W wizjach Elona Muska mnóstwo jest wyrachowanego PR-u, ale i tak dobrze, że jest ktoś taki jak on

Felieton/Nauka 28.09.2016
W wizjach Elona Muska mnóstwo jest wyrachowanego PR-u, ale i tak dobrze, że jest ktoś taki jak on

W wizjach Elona Muska mnóstwo jest wyrachowanego PR-u, ale i tak dobrze, że jest ktoś taki jak on

Musk znowu to zrobił! Prawdziwy z niego Iron Man! Któż inny mógłby wysłać ludzi na Marsa! PayPal, Tesla, SolarCity, Space X, teraz Mars – to musi się udać!

Tak, wszyscy obejrzeliśmy wieczorne show Elona Muska i jesteśmy zachwyceni. W końcu chłop chce ocalić ludzkość i ma na to gotowy plan. Skolonizujemy Marsa – zakrzyknął ekscentryczny miliarder, po czym pokazał spektakularne wideo przedstawiające symulację gigantycznego przedsięwzięcia.

Przyznaję, sam się podnieciłem. Jak każdy rasowy geek, uwielbiam takie śmiałe pomysły. Lećmy na Marsa już – tu i teraz!

No dobra, a teraz spójrzmy prawdzie w oczy – to nierealne. A już na pewno nie 5 lat. Za 20 lat też pewnie nie. Wątpię, by pierwszy Ziemianin postawił nogę na Marsie w tym stuleciu.

Wizja Muska wygląda na logiczną i realną, prawda?

Tyle że Elon nie wspomina o kilku małych zagrożeniach. Takich ludzkich. Na przykład o tym, że promieniowanie nie pozwoli nikomu przetrwać w kosmosie tak długo.

Na Marsa jest 135 razy dalej, niż na Księżyc. To 54 mln kilometry stąd. Rewolucyjny pomysł Muska zakłada, że będziemy podróżować na czerwoną planetę nie dłużej, niż 80 dni. Nie dysponujemy technologią, która obroniłaby nas przed promieniowaniem podczas tak dalekiej i długiej podróży.

Załóżmy nawet, że jakoś pokonamy tę niedogodność i jednak na Marsie wylądujemy.

Pamiętajmy, że nie panują na tej planecie przesadnie dobre warunki dla ludzi. Musk mówi o ocieplaniu atmosfery Marsa. Przydałoby się, bo w porównaniu do ziemskiej jest mocno rozrzedzona – ok 0,7 proc. naszej atmosfery. Terraformowanie, czyli zmienianie Marsa na wzór Ziemi, wydaje się koniecznością. Pytanie jako to zrobić pozostaje jednak zupełnie nieruszone.

Co innego zbudować rakietę, zapakować do niej ludzi i wylądować z nimi na Marsie, a co innego przygotować planetę do zamieszkania, chociażby pod kątem odpowiedniej dla nas grawitacji (siła ciążenia Marsa jest 3 razy mniejsza niż na Ziemi). Nie dość, że nie dysponujemy nawet pomysłem na technologię, która mogłaby być do terraformowania Marsa wykorzystana, to na dodatek trudno sobie wyobrazić, żeby proces ten trwał kilka lub kilkanaście lat zamiast stuleci.

Ale to nie wszystkie problemy z tych przyziemnych, ups, przepraszam przymarsjańskich.

Jak zabrać na pokład tyle żywności, wody i powietrza, by nie tylko przeżyć podróż, ale także pierwszy etap kolonizacyjny? Od czegoś trzeba zacząć, prawda? Musk mówi o milionie ludzi przerzuconych na Marsa w ciągu kilkunastu lat. Warto jednak pytać o to, jak przetrwa na nim pierwszych 80 ludzi.

Elon Musk ponoć lubi, gdy porównuje się go do postaci Iron Mana.

Z tym kilkudniowym zarostem na twarzy, jak wczoraj, jest nawet do aktora odgrywającego postać Iron Mana, Roberta Downeya Jr., całkiem podobny. I na tym podobieństwa się nie kończą – tak jak w filmach Tony Stark jest przedsiębiorcą, który handluje z rządem Stanów Zjednoczonych, tak w rzeczywistości podobnie działa Elon Musk. I tak jak w filmach dla Tony’ego Starka technologie Iron Mana to w gruncie rzeczy zagrywka PR-owa, by dbać o reputację szalonego miliardera, tak podobnie zdaje się działać Elon Musk.

Należący do Muska Space X to aktualnie najpoważniejszy gracz w kosmicznym biznesie. Od kilku lat jego firma realizuje wielki, bo warty prawie 2 mld dol. kontrakt z NASA na loty z dostawą towarów na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Opowiadając o Marsie, roztaczając wizje niesamowitych technologii, nad którymi Space X pracuje, Musk pielęgnuje to, by jego firma pozostawała najgorętszym podmiotem w biznesie. Tym bardziej, że swoich ambitnych planów powalczenia z Muskiem o miliardy z kosmosu nie kryje szef Amazona Jeff Bezos ze swoim projektem Blue Origin.

Więcej tu więc wyrachowanego PR-u, aniżeli realnego Marsa.

Mimo to, fajnie że ktoś taki jak Musk jest. Ma on coś w sobie na tyle charyzmatycznego, że jego wizje z chęcią podchwytują inni, którzy starają się je realizować. Tak było chociażby z projektem ultraszybkiego transportu Hyperloop. Gdy Musk prezentował koncept, wydawał się nierealny. Kilka lat później, ludzie na całym świecie tworzą już symulację podróży hyperloopami.

Kto wie, może podobnie będzie z wizją kolonizacji Marsa.

Dołącz do dyskusji

Advertisement