Hybryda na trasie, czyli Toyotą Prius z punktu A do punktu B

Hybryda na trasie, czyli Toyotą Prius z punktu A do punktu B

Hybryda na trasie, czyli Toyotą Prius z punktu A do punktu B

Prius jest ze mną już trzeci tydzień i muszę przyznać, że lubię go coraz bardziej. Głównie za to, jak łatwo się z nim żyje na co dzień, o czym pisałem we wcześniejszych publikacjach. Czy jednak żyje się z nim równie łatwo na dłuższej trasie?

W pierwszych wrażeniach, gdy tylko wróciłem Toyotą Prius z Warszawy, napisałem, że to auto kompletnie nie nadaje się na autostradowe wojaże. I podtrzymuję to zdanie. Przy prędkości autostradowej samochód jest niemiłosiernie wręcz głośny, huk opon zagłusza wszystko, nawet myśli kierowcy.

Niemniej jednak, co również napisałem w pierwszych wrażeniach, wystarczy nieco zwolnić, naprawdę niewiele, a Prius zaczyna się zachowywać zupełnie inaczej.

Toyota-Prius-trawa-3

Toyota Prius to auto zdecydowanie stworzone do przepisowej jazdy.

Wsadziłem ostatnio do Priusa przyjaciela, który na co dzień przemieszcza się Renault Clio RS z 200 KM pod nogą. Delikatnie rzecz ujmując, nie był pod wrażeniem zapasu mocy płynącej z hybrydowego napędu Priusa. I w sumie nie ma się co dziwić – chociaż do żółwia Priusowi sporo brakuje, to osoby szukające mocnych wrażeń i natychmiastowej reakcji na gaz powinny ten samochód omijać szerokim łukiem.

Toyota Prius jest za to wprost stworzona dla ludzi ceniących sobie spokojną, bezpieczną jazdę, bez gwałtownych manewrów. Ludzi, którym nie przeszkadza ciągnięcie się za tirem jadącym 70 km/h przez 20 kilometrów bocznych dróg, no bo jak wyprzedzić takiego kolosa, kiedy szosa wygląda bardziej na dwupasmową drogę rowerową, niż jezdnię dla samochodów.

Toyota-Prius-srodek-10

Przy czym wcale nie jest to tak wolne auto, jak twierdzi wielu internetowych komentatorów, którzy hybrydę widzieli co najwyżej w artykule na Spider’s Web, zostawiając nienawistny komentarz o tym, ze tylko idiota kupuje hybrydę. Ok, czas od zera do setki na poziomie nieco poniżej 10 sekund może nie jest powalający, ale to więcej niż wystarczająca wartość, by jechać przepisowo, płynnie, rozsądnie szybko.

Zaskakująca jest też elastyczność silnika i przekładni e-CVT w zakresie 80-120 km/h – jeśli chcemy na trasie kogoś wyprzedzić, nie musimy planować manewru z kilkukilometrowym wyprzedzeniem, bo po naciśnięciu pedału gazu Prius od razu wyrywa do przodu.

A przy tym Prius nadal pozostaje ekonomiczny.

Jeśli jedziemy nim jak zwykłym autem, nie cackając się z pedałem gazu i nie zwracając uwagi na licznik „eco”, to nie przekraczając dozwolonej prędkości nie przekroczymy też 5 litrów na setkę.

Jeśli jednak jedziemy Priusem jak cóż… Priusem, jak hybrydą, spalanie znacząco się poprawia. Zazwyczaj kilka/kilkanaście razy w miesiącu robię trasy o długości 60-100 kilometrów, głównie po bocznych, wiejskich drogach. Na takich trasach, bez wielkich starań, trzymając się jedynie wyuczonych przy hybrydzie nawyków, bez żadnego problemu osiągam spalanie rzędu 3,5 – 3,7 litra na sto kilometrów.

Jeśli mogę na coś ponarzekać, to tylko na układ kierowniczy. Jest nieco bardziej responsywny, niż w poprzednim Priusie, ale nadal nie daje informacji zwrotnych kierowcy jak robią to układy kierownicze np. w BMW czy chociażby Maździe. Kierownica za to pracuje z należytym oporem – nie za lekko, nie za sztywno, nie robi się też sztucznie ciężka przy wyższych prędkościach. Co by nie mówić, jest idealnie dopasowana do charakteru całego samochodu.

Toyota-Prius-trawa-9

Zawieszenie także nie zachęca do wchodzenia w zakręty z dużą prędkością – nadwozie nieco przechyla się na boki przy ostrzejszych wirażach i ogólnie zestrojone jest dość miękko, więc jadąc po naszych lejowatych, bocznych, polskich drogach, mamy czasem wrażenie płynięcia statkiem po wzburzonym morzu.

Za to na drogach krajowych i wszelkich lepiej utrzymanych nawierzchniach niż większość pomorskich dróg Priusem jedzie się bardzo wygodnie, komfortowo i przyjemnie.

Toyota-Prius-srodek-11

No właśnie – co z komfortem?

Jak na samochód tej klasy przystało, komfort podróżowania na krótszych i dłuższych trasach, przy prędkości do 120 km/h, jest naprawdę wysoki. W środku jest cicho i spokojnie, a jazdę ułatwiają takie bajery jak aktywny tempomat, automatyczne światła, monitor martwego pola, zmęczenia kierowcy i opuszczenia pasa ruchu. O bezpieczeństwie Priusa i jego pakiecie Safety Sense rozpiszę się przy innej okazji, ale dość powiedzieć, że jadąc tym samochodem możemy być spokojni o własne zdrowie i życie.

Toyota-Prius-trawa-10

Do foteli natomiast trzeba się nieco przyzwyczaić.

Są bardzo wygodne, ale dla osób o przeciętnych gabarytach mogą okazać się za szerokie. Dla mnie i również dla Piotra Baryckiego, który jeździł Priusem w dniu jego europejskiej premiery, oparcie jest nieco zbyt obszerne, przez co nie możemy skorzystać z benefitów bocznego podparcia. Osoby nieco większe będą za to idealnie otulone fotelem.

Toyota-Prius-srodek-19

Regulacja fotela kierowcy nie jest w pełni elektryczna – o ile odcinek lędźwiowy regulujemy przyciskiem, to już całą resztę ustawień musimy dostosować „analogowo”. Nieco gorzej ma pasażer, gdyż jego fotela nie da się nawet regulować na wysokość (!). W żadnej wersji wyposażenia (!). Moja narzeczona, która jest bardzo drobnej postury, każdego dnia wyklina za to projektantów Toyoty, bo zwyczajnie niewiele widzi zza deski rozdzielczej.

Toyota-Prius-srodek-2

Na pociechę obydwa fotele są podgrzewane, choć tylko dwustopniowo, a nie trójstopniowo, jak w wielu pojazdach konkurencji.

Z tyłu również miejsca jest sporo. To jednak temat na osobny artykuł. Teraz powiem tylko, że bez żadnego problemu mieszczą się tam trzy dorosłe osoby, lub dwie + fotelik dla dziecka.

Toyota-Prius-trawa-11

Przyjemność z jazdy na trasie nieco umniejszają tylko dwie rzeczy.

Pierwszą z nich jest system audio. Chociaż w moim egzemplarzu obecne jest audio JBL-a, to jest ono mocno rozczarowujące. Nie gra źle, absolutnie. Ale też niczym się nie wyróżnia. No i ktoś w Toyocie naprawdę powinien był przyłożyć się bardziej do dostrojenia wnętrza, bo przy bardzo niskich częstotliwościach emitowanych przez głośnik niskotonowy, plastiki w drzwiach potrafią solidnie zatrzeszczeć w skutek wibracji.

Druga to – paradoksalnie – pojemność baku. Chociaż Prius jest bardzo ekonomiczny i pali tyle, co kot napłakał, to jego bak jest adekwatnie niewielki. Mieści zaledwie 43 litry, z czego chyba sporo przeznaczono na rezerwę, bo gdy komputer pokładowy wskazuje mi 1/4 zalanej pojemności, mogę dotankować zaledwie 26 litrów benzyny. I to „pod korek”. Skutkuje to tym, że stacje benzynowe odwiedzamy nieco częściej, niż można by się spodziewać. Na szczęście nie zdarzyło się jeszcze, żebym zostawił przy dystrybutorze więcej, niż 150 zł, a to kapitalny wynik, jak na auto tej wielkości.

Raz jeszcze – Prius to auto dla lubiących spokojną, płynną jazdę.

I tak jak wspomniałem w pierwszych wrażeniach – Prius tę spokojną jazdę wręcz wymusza. Cały charakter tego samochodu nieco zmusza zmianę przyzwyczajeń, jeżeli na co dzień jeździmy bardziej dynamicznie. Miękkie zawieszenie, niezbyt bezpośredni układ kierowniczy, napęd hybrydowy, dwuetapowe hamowanie, a nader wszystko – ekonomia – sprawiają, że Priusem po prostu lepiej jest jechać spokojnie.

Toyota-Prius-trawa-1

Jeżeli więc szukasz prędkości czy zabawy związanej z wypuszczeniem się na kręte, boczne drogi – Prius tej zabawy nie dostarczy.

Jeżeli jednak oczekujesz od auta komfortowej podróży z punktu A do punktu B, zużywając przy tym bardzo mało paliwa i jadąc bardzo bezpiecznym pojazdem – Prius powinien znaleźć się bardzo wysoko na twojej liście potencjalnych zakupów.

Czytaj również:

Dołącz do dyskusji