Windows 10 Cloud ma naprawić błędy Windowsa RT? A kogo jeszcze obchodzi?

Windows 10 Cloud ma naprawić błędy Windowsa RT? A kogo jeszcze obchodzi?

Windows 10 Cloud ma naprawić błędy Windowsa RT? A kogo jeszcze obchodzi?

Na rynku pojawi się nowa wersja Windows 10, która zapowiada się na coś w rodzaju odpowiedzi na Chrome OS. Odpowiedzi bardzo dobrej. Tylko tak późno wystosowanej, że może ona pozostać bez znaczenia.

Co prawda nie jestem w stanie tego w jakikolwiek sposób zmierzyć, ale jestem przekonany, że na żaden system operacyjny nie ma tak dużego wyboru w ilości dostępnego oprogramowania, co na dominujący od lat na pecetach system Windows. Jest tylko jeden problem.

Co z tego, że mamy tak duży wybór, skoro mówimy tu o aplikacjach pokroju WinRAR czy Total Commander. Poniekąd bardzo dobrych narzędziach, ale mających już dekady. I tak jak na Windows jest od diabła programów, tak nowe i coś wnoszące oprogramowanie na system Microsoftu nie powstaje w zasadzie wcale.

A Microsoft nie pomaga.

Koncepcja Sklepu Windows i nowego środowiska dla aplikacji jest ze wszech miar słuszna. Tylko co z tego, skoro w pewnym momencie nawet sam Microsoft wysyłał sprzeczne informacje deweloperom czego właściwie powinni się uczyć. Aplikacje zrobione w Silverlight, a może te Metro, a może ulepszyć je do poziomu 8.1, a może jednak pisać UWP dla Windows 10, a może…

Nikomu nie chce się bawić w ciągłe zmiany humoru Microsoftu. Wszyscy trzymają się potężnej, ale też już archaicznej platformy Win32. Bo jest, z punktu widzenia dewelopera, bezpieczniejsza i stabilniejsza.

W efekcie znaczna część użytkowników ze znacznej części pożytecznych nowości w Windows 8.x i Windows 10 nie korzysta w cale. Trzy lata temu widziałem ranking najpopularniejszych aplikacji na Windows. Zabijcie mnie, ale nie mogę już znaleźć źródła, tym niemniej pamiętam go dobrze. A tam Google Chrome, Apple iTunes i narzędzia do upodabniania nowszych Windows do wersji Windows 7 czy nawet Windows 2000.

Tak nie wygląda postęp. Doszło do tego, że Microsoft złożył broń i tak przebudował Windows 10, by aplikacje Win32 choć częściowo mogły korzystać z zalet nowoczesnej platformy, czy to przez dodanie do nich obsługi części API z Windows 10, czy też umożliwienie tym aplikacjom pracy w trybie tabletowym.

Microsoft Word
Nawet Microsoft nadal więcej czasu poświęca aplikacjom Win32 niż UWP. Wystarczy spojrzeć na sztandarowego Worda, po lewej mobilna zabawka UWP, po prawej potężna wersja Win32

Dlaczego tak się dzieje?

Ponieważ nowe pomysły Microsoftu były sprzedane w kiepski sposób. Gdy po raz pierwszy przedstawiono Sklep Windows z tak zwanymi aplikacjami Metro wiało tam pustką i miernotą. A jak już deweloperzy w końcu opanowali pierwotnie prymitywne środowisko uruchomieniowe Windows 8 i stworzyli całkiem niezłe programy, to klienci stracili już zainteresowanie, a co za tym idzie, również i deweloperzy.

Podobnie to wyglądało w przypadku Windows 10 i aplikacji UWP. Wbrew powszechnej opinii, całkiem wysokie zainteresowanie ze strony twórców, które zaowocowało całkiem niezłymi aplikacjami, które właśnie spada do zera na skutek braku zainteresowania ze strony klientów, co w efekcie doprowadzi do pustek i braku rozwoju.

Sklep Windows
Najpopularniejsze gry i aplikacje w Sklepie Windows. W większości do zastąpienia przez kartę przeglądarki.

Wpadamy w błędne koło, którego nie przerwał nawet Windows RT.

Nie odnosimy korzyści z wielu zalet Windows 10, bo nie wykorzystujemy nowoczesnego środowiska uruchomieniowego dla aplikacji, polegając na archaicznym i problematycznym środowisku Win32. Nie wykorzystujemy uniwersalnej platformy, bo nie ma na nią oprogramowania. Nie ma na nią oprogramowania, bo jej nie wykorzystujemy.

Konkurencja nie ma takiego problemu, bo nie popełniła takich błędów, jak Microsoft. Choć w każdym środowisku zdarzają się różne perturbacje, to nie przypominam sobie tak chaotycznych działań w rozwoju środowiska dla aplikacji iOS-a, macOS-a czy Androida. Użytkownicy tych platform są otwarci na nowości, bo te rozwijają się stabilnie. A więc i deweloperzy bardzo chętnie te nowości wprowadzają.

Microsoft miał jednak szansę przeforsować swoje nowe środowisko. Windows RT w teorii był świetną platformą dla urządzeń mobilnych. Zorientowany na obsługę dotykiem system, który nadal był przyjazny dla myszek i klawiatur, oferujący szybkie, energooszczędne, stabilne i bezpieczne środowisko uruchomieniowe. Tak jak Android czy iOS.

WindowsRT
Windows RT, czyli świetna koncepcja i kiepskie wykonanie

Jego problemem było jednak to, że wizualnie niczym nie różnił się od Windows 8, mimo iż różnice były zasadnicze. Windows RT nie był w stanie uruchomić ani jednej aplikacji Win32, poza tymi wbudowanymi w sam system. Nie można było go uaktualnić ani nawet zapłacić za kompatybilność wsteczną. Jak tylko użytkownik się zorientował, że Windows RT uruchamia tylko te raczkujące w Sklepie Windows appy, nie miał drogi ucieczki.

W efekcie odszedł w zapomnienie, w wielkiej niesławie, i był przyczyną bardzo trudnego i budzącego pesymizm startu linii tabletów Surface.

Windows 10 Cloud ma być tym, czym miał być Windows RT

W ubiegłym tygodniu świat obiegła informacja, że Windows 10 zyska nowe SKU w formie Windows Cloud. Tym razem jednak będzie to system prawdziwie uniwersalny, który działać będzie zarówno na procesorach ARM, jak i na procesorach x86.

System ten, tak jak Windows RT, dla naszego dobra i dla dobra naszej maszyny będzie obsługiwał tylko aplikacje ze Sklepu Windows i, jak zakładam, aplikacje UWP z hipotetycznych alternatywnych kanałów dystrybucji, o których wspominał nieraz Microsoft i które nadal nie istnieją. Jednak w każdej chwili będziemy mogli wiedzieć lepiej i rozszerzyć funkcjonalność taniego lub darmowego Windows 10 Cloud i za dopłatą „doinstalować” obsługę klasycznych aplikacji.

Windows 10 Cloud
Windows 10 Cloud (źródło: WindowsBlogItalia)

Otrzymujemy więc lekki i tani lub darmowy system zgodny z praktycznie dowolnym urządzeniem, który nie ogląda się za siebie i patrzy wyłącznie w przyszłość. Który wykorzystuje platformę zbudowaną na słusznych założeniach, oferując mobilność i bezpieczeństwo. Takie połączenie Chrome OS i Androida z możliwością odpłatnego „dopalenia” go zgodnością wsteczną.

Problem w tym, że zainteresowanie aplikacjami UWP, tak jak swego czasu aplikacjami Modern, bezlitośnie maleje. Po porażce Windows 10 na telefonach i zadowoleniu się trybem tabletowym dla aplikacji Win32 na hybrydach, programiści i użytkownicy mają coraz mniej powodów do interesowania się Sklepem Windows.

Świat zaczyna się coraz bardziej interesować aplikacjami PWA (progressive web apps), czyli aplikacjami jeszcze bardziej uniwersalnymi od tych microsoftowych. Zadziałają one na każdym systemie operacyjnym pod warunkiem, że ten zapewni im nowoczesne webowe środowisko uruchomieniowe. A więc na Maku, Linuksie (w tym Androidzie), Windowsie czy na czym tam chcemy.

Jeżeli ten pomysł dojrzeje, to nie jestem pewien do czego nam właściwie będzie potrzebny Windows 10 Cloud czy nawet całe środowisko UWP. Które pojawiło się za wcześnie, z uwagi na dostępność oprogramowania, a zarazem za późno, z uwagi na to w którą stronę zmierza świat.

Dołącz do dyskusji