Znudzony technologiami? Pozwól, że otworzę ci oczy

Artykuł/Nauka 15.11.2016
Znudzony technologiami? Pozwól, że otworzę ci oczy

Znudzony technologiami? Pozwól, że otworzę ci oczy

Nasz redakcyjny Kubuś napisał dziś – w swoim ekwilibrystyczno-unikalnym stylu – że nudzą go technologie, bo nie ma już dziś wielkich przełomów.

Muszę mu odpowiedzieć: Kubuś, rozejrzyj się wokół siebie i zobacz, w jakim świecie żyjesz i zastanów się skąd to wszystko.

Zawsze mnie zastanawia, skąd biorą się takie opinie

Eee, to już wszystko było. Modułowy smartfon? Kaman, nie przyjmie się. VR? Proszę cię, zabawka dla bogatych. Machine learning? Ściema amerykańskich marketingowców.

A potem analizuję 39 lat swojego życia i zastanawiam się, kto tu postradał rozum.

Gdy byłem przedszkolakiem nie było:

– kolorowych telewizorów (przynajmniej w moim domu);
– komputerów osobistych;
– telefonów komórkowych;
– płyt CD;
– internetu;
– smartfonów.

To zaledwie trzydzieści kilka lat. Tyle co nic w historii rozwoju ludzkości i technologii (w zasadzie to jedno i to samo). Mimo to, mój świat, moje życie zmieniły się dramatycznie. Co więcej, te zmiany następują coraz szybciej, dokładnie tak, jak zdefiniował to Ray Kurzweil w ramach prawa przyspieszających zwrotów.

Oczywiście, że nie codziennie lub nawet nie co pół roku dokonuje się wielki technologiczny przełom. Patrząc na powyższą wyliczankę z mojego życia, bardzo zawężoną przecież do technologii konsumenckich, można pewnie mówić o dwóch wielkich przełomach: pojawieniu się komputerów osobistych, a następnie internetu.

Dwa wielkie przełomy na przestrzeni niecałych 40 lat mojego życia. Łał, wielka sprawa

Gdybym żył 200 lat temu, mógłbym trafić na okres, gdy świat wokół mnie byłby dokładnie taki sam w momencie moich narodzin, a następnie śmierci. Postęp technologiczny dokonuje się jednak na wzór ciągu geometrycznego – w pewnym momencie zaczyna niesamowicie szybko rosnąć ku nieskończoności. My, ludzie żyjący w XXI w., możemy obserwować fascynujący początek tego okresu.

Tyle że te wiekopomne przełomy technologiczne wcale nie są najważniejsze.

To znaczy pewnie są, bo to od nich się wszystko na nowo zaczyna. To właśnie to są momenty, które Kurzweil nazywa przyspieszającymi zwrotami. Dla mnie jednak ważniejsze jest to, co dzieje się w okresach przejściowych, pomiędzy jednym zwrotem a drugim. W ramach tego przyspieszenia.

Nie wiem dlaczego, ale ludzie często tego nie dostrzegają i nie doceniają, a zmiany pomiędzy przyspieszającymi zwrotami są przecież iście dramatyczne!

Weźmy nawigację – popularny GPS jest z nami od kilkudziesięciu lat, jednak dziś w nawigacji Google’a, z której korzystam, mam informację na temat natężenia ruchu na żywo i korygowanie trasy w oparciu o jego analizę dokonywaną przez sztuczną inteligencję.

Weźmy komputery osobiste – pierwszy PC pojawił się w moim domu w 1995 r. i służył prawie wyłącznie do pisania w Wordzie, a dziś jego kolejną inkarnację noszę na nadgarstku i służy mi między innymi do zamawiania Ubera oraz obserwacji w czasie rzeczywistym tego, jak samochód po mnie jedzie.

Weźmy muzykę – w 1996 r. jeździłem na całe nocki do uniwersytetu, w którym pracowała Mama, by tam ściągać po nocach mp3 z muzyką, których nie byłem w stanie zdobyć nigdzie indziej. Dziś dostęp do (prawie) nielimitowanej bazy muzycznej mam wszędzie tam, gdzie mam zasięg telefonii komórkowej.

Weźmy usługi bankowe – jeszcze 20 lat temu, by wybrać pieniądze z banku, musiałem klnąc pod nosem odstać swoje w wielkiej kolejce do tzw. okienka. Dziś moim bankiem jest aplikacja w telefonie.

Mógłbym tak jeszcze długo wymieniać, ale chyba już rozumiesz o co mi chodzi, Kubusiu, prawda? To właśnie te wszystkie pomysły z modułami, VR-em, AR-em i śmiesznymi pomysłami z Kickstartera zmieniają nasze codzienne życie. Nie każdy z nich, to oczywiste, ale większość jest częścią realizacji przyspieszenia po jakimś wielkim zwrocie w historii rozwoju ludzkości.

Twój błąd w ocenie rozwoju technologii jest niestety dość powszechny

W połowie lat 80., oceniając potencjał internetu, nie sądzono, że będzie znaczącym zjawiskiem. Był wówczas rozprzestrzeniony na zaledwie kilku tysiącach serwerów. Mimo tego, że ich liczba podwajała się każdego roku, nie doceniano potencjału globalnej sieci. W połowie lat 80. nie dysponowano technologią, która pozwalała na dodawanie kilku, kilkunastu tysięcy serwerów na całym świecie w ciągu roku.

Ten brak zrozumienia, że postęp dokonuje się w sposób wykładniczy (zwiększa się przez stałe mnożenie przez stałą wartość) a nie liniowy (powiększający się ciągle poprzez dodawanie stałej wartości), wciąż pokutuje.

Analiza historii technologii pokazuje wyraźnie, że zmiany mają właśnie charakter wykładniczy. Kurzweil pisze:

Możesz analizować dane na różne sposoby, w różnych przedziałach czasowych i pod kątem różnych technologii, od elektronicznych do biologicznych, jak również ich implikacji, od ilości ludzkiej wiedzy do wzrostu gospodarczego. Przyspieszenie postępu i wzrostu dotyczy każdego z nich.

Czyli, mówiąc kolokwialnie, nie jest tak, że „ten cały VR, o którym Kubuś czyta już tak długo, że prawie mu się znudziło, choć nie ma go nawet jeszcze w swoim domu” rozwija się tylko w formie wciąż całkiem śmiesznych i niepraktycznych okularów VR (choć w formie HoloLens są już mniej śmieszne, prawda?), lecz jest kolejną cegiełką w wykładniczym rozwoju tej technologii.

Do tego dorzuci coś medycyna, pewnie motoryzacja, a zapewne także militaria i nagle w ciągu kilkunastu miesięcy rozwój tej technologii się podwoi.

Błąd w ocenie stanu rzeczy przez Kubusia polega na tym, że zastanawia się nad zmianami we współczesnym świecie, które miałyby być skutkami pojedynczej tendencji, w taki sposób, jakby nic więcej nie miało się zmienić. To linowa wizja rozwoju, która nie może mieć w ogóle zastosowania.

Kubuś przecenia to, co może być osiągnięte w krótkim czasie, nie doceniając tego, co może być osiągnięte długoterminowo.

Dołącz do dyskusji

Advertisement