Nie zainstaluję iOS 10 na iPhonie 5S. Stos możecie podpalić Samsungiem Galaxy Note 7

Nie zainstaluję iOS 10 na iPhonie 5S. Stos możecie podpalić Samsungiem Galaxy Note 7

Nie zainstaluję iOS 10 na iPhonie 5S. Stos możecie podpalić Samsungiem Galaxy Note 7

Minęło ponad dwa tygodnie od udostępnienia iOS 10, a ja nadal nie zdecydowałem się na zrobienie aktualizacji na starszym iPhonie.

Po upublicznieniu regularnej wersji systemu mobilnego Apple nie rzuciłem się na iPhone’a 5S, którego mamy w domu, by czym prędzej go zaktualizować. Najpierw zamierzałem sprawdzić, jak iOS 10 będzie pracował na niemłodym już modelu 5S.

Obejrzałem klipy na YouTube, popytałem ludzi, pogadałem i przeczytałem tekst redakcyjnego kolegi Piotra Baryckiego. Przede wszystkim jednak przez kilka godzin przetestowałem nowy system na identycznym telefonie. Zapytacie, po co to wszystko? Bo jakiś czas temu straciłem zaufanie do Apple w kwestii zasadności aktualizacji starszych urządzeń. Tak było np. z iOS 9 na iPhonie 4S. Oczywiście sytuacja nie jest identyczna, ale warto dmuchać na zimne.

I co? Obejrzałem, dotknąłem i nadal nie jestem przekonany do iOS 10.

System działa płynnie i pod tym względem nie mogę mu nic zarzucić. Animacje dają poczucie szybkości. Sprawdzenie kultury pracy było moim głównym celem. Okazało się jednak, że sprawę może przesądzić coś innego.

Miłośnicy Apple, kochani fanboje, możecie mnie rozszarpać, podpalić stos Samsungiem Galaxy Note 7, przywiązać worek smartfonów z Androidem do szyi i utopić, zdania nie zmienię. Gdy zobaczyłem na żywo nowy ekran blokady w iOS 10 i widżety na nim, załamałem ręce.

Dawno nie widziałem niczego brzydszego. O ile na zrzutach ekranu zmiana wizualna była znośna, w realu wygląda koszmarnie. Mówi to człowiek, który pazurami bronił rewolucji w iOS 7, spłaszczenia interfejsu itp. Jestem otwarty na nowości, ale wybaczcie, iOS 10 poraża brzydotą.

To jednak zupełnie wtórny powód, dla którego nadal nie zrobiłem aktualizacji. Najskuteczniej powstrzymuje mnie nie wygląd, ale ekran blokady i sposób interakcji z powiadomieniami.

Nowy ekran blokady zabił mój entuzjazm wobec iOS 10.

Ja wiem, że zmiana jest daleko idąca i trzeba się do niej przyzwyczaić, wręcz zmienić nawyki, wiem też, że w iPhone’ach 6s czy 7 z ekranami 3D Touch sposób korzystania z powiadomień jest przyjemniejszy. Niestety, w pozbawionych tej funkcji starszych modelach ma się poczucie chaosu. Gdy dodamy do tego mały rozmiar ekranu w 5S czy SE odechciewa się aktualizacji.

Dlaczego? iOS 10 miał zapewnić interakcję z aplikacjami bez konieczności otwierania tych ostatnich. Rzeczywiście to zrobił.

Przychodzi wiadomość, przesuwamy „dymek” w lewo, dotykamy „pokaż” i w zależności od aplikacji otrzymamy menu kontekstowe albo możliwość odpowiedzi. W przypadku wbudowanej aplikacji Wiadomości rzecz jest prosta. Dwa dotknięcia i odpowiadamy, ale już np. w Facebook Messengerze potrzebujemy trzech dotknięć.

Na czym więc polega zaleta odpowiedzi z ekranu blokady? Przesunięcie w prawo na ekranie blokady, nie tylko w iOS 10, ale już w 9 i wcześniejszych otworzy nam błyskawicznie okienko konwersacji w aplikacji. Cel osiągniemy znacznie szybciej.

ios-10

Tak, Apple zrobił to dobrze w swojej aplikacji, Facebook z kolei chciał wcisnąć więcej opcji. Nie wiadomo zresztą po co, bo do dyspozycji dostajemy możliwość odpowiedzi, wysłania lajka, zatrzymania i pokazania wiadomości. Wina Facebooka, ale pamiętajmy, że zgodnie z filozofią „Jest na to aplikacja”, to oprogramowanie firm trzecich daje nam pełnię możliwości korzystania z iPhone’a.

Ekran blokady najbardziej skupił moją uwagę podczas sprawdzania iOS 10, bo to dla mnie kluczowy element. Od niego rozpoczyna się każdy kontakt telefonem. Możliwość reagowania na powiadomienia bez wchodzenia w aplikacje wydała mi się po konferencji WWDC największą zaletą nowej odsłony mobilnego systemu Apple. Na smartfonach bez 3D Touch, gdzie mocniejsze przyciśnięcie nadaje sens zmianie, jest ona jednak nielogiczna. Messenger Facebooka to tylko jeden przykład, ale znamienny, bo w zależności od aplikacji zmienia się sposób reakcji.

Powiecie, że można korzystać z powiadomień w dotychczasowy sposób i zignorować zmiany. Owszem, ale kilkakrotnie zdarzyło mi się, że zamiast otworzyć powiadomienie przesunąłem ekran na ten z widżetami. I znowu kłania się 3D Touch z nowszych iPhone’ów, który eliminuje konieczność użycia gestu w lewo. Poza tym, może jestem niereformowalny, ale przesunięcie ekranu w celu odblokowania go nadal wydaje mi się bardziej naturalne niż użycie przycisku Home.

Nie mam zamiaru nikogo przekonywać. Wiem, że iOS 10 to nie tylko ekran blokady, ale szereg innych funkcji.

Żadna nowość w ostatniej wersji systemu Apple nie była dla mnie tak ważna i mam poczucie, że zmiana nie poprawia komfortu korzystania z urządzenia. A gdy dodam do tego fatalny wygląd widżetów i dymków powiadomień… Ech, przyłóżcie już tego płonącego Note’a 7 do stosu.

Dołącz do dyskusji

Advertisement