Podsłuchiwani przez cyber-kota

Artykuł/Nauka 30.06.2016
Podsłuchiwani przez cyber-kota

Podsłuchiwani przez cyber-kota

Pod poprzednim wpisem, dotyczącym przypadku podsłuchu zainstalowanego przez radziecki wywiad w amerykańskiej ambasadzie w Moskwie, pojawiła się sugestia Czytelnika, abym napisał również o czymś, co nazywa się “akustyczny kotek”.

Postanowiłem sprawdzić o co chodzi i… wynik przerósł moje oczekiwania. Historia pomysłów różnych rządowych agencji jest ciekawa (pisałem kiedyś między innymi o projekcie MKULTRA), jednak ten swoim absurdem powala. Projekt Acoustic Kitten powstał w celu podsłuchiwania Rosjan przebywających na terenie Waszyngtonu i przewidywał użycie prawdziwych, żywych, choć zcyborgizowanych kotów.

Na podstawie częściowo odtajnionych dokumentów, które można zobaczyć na stronie waszyngtońskiego uniwersytetu, oraz na podstawie wypowiedzi byłego agenta CIA Victora Marchetti badania nad akustycznym kotkiem prowadzono przez większość lat sześćdziesiątych, a ich koszt wyniósł ponad 20 milionów dolarów. A trzeba pamiętać, że dolary w tamtym czasie były warte o wiele więcej niż teraz.

book
Historię akustycznego kotka opisano w książce “The Wizards Of Langley”

Operacja zmiany kota w cyborga trwała ponad godzinę, a w jej trakcie zwierzę otrzymywało implant w okolicach ucha, pełniący funkcję mikrofonu, mały nadajnik radiowy u podstawy czaszki, oraz… elastyczną antenę radiową wszczepioną pod skórę wzdłuż ogona.

Pomysł agentów polegał na tym, iż kot mógłby bez wzbudzania podejrzeń przechadzać się tu i tam, i pomagać w podsłuchiwaniu namierzanych osób. Niestety mimo dużych zaangażowanych środków, nie pomyślano o jednym drobiazgu: koty nie za bardzo poddają się tresurze i trudno je namówić do tego, aby szły w odpowiednim kierunku. Łatwo się również rozpraszają i oddają się swoim sprawom.

kotek
Fragment częściowo odtajnionego raportu CIA

Mimo to pierwszego akustycznego kotka postanowiono wysłać na prawdziwą misję podsłuchową. Celem podsłuchu było dwóch mężczyzn rozmawiających w parku w pobliżu ambasady radzieckiej w Waszyngtonie. Agenci wypuścili cyber-kota z zaparkowanej w pobliżu furgonetki… i z bezsilnością obserwowali, jak wbiega prosto pod przejeżdżającą taksówkę.

Jak wspomina Marchetti:

Warty miliony kot był martwy, a my siedzieliśmy w furgonetce i zastanawialiśmy się, co dalej.

Wkrótce potem CIA zlikwidowała projekt, odcinając mu finansowanie. W ujawnionych dokumentów wynika, że końcowy raport uznał go za częściowy sukces. Piszący go analityk, którego nazwisko jest wciąż niejawne, pochwalił zaangażowane w niego osoby za pomysł i kreatywność oraz podkreślił, że udało się osiągnąć cele techniczne, czyli faktycznie spreparować żywego kota w celu instalacji w nim podsłuchu. Jednak ze względu na niską praktyczność koncepcji, rekomendował odłożenie sprawy na półkę.

Trudno mu się zresztą dziwić. Ja rekomendowałbym to samo, a dziś po latach czytając o tym, z jednej strony nie mogę powstrzymać się od śmiechu, z drugiej szkoda mi tych nieszczęsnych kotów.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji