Nadszedł prawdziwy mocarz od Japończyków. Oto Fujifilm X-T2

Artykuł/Foto 07.07.2016
Nadszedł prawdziwy mocarz od Japończyków. Oto Fujifilm X-T2

Nadszedł prawdziwy mocarz od Japończyków. Oto Fujifilm X-T2

Nadszedł dzień, na który czekało wielu fanów Fujifilm. Japoński producent właśnie pokazał profesjonalnego bezlusterkowca Fujifilm X-T2.

Na rynku aparatów bezlusterkowych Fujifilm jest firmą wyjątkową. Kiedy kilka lat temu bezlusterkowce dopiero powstawały, większość producentów stawiała na rozwój korpusów, traktując obiektywy trochę po macoszemu.

fujifilm-x-t-2-2

Z Fujifilm było odwrotnie. Ten japoński producent od początku stawiał bardzo mocno na rozwój linii obiektywów. Korpusy miały wiele zalet (chociażby słynne matryce X-Trans), ale były mniej zaawansowane od konkurencji. Teraz, po kilku latach, taka strategia naprawdę się opłaciła. Obiektywy to konstrukcje „ponadczasowe”, dzięki czemu dziś baza szkieł jest szeroka i naprawdę przemyślana, a z biegiem czasu korpusy również stały się zaawansowane.

Najlepszym tego przykładem jest nowy Fujifilm X-T2

W linii bezlusterkowców Fujifilm aparat X-T2 to obok X-Pro2 najwyższy model. Podczas gdy seria Pro wyglądem nawiązuje do aparatów dalmierzowych, tak seria T bardziej przypomina lustrzanki. Fujifilm X-T2 to zaawansowany korpus, który jest przeznaczony do profesjonalnych zastosowań, na co wskazują m.in. uszczelnienia przed kurzem i wilgocią, oraz fakt, że szkielet aparatu jest wykonany ze stopów magnezu. Mamy też dwa sloty kart SD.

Na pierwszy rzut oka Fujifilm X-T2 nie różni się od swojego poprzednika. Jeśli chodzi o całą filozofię działania, wygląd i ergonomię, Fujifilm postawił na sprawdzoną konstrukcję wykorzystującą całe spektrum przycisków i pokręteł. O ergonomię naprawdę nie musimy się tu martwić. Obudowa X-T2 jest delikatnie większa i cięższa od „jedynki”, ale to tak naprawdę kosmetyka.

fujifilm-x-t2-4

 

Użytkownicy na pewno docenią dwie nowości w ergonomii. Na tylnej ściance pojawił się joystick do wyboru punktów AF (rozwiązanie podobne do tego z X-Pro2), a ekran można teraz odchylać nie tylko w osi góra-dół, ale i na boki.

Najwięcej nowości kryje się w środku

Fujifilm X-T2 to przede wszystkim nowa matryca X-Trans CMOS III. Jej rozmiar to oczywiście APS-C, a rozdzielczość to 24,3 MP. Fani firmy znają ten przetwornik z aparatu X-Pro2. Pracuje on na czułościach ISO 200–12800, a zakres można rozszerzyć do 100–51200.

fujifilm-x-t2-5

Pojawił się także nowy, szybszy, hybrydowy system autofocusa wyposażony w więcej aktywnych punktów (dokładnie w 325). Fujifilm obiecuje znaczą poprawę trybu AF-C, czyli ciągłego autofocusa. Firma poprawiła też najkrótszy czas migawki, który teraz wynosi 1/8000 s, a przy zastosowaniu migawki elektronicznej – 1/32000 s. Szybkość serii to 8 kl./s, a przy zastosowaniu opcjonalnego gripa mieszczącego dwie baterie szybkość wzrasta do 11 kl./s.

Obraz kadrujemy w cyfrowym wizjerze OLED o rozdzielczości 2,36 miliona punktów lub na odchylanym, trzycalowym ekranie o rozdzielczości 1,04 MP. Nie zabrakło też łączności Wi-Fi. Niestety akumulator pozwala na wykonanie jedynie 350 zdjęć.

Poprawiły się możliwości filmowes

Fujifilm X-T2 potrafi nagrywać wideo 4K w 30 kl./s. Aparat pozwoli na 10 minut nagrywania materiału 4K, a po zastosowaniu gripa czas ten wzrośnie do 30 minut. Mamy też do dyspozycji tryb 1080p w 60 kl./s. Jest też możliwość podłączenia zewnętrznego mikrofonu.

Lens Road Map_en

Przy okazji premiery Fujifilm zaprezentował też nową „mapę drogową” prezentującą nadchodzące premiery obiektywów. Widzimy na niej trzy zbliżające się nowości: 23mm f/2.0 R WR, 50mm f/2.0 R WR i 80mm f/2.8 R LM OIS WR Macro. Z mapy zniknął natomiast panowany wcześniej obiektyw makro 120mm f/2.8, którego zastąpił wspomniany 80mm. Fujifilm twierdzi, że osiemdziesiątka jest obiektywem mniejszym i lżejszym, a tego oczekują klienci.

Cena nie pozostawia złudzeń. To aparat dla profesjonalistów

Fujifilm X-T2 został wyceniony na 7399 zł. To bardzo niebezpieczny pułap dla każdego aparatu APS-C, bowiem w tej cenie można już kupić aparat pełnoklatkowy. W przypadku lustrzanek możemy wybrać między Canonem EOS 6D, Nikonem D610 i przy odrobinie szczęścia Nikonem D750.

Nawet w przypadku bezlusterkowców mamy do wyboru pełne klatki od Sony. Pierwsza A-siódemka kosztuje już 4400 zł, a druga ok. 7 tys. W budżecie zmieścimy się jeszcze z zakupem A7R.

Wobec tego dlaczego decydować się na zakup aparatu z mniejszą matrycą, kiedy na tym pułapie cenowym można mieć pełną klatkę? Fujifilm od zawsze przekonuje, że ze względu na mniejszy rozmiar korpusu jak i szkieł. To podejście ma wielu zwolenników, ale ja z tego pociągu wysiadłem. Co pełna klatka, to pełna klatka.

Dołącz do dyskusji

Advertisement