerne dokonania na polu seriali TV dzieła unikatowe, podobnie zresztą jak Belfer od nc+ (także dostępny w platformie ncgo). Będzie ich więcej. Netflix z kolei zapowiada mocne inwestycje w lokalne produkcje i wcale bym się nie zdziwił, gdyby nie myślał w ich kontekście o Polsce.

A telewizja? Telewizja zalicza ostatnio same wpadki. Nie dość, że coraz więcej w niej gównianego contentu typu Szpital, który wdziera się już niebezpiecznie w rejony blisko telewizyjnego prime-time’u, to na dodatek wielkie spektakularne inwestycje w seriale, chociażby jak tvnowski Belle Epoque, są – hmm… – średnio udane. Symptomatyczne, prawda?

Telewizja traci sport

Ale serwisy streamingu wideo to nie wszystko. Telewizja tradycyjna traci też najbardziej atrakcyjne treści sportowe, czyli takie, które do tej pory broniły się internetowej inwazji. I myślę, że tak jak Dariusz Szpakowski z TVP wciąż tkwi w szoku po tym, jak nie ma co już komentować na wizji, tak nc+ wciąż tkwi w szoku po tym, jak szybko Eleven Sports nie tyle co zabrał im bardzo atrakcyjne treści sportowe, co zmienił rynek w kierunku telewizji internetowej.

Owszem, Eleven Sports, jest dostępne w kablówkach, ale jest też dostępne online i to w pakietach wolnych, takich, które nie zmuszają klienta do związywania się długimi i drogimi kontraktami. Chcesz dostęp na trzy dni, bo w weekend jest El Classico, proszę – jedynie 9,90 zł. Chcesz na miesiąc? Bum, kosztować to cię będzie 13,90 zł. Eleven ma dziś wszystkie najlepsze ligi piłkarskie na świecie poza angielską. Od nowego sezonu będzie miał też Bundesligę. nc+ zostaje liga polska i angielska. Pytanie, na jak długo.

Szokiem dla nc+ musi być nie tylko utrata lwiej części najatrakcyjniejszych treści piłkarskich, ale także tempo, w jakim Eleven odrabia pracę na polu publicystyki sportowej. Okazuje się, że naprędce można sklecić ekipę świetnych komentatorów i dobrze czujących się w studio prowadzących. Nie trzeba wcale przejmować telewizyjnych gwiazd. I nie trzeba kupować abonamentu telewizji kablowej, by obejrzeć te programy. Wystarczy smartfon.

Telewizje powoli tracą śniadanie

Największym szokiem dla telewizji, w tym głównie TVN-u, musi być jednak to, jak szybko portale nauczyły się robić telewizję śniadaniową. Myślę, że wielu na wysokich stołkach w TVN-ie trze oczy z niedowierzania oglądając poranek Onetu, który jest nie tyle kopią Dzień Dobry TVN, co jego lepszą i nowocześniejszą wersją. I nawet Kuźniar się zgadza. Telewizja poranna WP z kolei to taki lepszy Polsat, czyli też daje radę.

Za rok, najpóźniej za dwa, Onet i WP wyjmą przynajmniej połowę budżetu na product placementy w Dzień Dobry TVN i innych Pytaniach na śniadanie. Myślę, że dobrze zdają sobie z tego sprawę w TVN i TVP.

Telewizja traci widza

Z ostatniego raportu PwC wynika, że blisko połowa osób korzystających w Polsce z internetu spędza – uwaga – od trzech do czterech godzin dziennie na oglądaniu treści wideo. To o tyle znamienne, że to dokładnie tyle czasu, ile spędza widz oglądający normalną telewizję.

To otwierająca oczy informacja. Oznacza bowiem, że widz ma dokładnie wyliczony czas na oglądanie treści wideo.

Następuje tylko zamiana medium – z telewizora na smartfon/komputer/tablet.

Dołącz do dyskusji

Advertisement