Microsoft i rynek konsumencki? Cała nadzieja w Androidzie

Felieton/Technologie 05.10.2016
Microsoft i rynek konsumencki? Cała nadzieja w Androidzie

Microsoft i rynek konsumencki? Cała nadzieja w Androidzie

Microsoft wie, co stanie się kolejnym przełomem w informatyce. Wie to też Amazon, Google czy IBM. Jest to sztuczna inteligencja. Microsoft jest jedną z nielicznych firm, która jest w stanie stać się i pozostać na pozycji lidera na tym rynku. Ma tylko jeden problem. Tyle że kluczowy.

Ostatnim wielkim przełomem na rynku informatyki konsumenckiej był iPhone. A konkretniej, smartfony takie jak iPhone. Spełniona została w końcu obietnica posiadania wszechpotężnego, łatwego w użyciu komputera w kieszeni. Ową potęgę zapewniła mu chmura. Świadomie jednak pomijam jej gigantyczny wpływ na rynek, bo istniała zanim powstały smartfony i zanim zaczęto ją tak nazywać.

Nic nie zmieniło rynku informatyki użytkowej tak, jak telefony. Ani tablety, ani hybrydy, ani, pożal się boże, opaski i zegarki. Jasne, są istotne i nawet niektórym z nas zmieniły życia na lepsze. Trudno jednak porównywać ich wpływ na świat z wpływem telefonów.

W chmurach gigantów IT rodzi się jednak kolejna rewolucja. Jest na tyle istotna, że Microsoft postanowił stworzyć poświęcony jej cały dział o rozmiarze porównywanym do działów Office czy Windows. Na tyle istotna, że Google już teraz wbudowuje ją w swoje telefony. Rewolucja zainspirowana ponownie przez Apple’a. Łatwa w użyciu, proaktywna, towarzysząca nam na co dzień sztuczna inteligencja.

Tak zaczęła się rewolucja
Tak zaczęła się rewolucja

Microsoft jest jednym z liderów

Po odniesieniu klęski totalnej na rynku telefonów komórkowych i mobilnych systemów operacyjnych, Microsoft zaczął być spychany na margines na rynku konsumenckim. Jest nadal ceniony jako firma zapewniające świetne aplikacje i systemy do pracy, do bycia produktywnym. I jako jeden z liderów na rynku gier wideo. Całą resztę, przez swoje zaniedbania na rynku konsumenckim, stracił. Kto wie, być może bezpowrotnie.

Microsoft wyciągnął jednak lekcję ze swojej przeszłości. Zbudował potężne chmurowe imperium jak tylko stało się jasne, że przetwarzanie w chmurze to przyszłość IT. Teraz najwięksi świata informatyki budują sieci neuronowe, tworzą algorytmy do nauczania maszynowego i wdrażają sztuczną inteligencję do pracy. Zarówno na własne potrzeby, jak i w formie usługi.

SI sama wie, jakich informacji i działań aktualnie potrzebujemy
SI sama wie, jakich informacji i działań aktualnie potrzebujemy

Microsoft wyczuł również i ten trend, i wszystko wskazuje na to, że będzie jedną z najważniejszych firm w tej branży, do których należeć będą również Amazon i Google. Kto wie, może również i Apple, choć firma ta na razie jest daleko w tyle za wyżej wymienionymi. Problem w tym, że to całe liderowanie Microsoftu może nas nigdy nie dotknąć poza miejscem pracy. A przynajmniej nie dotknąć bezpośrednio.

Przyjrzyjmy się statystykom Cortany

Microsoft już teraz oferuje konsumentom swoją sztuczną inteligencję. Nazywa ją Cortana i jest ona dostępna w najbardziej rozwiniętych regionach świata (do których Polska, niestety, nie należy). Wiemy też, że aktywnych użytkowników Windows 10 jest już 400 mln. 400 mln użytkowników Cortany? No, niezupełnie, z uwagi na wcześniej wspomnianą jej ograniczoną regionalnie dostępność. Można jednak bezpiecznie założyć, że spora część tych użytkowników ma dostęp do cyfrowej asystentki Microsoftu.

Z danych Microsoftu wynika, że Cortana ma już 100 mln aktywnych użytkowników. Brzmi super, prawda? Jednak jak zauważa Paul Thurrott, to również oznacza, że trzy na czterech użytkowników Windows 10 ową Cortanę ignoruje. Matematyka nie do końca się zgadza z uwagi na wspomnianą dostępność, ale problem, jak widać, istnieje. Dlaczego tak się dzieje?

Microsoft w pigułce, oczami typowego konsumenta
Microsoft w pigułce, oczami typowego konsumenta

Bo to Microsoft. Firma, która zrobiła wszystko co możliwe, by zmienić postrzeganie swojej marki z nudnych narzędzi biurowo-analitycznych na coś dla konsumenta ciekawego i która z niezrozumiałych dla mnie przyczyn poległa. Większość użytkowników Windows 10 to użytkownicy traktujący komputer jako narzędzie do pracy. Jest też spora grupa posiadaczy Xboxów, ale są oni w tym kontekście nieistotni z uwagi na ograniczenia tej platformy. Telefony z Windows 10 praktycznie nie istnieją.

Konsumenci mają swoje iPady, Samsungi Galaxy, telefony LG, Huawei czy iPhone’y. A tam zazwyczaj korzystają z usług Google. Niektórzy doceniają takie, poniekąd znakomite usługi, jak Skype, OneNote czy OneDrive. Jednak niezupełnie o to chodzi firmie o takich rozmiarach i takich aspiracjach, jak Microsoft.

SI dla nikogo

Wygląda więc na to, że Microsoft buduje potężną sztuczną inteligencję, mając do tego potężną chmurę, potężne na to nakłady i niemałe już doświadczenie i wiedzę. Sztuczną inteligencję, która na razie rywalizuje głównie z rozwiązaniami SI firm takich, jak IBM, na rynku korporacyjnym i B2B. Bo ta sztuczna inteligencja nie ma właściwie żadnego bezpośredniego punktu styku z użytkownikiem indywidualnym. Nikt nie chce telefonów z Windowsem, Xbox służy do grania i oglądania filmów, a PC w oczach nowoczesnego konsumenta to maszynka do Office’a.

To dość poważny problem i najprawdopodobniej jedna z przyczyn koncentrowania przez Microsoft wysiłków na rynku korporacyjnym. Bo firma ta nie ma pomysłu jak do tego użytkownika dotrzeć. Jego największą nadzieją jest postępowanie antymonopolowe w sprawie Google’a. Wtedy będzie miał szansę na wkupienie się w łaski producentów sprzętu z Androidem, którzy nie będą mieli już obowiązku eksponować SI Google’a. Plan ten nie ma wielkich szans na powodzenie. Ale, jak wiatr w odpowiednią stronę zawieje, to kto wie…

cortana-microsoft-windows10
Cortana od Microsoftu. Pisząc po internetowemu: #nikogo

Sundar Pichai, szef Google’a, na wczorajszej konferencji podkreślił to, o czym tutaj rozmyślamy. Sztuczna inteligencja to kolejna rewolucja IT po smartfonie. To oznacza, że jego firma, tak jak Microsoft, inwestuje i nadal będzie inwestować w to gigantyczne zasoby. Firma ta jednak, w przeciwieństwie do Microsoftu, kontroluje większość rynku systemów operacyjnych. Dociera do użytkowników, a Microsoft ich z jakichś względów, najprawdopodobniej historycznych, odstrasza. Microsoft musi znaleźć swoją „końcówkę”. Dotrzeć metaforycznym kabelkiem z Cortaną do tego użytkownika.

Ironiczne jest w tym najbardziej to, że jedyna dostrzegalna droga prowadzi na plecach jego arcyrywala. I to na dodatek tylko w wyniku jego osłabienia postępowaniem antymonopolowym, jakie swego czasu było prowadzone również przeciwko Microsoftowi.

Dołącz do dyskusji

Advertisement