Którego Priusa warto kupić? Patrząc na wersje wyposażenia, wygląda na to, że… każdego

Którego Priusa warto kupić? Patrząc na wersje wyposażenia, wygląda na to, że… każdego

Którego Priusa warto kupić? Patrząc na wersje wyposażenia, wygląda na to, że… każdego

Nasze testy nowej Toyoty Prius trwają w najlepsze, ale zanim ruszymy z publikacją artykułów szczegółowo opisujących różne aspekty życia z hybrydą, przyjrzyjmy się samemu zakupowi nowego Priusa.

Nie ma co ukrywać – Prius nie należy do tanich samochodów. Bazowa cena na poziomie 119900 zł stawia go w jednym szeregu z autami segmentu D, a miejscami nawet i segmentu E. Maksymalnie wypasiony Prius to już wydatek rzędu ponad 144 tysięcy złotych. Ale czy naprawdę trzeba tyle wydać, by cieszyć się bardzo dobrze wyposażoną hybrydą?

Toyota-Prius-day1-7

Odpowiedź brzmi: ależ skąd!

A wcale nie jest to takie oczywiste. Wielu producentów aut ma w swoich cennikach samochody zwyczajnie gołe, pozbawione nawet podstawowych wygód, za które przychodzi nam dopłacić drugie tyle, ile kosztuje model katalogowy. W przypadku Toyoty Prius jest zupełnie inaczej.

Nawet podstawowa wersja Active jest bardzo dobrze wyposażona i ma na pokładzie absolutnie wszystko, czego kierowca może potrzebować do komfortowej jazdy. Mamy kamerę cofania, dwustrefową, automatyczną klimatyzację, 6 głośników, łączność Bluetooth z zestawem głośnomówiącym, radio DAB, system bezkluczykowego dostępu do auta, elektrycznie regulowane podparcie odcinka lędźwiowego dla fotela kierowcy, filtry UV we wszystkich szybach, system automatycznego wykrywania i reagowania na obiekty pojawiające się przed samochodem… lista ciągnie się i ciągnie.

Czego nie dostaniemy w podstawowej wersji Active?

Z zewnątrz w oczy rzuci się z pewnością mniejszy rozmiar aluminiowych felg, które w wersji Active mają tylko 15” średnicy. Nie znajdziemy tu również czujników parkowania, ani z przodu, ani z tyłu – te są opcjonalne i kosztują 1500 zł za same tylne, lub 2000 zł za komplet czujników.

Różnice widać też w środku. Bazowa wersja Priusa nie ma podgrzewanych foteli, wyświetlacza HUD, płytki bezprzewodowego ładowania smartfona, automatycznego, elektrochromatycznego lusterka (jego ustawienia możemy regulować ręcznie) i nawigacji, która również jest opcją, kosztującą 3200 zł.

Toyota-Prius-day1-4

Widać też różnice w jakości wykonania, bowiem wersja Active nie ma kierownicy ze skórzanym obszyciem, lecz wykonaną z tworzyw sztucznych. Nie uświadczymy tu również miękkiego obszycia podłokietników oraz miękkich materiałów w górnych częściach deski rozdzielczej.

Nawet w tej wersji Toyota Prius jest jednak dostatecznie dobrze wyposażona, żeby dawać codzienny komfort z jazdy. To jednak wersja, na którą powinien zdecydować się raczej klient biznesowy, szukając oszczędnego samochodu do floty, czy też do roli taksówki.

Większość kupujących powinna spojrzeć na wersję Premium

Toyota Prius w wersji Premium ma wszystko, czego tylko potrzeba.

Wszystkie braki, które wyliczyłem przy wersji Active, są dostępne w wersji Premium, która kosztuje 8000 zł więcej. W zamian za tę dopłatę dostaniemy 17-calowe, aluminiowe felgi, wyświetlacz HUD, podgrzewane fotele, elektrochromatyczne lusterko, skórzaną kierownicę i miękkie obszycie podłokietników oraz górnej części deski rozdzielczej. W środkowym tunelu czekać też będzie na nas płytka ładująca smartfon bezprzewodowo, co z pewnością docenią posiadacze smartfonów wyposażonych w tę opcję.

large_prius_int_14

Nadal nie znajdziemy tutaj czujników parkowania – dopłata kosztuje 2000 zł i w moim odczuciu jest to jedyna dopłata, którą warto robić. Możemy również za 3200 zł dokupić system nawigacji, ale tutaj wszystko zależy od preferencji. Chociaż testowany przez nas Prius ma nawigację satelitarną, osobiście i tak preferuję Mapy Google na smartfonie. A skoro nie ma tu opcji Mirrol Link/CarPlay/Android Auto, to kupując Priusa sam zrezygnowałbym z dopłaty do nawigacji.

Do wersji Premium możemy również dokupić pakiet szyberdach, ale to także bym sobie odpuścił. Nie jest to dach panoramiczny, rozciągający się na całą długość kabiny, więc korzyści z jego posiadania będą naprawdę znikome, a to dopłata rzędu 2000 zł.

I w końcu dochodzimy do najwyższej wersji wyposażenia, czyli wersji Prestige.

W swojej bazowej wersji odmiana Prestige to koszt rzędu 141 900 zł, do czego jeszcze musimy doliczyć koszt lakieru (2300 lub 3200 zł, chyba, że chcemy zostać przy bazowym kolorze Pure White).

Tutaj jednak opcji nie mamy prawie wcale – Prius Prestige jest wypakowany po brzegi. Możemy dokupić tylko pakiet szyberdach za 2000 zł, ale nie sądzę, żeby było to konieczne. Taką też wersję mamy obecnie na testach: Prius Prestige w kolorze Cobalt Blue, bez pakietu szyberdach. Katalogowa cena testowego egzemplarza – 144200 zł.

Toyota-Prius-day1-3

W zamian za znaczącą dopłatę względem wersji Premium otrzymujemy samochód, na którego pokładzie od razu znajduje się nawigacja, czujniki parkowania wokół samochodu, łączność Wi-Fi, system rozpoznawania głosu, system unikania kolizji, automatycznego parkowania, oraz system audio JBL.

To wersja dla tych, którzy chcą mieć na pokładzie absolutnie każdy gadżet, jaki Toyota ma do zaoferowania. Jeśli chcielibyśmy podobnie wyposażyć wersję Premium (lakier Cobal Blue, czujniki parkowania, nawigacja) patrzelibyśmy na kwotę 135400 zł. Czy warto więc dopłacić do najwyższej wersji wyposażenia?

Większość klientów będzie w pełni zadowolona z niższej wersji wyposażenia. Ja także bym był. Jedyny element, który wydaje mi się naprawdę usprawiedliwiać zakup wersji Prestige, to system audio JBL, który brzmi rewelacyjnie, a w każdym razie znacznie lepiej, niż fabryczne 6 głośników. Wielka szkoda, że nie możemy (przynajmniej w chwili pisania tego artykułu) dodać systemu audio JBL jako opcji do wersji Premium.

Którą Toyotę Prius warto kupić?

Prius, nawet w bazowej wersji, to jeżdżący gadżet, który ma na pokładzie więcej technologii, niż jakikolwiek inny samochód w tej cenie. Wystarczy zresztą spojrzeć na wyświetlacz na desce rozdzielczej, żeby zrozumieć, o czym mówię. Wsiadając do Priusa taki geek jak ja cieszy się jak małe dziecko. Każda wersja wyposażenia ma wiele do zaoferowania.

Zdecydowanie warto jednak dopłacić te 8000 zł do wersji Premium, tak samo jak dokupić warte 2000 zł czujniki parkowania. Prius – choć może nie wygląda – to naprawdę spory samochód, któremu gabarytami bliżej do Avensisa, niż Aurisa. Czujniki parkowania naprawdę bardzo się przydają, szczególnie dlatego, że nisko opadający koniec maski nie jest widoczny zza kierownicy, podobnie jak tylna „płetwa”.

No i w zimne dni, jak te, którymi matka natura raczy nas przez ostatni tydzień, fajnie jest mieć podgrzewane fotele i kierownicę obszytą skórą. Trochę szkoda, że też nie jest podgrzewana, ale można bez tego żyć.

Pełne porównanie wersji wyposażenia znajdziecie na stronie producenta. Niezależnie jednak od tego, która wersja najbardziej przypadnie wam do gustu, kupicie sobie naprawdę dobrze wyposażone auto.

Czytaj również: 

Dołącz do dyskusji