No dobra, to co teraz będzie z Flickrem?

Artykuł 27.07.2016
No dobra, to co teraz będzie z Flickrem?

No dobra, to co teraz będzie z Flickrem?

Sprzedaż Yahoo można byłoby skwitować uniesieniem ramion. W końcu dziś Yahoo jest cieniem samego siebie i ostatecznie przegrało walkę z Google’em i innymi tuzami świata IT. Są jednak dwie części Yahoo, na których wielu osobom zależy do dziś. Mowa o serwisach Flickr i Tumblr. Jak wygląda ich przyszłość?

Na początku tygodnia w świecie IT pojawiła się bombowa informacja. Amerykański telekom Verizon kupił Yahoo za 4,83 mld dol., płatne w gotówce. Dawny internetowy gigant jest dziś cieniem samego siebie, a jego szefowa, Marissa Mayer, ostatecznie odniosła porażkę przy próbie przywrócenia Yahoo dawnej świetności.

W 2000 roku Yahoo było wyceniane na 140 mld dol. W 2008 roku wycena była już dużo niższa, a Yahoo odrzuciło propozycję Microsoftu, który chciał go kupić za 44,6 mld dol. Teraz Marissa Mayer sprzedała Yahoo za kwotę o niemal 40 mld dol. niższą.

Nie wiadomo, co Verizon zrobi z Yahoo, ale tak po prawdzie mało kto będzie płakał za wyszukiwarką, mailem, czy innymi usługami byłego giganta. Świat poszedł do przodu i mamy już nowsze i lepsze rozwiązania.

Jest jednak jedna dziedzina, w której do dziś Yahoo sprawdzał się świetnie: zdjęcia. Serwis Flickr należący do Yahoo to jeden z największych, najważniejszych i najbardziej znanych serwisów foto. Niestety jego przyszłość jest niepewna.

Flickr to jeden z tych serwisów foto, które szanuję najbardziej

Co ciekawe, sam nie trzymam w nim wielu zdjęć, ale Flickr zawsze przychodzi mi z pomocą kiedy zrobić rozeznanie co do jakości obiektywów.

Flickr to kapitalna, nieprzebrana baza zdjęć zawierających dane EXIF. Jeśli dodamy do tego całkiem sprawną wyszukiwarkę, daje nam to niezwykłą możliwość wyszukiwania fotografii zrobionych konkretnym obiektywem lub aparatem.

Powstały nawet zewnętrzne strony bazujące na wyszukiwarce Flickra, czyli np. bardzo popularny Pixel Peeper. Nie zliczę ile razy przekopywałem się przez wyniki wyszukiwań obu serwisów. Właściwie nie znam lepszego sposobu na sprawdzenie, jak dany obiektyw radzi sobie w prawdziwym życiu. Zdjęcie testowe w recenzjach mówią sporo, ale testy laboratoryjne rzadko mają odzwierciedlenie w warunkach realnych.

Mimo to Flickr stał się serwisem niszowym

Od wielu lat Flickr ma problemy z pozyskiwaniem nowych użytkowników. Pojawiło się kilka serwisów fotograficznych, które wyglądają nowocześniej, są przyjaźniejsze i – przede wszystkim – szybsze od ociężałego Flickra. Dobrym przykładem będzie serwis 500px.com oraz galeria Behance należąca do Adobe.

Pod rządami Marissy Mayer Flickr przeszedł cały szereg bardzo udanych zmian. Doczekał się gruntownego przebudowania całej warstwy wizualnej, całkiem udanej aplikacji mobilnej, czy w końcu rozwiązań do przechowywania plików w chmurze. Dziś Flickr może być traktowany jako chmura na zdjęcia o pojemności 1 TB dla każdego. System synchronizacji jest dalece mniej wydajny niż ten znany np. z Dropboksa, ale z drugiej strony, 1 TB można mieć za darmo.

Nie wiadomo, jak kształtuje się przyszłość Flickra i Tumblra

Przyszłość Flickra jest skomplikowana z powodów finansowych. Jak donosi Business Insider, Flickr zarabia około 50 mln dol. rocznie. Sporo? Zależy od perspektywy. Takie kwoty mocno dystansują Flickra od pierwszej, a nawet drugiej ligi serwisów internetowych.

Z kolei, według szacunków, Tumblr – mikroblog należący do Yahoo – ma zarabiać około 100 mln dol. rocznie. Problem polega na tym, że Tumblr był bardzo złą decyzją finansową, ponieważ Yahoo kupiło ten serwis za 1,1 mld dol. w 2013 roku. Wobec tego Tumblr nigdy się nie zwrócił.

Verizon na razie nie zdradza, co zamierza zrobić z Flickrem i Tumblrem. Serwisy mogą rozkwitnąć, mogą zostać pozostawione na powolną śmierć, a równie dobrze mogą być po prostu zamknięte. Jeśli masz dużą kolekcję zdjęć we Flickr, na wszelki wypadek polecam zrobić ich kopię zapasową. Fotografie pobierzesz poprzez zautomatyzowane narzędzia takie jak Bulkr, Flickandshare, czy poprzez narzędzie wbudowane we Flickra.

Dołącz do dyskusji