9 aplikacji, które pomogą ci przetrwać kryzys wieku średniego

Artykuł 15.11.2016
9 aplikacji, które pomogą ci przetrwać kryzys wieku średniego

9 aplikacji, które pomogą ci przetrwać kryzys wieku średniego

W wieku trzydziestu lat zacząłem uczyć się hiszpańskiego, grać w piłkę nożną co 3 dni, ćwiczyć na siłowni dwa razy w tygodniu, wróciłem do trenowania boksu, a dodatkowo zostałem wolontariuszem w schronisku dla zwierząt. Jeżeli to nie jest oznaka kryzysu wieku średniego to nie wiem co nią może być.

Można sobie jednak z tym poradzić. Oto 9 najlepszych aplikacji, dzięki którym radzę sobie z kryzysem wieku średniego:

fitbit

Fitbit – by monitorować swoją aktywność

Testowałem kilka opasek do monitorowania aktywności i każda oszukiwała mnie na różne sposoby. A to liczyła kalorie, których nie miałem prawa spalić; inna potrafiła liczyć kroki i kilometry, mimo że stałem w miejscu.

W kolejnej akumulator wytrzymywał zdecydowanie zbyt mało czasu. A dodatkowo każda z nich miała tę wadę, że nie mogłem z nimi grać w piłkę lub trenować boksu.

Mocowania opasek były tak słabe, że lekkie stuknięcie w nadgarstek podczas gry w piłkę powodowało przesunięcia sensora mięrzącego mój ruch i dalszy mój trening nie był już monitorowany.

W przypadku Fitbita nie tylko nie mam tych wszystkich problemów, ale dodatkowo mam do dyspozycji świetnie zaprojektowaną aplikację, która mierzy nie tylko mój ruch, ale również ilość wypitej wody, długość i jakość snu, albo spożyte kalorie.

facebook-groups

Facebook Groups – dla wzajemnej wymiany informacji

Chyba jedyna aplikacja, która sprawia, że Facebook dostarcza jakąś wartość. Strumień wpisów na Facebooku to istna ściana płaczu, ale nie. Nie taka, na której ludzie ciągle wrzucają swoje żale (choć to też). Bardziej jest to ściana, przy której chce się płakać, gdy się na nią patrzy.

By uniknąć kompletnie niepotrzebnych postów stworzyłem dla siebie nowe konto, ograniczam bardzo mocno liczbę znajomych i staram się nie lajkować przypadkowych stron.

Dzięki temu ten strumień da się jeszcze przeglądać. Mimo to, najlepsze co spotkało Facebooka to Grupy.

Na nich nie dość, że można znaleźć sporo ciekawych informacji, to dodatkowo można traktować je jako idealny sposób na zarządzanie projektami, współpracę i wzajemną wymianę doświadczeń. U mnie idealnie sprawdzają się w przypadku wolontariatu w schronisku i cotygodniowych meczów na Orliku ustawianych właśnie na facebookowych grupach.

twitter

Twitter – by wiedzieć, co dzieje się na świecie

Od dłuższego czasu mam dość polityki, wszystkie co związane z kolejnymi aferami omijam szerokim łukiem. W każdym medium społecznościowym ukrywam i banuje wszystko to co związane z polityką.

Z kolei na Twitterze mam starannie wyselekcjonowaną listę osób, których wpisy śledzę. Dzięki temu nie omijają mnie najważniejsze informacje gospodarcze, jestem na bieżąco z nowymi technologami, trendami związanymi z SEO i projektowaniem, a dodatkowo na bieżąco mogę obserwować dziennikarzy sportowych, dla których Twitter stał się idealnym narzędziem do komentowania meczów i innych wydarzeń sportowych.

Najważniejsze mecze, najładniejsze bramki, komentarze. To wszystko mam z pierwszej ręki. Wcześniej korzystałem z Feedly, teraz do tego, by być na bieżąco, w zupełności wystarczy mi Twitter.

newton

Newton – bo dzięki niemu mogę przekładać to, co mam do zrobienia

Jest Inbox, który zaraz po premierze spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem z mojej strony. Z resztą nie tylko ja z niego korzystam. Korzystając jednak z MacBooka trudno nie korzystać z aplikacji, które zapewniają lepszą ergonomię niż to, co jest dostępne w przeglądarce. Dlatego też najpierw korzystałem z AirMaila, a od jakiegoś czasu przerzuciłem się na Newtona, który ma co najmniej jedną funkcję opracowaną dużo lepiej, niż AirMail. Co to jest?

Po prostu wyszukiwarka. Korzystając z Newtona nie muszę co jakiś czas zaglądać do Gmaila, by odnaleźć starszy wątek albo załącznik. Newton radzi sobie z wyszukiwaniem prawie tak dobrze jak usługa Google’a, w związku z tym przesiadkę na tę aplikację uważam za bardzo korzystną.

basecamp

Basecamp – jako idealna alternatywa dla Slacka

Slacka po prostu nie znoszę. Wiele się mówi o różnych aplikacjach i narzędziach do zarządzania zadaniami, ale jako że produktywność to mit, dla siebie szukałem rozwiązaniem do zarządzania pracą zespołu.

Poprzednie wersje Basecampa były projektowane chyba na siłę i trudno było się w nich połapać. Samo odznaczanie zadań, dyskusja, prowadzenie projektów, kalendarz, a przy tym szybkość działania aplikacji, sprawnie działająca wyszukiwarka, wewnętrzny czat.

To wszystko sprawia, że aplikacja, która wcześniej zdawała się być nieintuicyjna i mało poręczna, dzisiaj jest doskonałą alternatywą dla poczty.

eleven

ElevenSports – gdy żyjesz futbolem 24 godziny na dobę

Stacji Eleven kibicuje od samego początku jej obecności w Polsce. Od samego początku też brakowało mi aplikacji za pomocą której mógłbym oglądać mecze hiszpańskiej Primera Division w telefonie, na tablecie, w podróży, w sklepie, czy ukradkiem podczas rodzinnego obiadu.

O samej aplikacji nie ma sensu się rozwodzić, bo najważniejsze jest to, że po prostu działa.

duolingo

Duolingo – do nauki języków obcych

Jak dla mnie odkrycie roku.

Chyba najlepsza aplikacja do nauki czegokolwiek. Duolingo nie dość, że wygląda pięknie, to w doskonały sposób zwalcza nudę związaną z nauczaniem. Aplikacja skonstruowana jest w taki sposób, że każda lekcja, nawet kilkukrotnie powtarzana będzie dla nas wyzwaniem. Co więcej, za każdą lekcję otrzymujemy punkty i odznaki.

Przejście przez kilka lekcji to odblokowanie kolejnych lekcji, zwrotów i słówek. A przejście kolejnych oznacza zdobywanie kolejnych poziomów wtajemniczenia.

Na którymś z poziomów wtajemniczenia odblokowujemy kolejną genialną funkcję aplikacji, czyli czaty. Czaty, za pośrednictwem których rozmawiamy z botem wykorzystując pozyskaną w trakcie nauki wiedzę. Genialne!

Wcześniej zawsze miałem opory, by przez te 10, czy 20 minut dziennie uczyć się języka. Za pośrednictwem Duolingu od ponad 120 dni, codziennie powtarzam sobie słówka, zwroty i czuje, że ich zasób jest zdecydowanie większy. Nie powiem, że dzięki aplikacji nauczyłem się języka, ale wiem, że dzięki niej rozumiem dużo więcej.

Znam zdecydowanie więcej słów i w związku z tym jestem przekonany, że kolejny urlop w Hiszpanii będzie jeszcze przyjemniejszy.

Właśnie dzięki lepszej znajomości języka.

evernote

Evernote – by gromadzić rzeczy, o których nie zawsze musisz pamiętać

Nie byłem zwolennikiem tej aplikacji. Zawsze wydawało mi się ona brzydka, mało intuicyjna, ale… Po zmianie wyglądu wyglądu można powiedzieć, że z Evernote aż chcę się korzystać.

Wcześniej używałem Paper od Dropboxa lub po prostu Dokumentów Google, ale… to pierwsze narzędzie, choć wizualnie piękne i sprawnie działające dość topornie się rozwija, czego dowodem jest fakt, że aplikacja mobilna Paper miała premierę ładnych kilka miesięcy po premierze usługi w wersji web.

Dokumenty Google to z kolei narzędzie ultra toporne i ograniczone do tworzenia dokumentów, i ich edytowania. W Evernote prócz możliwość tworzenia notatek, mogę w szybki sposób skanować dokumenty, zarządzać listami zadań, czy ustawiać przypomnienia. Mogę też gromadzić notatki głosowe i prowadzić czat dotyczący przygotowanych uprzednio notatek.

listonic

Listonic – by nie zapomnieć o tym co mam do kupienia

Ostatnio chłopaki z redakcji zdziwili się mocno, gdy na pulpicie mojego telefonu zobaczyli ikonkę Listonica. Na jej widok padło pytanie – serio, korzystasz z tego?

Tak, oczywiście! – Odpowiadam z dumą.

Po pierwsze dlatego, że za aplikacją stoi mój dobry znajomy z Łodzi, który od lat nie chce wprowadzić funkcji zapisywania zakupów z poziomu przeglądarki na komputerze. A po drugie dlatego, że trudno mi było przekonać narzeczoną do jakiejkolwiek aplikacji do notatek, czy zadań.

W związku z czym Listonic jest dla nas idealnym rozwiązaniem w przypadku, gdy musimy się rozdzielić i zrobić zakupy nie mając ze sobą kontaktu.

Dołącz do dyskusji

Advertisement