Nowa konsola Xbox One S i świeże gry. Taki powinien być Xbox One od samego początku!

Relacja/Gry 13.06.2016
Nowa konsola Xbox One S i świeże gry. Taki powinien być Xbox One od samego początku!

Nowa konsola Xbox One S i świeże gry. Taki powinien być Xbox One od samego początku!

Nie, to nie jest notka fanboja. To, co pokazał Microsoft, wywołało ciary na plecach. No może poza konsolą Xbox One S, która jest Xboxem One, jakim powinien być od samego początku.

Xbox One jest niestety porażką, a nie sukcesem. Konsola do gier Microsoftu miała być centrum domowej rozrywki, a tymczasem dopiero jej wersja „S” potrafi wyświetlać filmy w rozdzielczości 4K. Miała być centrum domowej rozrywki, a dopiero jej wersja „S” pozwoli na ograniczenie żonglowania grami dzięki znacznemu zwiększeniu pojemności wbudowanego dysku twardego. Xbox One był wielki z uwagi na chęć zachowania kultury pracy (duże wentylatory), a tymczasem jego wersja „S” jest normalnych rozmiarów i można ją postawić w pionie. Chcę wymienić moją konsolę na „S”. Ale wcale nie jestem z tego powodu zadowolony.

xbox-one-s-scorpio
Oto Xbox One S

Dużo ważniejszy okazał się Xbox Scorpio (nazwa tymczasowa), który pojawi się na rynku w przyszłym roku. Konsola ma wręcz mordować swoją wydajnością, oferują granie w 4K przy 60 klatkach na sekundę i w wirtualnej rzeczywistości. Ma oferować osiem rdzeni procesora, 6 teraflopów wydajności graficznej i, uwaga uwaga, ma być zgodny z Xboxem One. To oznacza, że Xbox One będzie tanią wersją Xboxa, gdzie gry będą działać w niskich ustawieniach graficznych, a Xbox Scorpio… cóż. Pececiarze mają znowu zazdrościć konsolowcom.

A co z grami?

Na szczęście same gry nie zawiodły. Rzecz jasna ciężko mi po odpicowanych zwiastunach oceniać oprawę graficzną, ale wyglądają one fenomenalnie. Gears of War 4 to brutalna jatka, której jednak nie brakuje, jak zawsze, mocnej warstwy fabularnej. Killer Instinct buduje się na nową markę lidera wśród mordobić, choć na Xbox One będzie miał potężnego konkurenta w postaci Tekkena 7. A Forza Horizon 3…. cóż, miałem ciary, jak widziałem nowy zwiastun. Choć przyznaję, że jestem jej dużym fanem, ale gra wygląda po prostu obłędnie.

A Final Fantasy XV? Cóż, nie rozumiem gier typu jRPG. Nie potrafię się „wkręcić” w ich atmosferę. Nie jestem jednak pewien, czy przerobienie tej gry na zręcznościową grę akcji wychodzi jej na dobre. Z przyjemnością się przekonam. Ale przestałem na chwilę robić zdjęcia podczas demonstracji, pojedynek z tym gigantycznym „bossem” przypominał mi bardzo klasykę na PlayStation 2… klasykę najwyższych lotów. Tego niestety nie przypominał Scalebound, a więc nowy slasher ze smokami pozwalający na wspólną zabawę ze znajomymi. Choć trzeba przyznać, że i tak gra wygląda znacznie lepiej od poprzedniej prezentacji.

A jak się sprawdzi strategia czasu rzeczywistego na Xbox One i Windows 10? Trudno powiedzieć, ale Halo Wars 2 ma nam pozwolić się o tym przekonać. Zwiastun? Piękny. Rzeczywistość? To się okaże. Nie grałem, niestety, w oryginał. Red Alert o dziwo sprawdził się na Xboksie 360, dzięki rewelacyjnie pomyślanemu sterowaniu. Halo Wars 2? Jeżeli dobrze nie rozpracują sterowania za pomocą pada, to cała reszta nie ma znaczenia. Od dziś można je sprawdzić dzięki udostępnionej właśnie wersji beta. Cóż, ja w Los Angeles, konsola w domu. Liczę na wasze wrażenia w komentarzach!

Nowości, nowości!

No i nie zapominajmy o nowych grach, jak właśnie wyżej wspomniany Scalebound. Recore wygląda na nieco luźniejszą grę, choć o co w niej chodzi i jak się w nią będzie grać, niestety, nadal nie mam pojęcia. Bardziej zaintrygowało mnie nawiązujące klimatem do Bioshocka „We Happy Few”. No i ta nowa produkcja od twórców absolutnie genialnej gry Limbo, gra „Inside”. Widziałem tylko kilka sekund materiału, a i tak nie mogę się doczekać. Właśnie z uwagi na Limbo.

Was pewnie zainteresuje multiplatformowy „Gwint”, choć nie jestem pewien czemu na konsoli czy komputerze miałbym grać w karty. Nie rozumiałem jednak też tego w samej grze Wiedźmin 3, a Gwint stał się prawdziwym fenomenem.

Mnie za to zaintrygowało sandboxowe, kooperatywne Sea of Thieves. Nie tylko gra wygląda prześlicznie od strony artystycznej, to na dodatek zaprezentowana rozgrywka sugeruje tonę zabawy. Wcielenie się w załogę pirackiego okręgu i wspólnie ze znajomymi przeżywanie morskich przygód? No jak na coś takiego można powiedzieć nie!

Nie bez znaczenia są też czasowe umowy na wyłączność, takie jak wcześniejszy dostęp dla posiadaczy Xboxa One do gry Battlefield 1.

Xbox Live coraz bardziej społecznościowy

W sieci dla graczy Microsoftu pojawią się Kluby, w których będziemy mogli poznawać nowych ludzi lubiących robić to, co my. Chcesz znaleźć twórców światów w Minecrafcie? A może tych, co w Forzy uwielbiają driftować? W Klubach znajdziesz ich bez problemu, a może i poznasz nowych kumpli i kumpele. A może po prostu wspólnie zmierzysz się z nimi na nowych Arenach tematycznych.

A sama sieć Xbox Live również przestaje być kilkoma odizolowanymi od siebie strefami. Będzie można grać w co się chce, gdzie się chce, na jakimkolwiek urządzeniu jakie tylko nam się podoba. To będzie co prawda zależało od twórców gier, ale nie będzie już żadnego problemu, bym ja mógł w Minecrafta grać na Lumii, wspólnie z dziewczyną na iPadzie, Szymonem na PlayStation i Przemkiem na Macintoshu. Boicie się o nierówne szanse z uwagi na kontrolery? Raz jeszcze: wszystko będzie zależało od twórców gier. Nie będziecie musieli martwić się, że Call of Duty zostanie zalane przez pecetowych „myszkowców”. Chyba, że Activision postanowi coś innego. Dlatego też nawet w przypadku Minecrafta multiplatformowe wspólne granie dostępne jest tylko w module Realms.

Czego zabrakło?

Gdzie wirtualna rzeczywistość? Choć John Carmack pojawił się na scenie, to grał w Oculus Rift w Minecrafta. Gdzie Xbox „Scorpio”, który wydajnościowo wykłada PlayStation 4 Neo na łopatki? Microsoft nawiązał do tego. Powiedział, że pracuje nad czymś. Wspominał o graniu w 4K, w 60 Hz, o wirtualnej rzeczywistości. Ale… to tyle. Liczyłem na konkrety. Dostałem marzenie i wizję przyszłości.

e3-microsoft-xbox-one-s-2

Xbox One, wraz z Windows 10 na PC, ewoluują i stają się jeszcze lepsze, jeszcze atrakcyjniejsze. Oznaczenie „Xbox Play Anywhere” na grach (płacisz raz, grasz na wszystkich urządzeniach) to świetna rzecz dla graczy, tylko że na razie tych „uniwersalnych” gier, które nie chcą nas zdzierać z kasy, jest niestety jak na lekarstwo.

Na dodatek już za kilka godzin rusza konferencja Sony. Na pewno tak jak na tej microsoftowej będzie masa fajnych gier. Nie mam żadnych wątpliwości. A oprócz tego pojawi się jeszcze wydajniejszy, potrafiący prezentować jeszcze piękniejsze światy PlayStation 4 Neo i PlayStation VR. A na to Microsoft nadal nie ma odpowiedzi.

Microsoft chciał przedstawić piękny świat bez granic. I pokazał. Uniwersalne gry, jednoczenie graczy, to piękna sprawa. Udostępnianie Xbox Live nawet na iOS i Androidzie (tak!) to ruch we wspaniałą stronę. Show ukradły świetne gry. A więc to samo, co zostanie pokazane na konferencji Sony. Wspaniale i kiepsko zarazem.

Zobacz teraz: Xbox One S – sprawdziliśmy nową konsolę

Sprawdź również:

Dołącz do dyskusji