X symfonia HTC. HTC 10 – recenzja Spider’s Web

X symfonia HTC. HTC 10 – recenzja Spider’s Web

X symfonia HTC. HTC 10 – recenzja Spider’s Web

Momentami zaskakujące jest jak wielkie grono lojalnych fanów ma w Polsce na ogół niewidoczna na ulicach marka HTC.

Kiedy znajomi widzieli mnie w ręku z “dziesiątką”, ku mojemu zaskoczeniu nagle wyciągali z kieszeni One, One M8, opowiadali swoje historie o tym jak nadal gdzieś mają w szufladzie działające HD2 i (“ach”) cóż to był za telefon. Nie brakło komplementów odnośnie wzornictwa, pytań kiedy nowy model pojawi się w sprzedaży oraz kluczowego dylematu – “brać?”. Na wszystkie pytania zobowiązałem się odpowiedzieć w tej recenzji, co niniejszym czynię. Oczywiście czytelników Spider’s Web również zapraszam do lektury!

Chciałbym z góry uprzedzić, że w swoich recenzjach zawsze dużo większą uwagę przywiązuję do ogólnych odczuć z użytkowania, niż niuansów technicznych. Ślepe ufanie specyfikacji bywa zresztą zdradliwe, o czym mogli się przekonać choćby posiadacze poprzedniego modelu HTC czy LG G3. Wiecie jak jest, to trochę jak umawianie się z dziewczyną na czacie – no niby ma te 20 lat, jest obiecane 90-60-90, ale koniec końców pijesz kawę z wyjątkowo zgrabnym Pudzianem.

Tu macie wszystko, co chcecie wiedzieć. Nie od przepisywania tabelek są recenzje.

htc-12

Żeby była jasność, HTC 10 to BESTIA, potwór, Iron Man wśród smartfonów – średnie benchmarki AnTuTu ma na spektakularnym poziomie 133 000, a rekordziści potrafią wykrzesać z niego jeszcze więcej. Do tego procesor Snapdragon 820 jest nie tylko wydajny, ale też przede wszystkim się nie przegrzewa, co było wielkim grzechem poprzednika. Nawet w trakcie grania w wymagające gry 3D podczas jednoczesnego ładowania urządzenia (takie połączenie jest w stanie zwalić z nóg niejednego Goliata) urządzenie robi się co najwyżej ciepłe.

Co HTC 10 powinien był zrobić lepiej?

HTC 10, niestety także przez swoją cenę, pozycjonowane jest w gronie absolutnie sztandarowych modeli – nie tylko w katalogu producenta, ale na rynku smartfonów w ogóle. Nie mam większych złudzeń co do tego, że ten telefon będzie walczył o miano najlepszego urządzenia roku 2016. Natomiast to nie znaczy, że kilku rzeczy nie dało się zrobić lepiej.

O nakładce i pracy systemu opowiem w dalszej części artykułu, jednak już teraz chciałem podkreślić, że jestem nieco rozczarowany Sense. To specyficzna nakładka, jedna z najlepszych od kilku lat, a przy tym nigdy w jakiś szczególnie negatywny sposób nie wpływała na pracę systemu. Nadal tak jest, jednak osobiście trochę przestałem się odnajdować w tej konwencji estetycznej. Z Blinkfeeda nigdy przesadnie ochoczo nie korzystałem, natomiast zainstalowany Google Now Launcher nadał telefonowi drugie życie. Sense swoim wyglądem w 2016 roku po prostu nie zachwyca.

htc10

Drugim z moich zastrzeżeń odnośnie HTC 10 jest aparat. Wprawdzie nadal jest to jeden z najlepszych aparatów dostępnych obecnie na rynku w telefonach, a pewien mistrz mobilnej fotografii na YouTube robi nim takie zdjęcia, że Łukasz Kotkowski codziennie zapętla sobie jego popisy do snu. Ale przeciętny czytelnik Spider’s Web, w tym również i ja, nie jest mistrzem fotografii, kolejnym Davidem LaChapelle czy chociaż Marcinem Połowianiukiem.

Jeśli robimy zdjęcia to przeważnie w biegu, bez czasu na regulowanie trybu “pro”. Chcemy żeby nasze zdjęcie obiadu dobrze wypadło na Instagramie, a zdjęcie z wakacji doprowadziło Gośkę z pracy do dzikiej furii. HTC 10 umożliwia robienie świetnych zdjęć, ale trzeba im poświęcić sporo czasu na kadrowanie, regulowanie, eksperymentowanie – szczególnie w nocy.

Być może jest to kwestia oprogramowania, ponieważ już pierwsza (i jak dotąd jedyna) aktualizacja znacząco podrasowała pracę aparatu. Konkurencyjne flagowce od Samsunga czy LG moim zdaniem lepiej spisują się w kategorii “amatorskiej fotografii na szybko”. Zdecydowanie łatwiej tam o korzystny efekt niewielkim kosztem. Nie rzuca się to aż tak w oczy na balkonie, ale może doskwierać wieczorem czy w zamkniętych pomieszczeniach o gorszym oświetleniu.

Poniżej kilka przykładowych zdjęć z HTC 10 z trybu automatycznego:

IMAG0169

I z mniejszej odległości:

DSC_0016

I jeszcze bliżej:

Wieczorem i w nocy:

Jak widać, szczególnie nocą, aparat pozostawia nieco do życzenia. Do tego coś jest nie tak z laserowym autofocusem, który przynajmniej raz dziennie narzeka na zabrudzenia. Wprawdzie krzyczałem już do siebie “Kralka, czas przemyśleć politykę higieny osobistej”, ale potem okazało się, że podobny komunikat pojawia się u w zasadzie każdego YouTubera, który opowiadał o tym telefonie. Zakładam, że to jest kwestia oprogramowania i za jakiś czas zniknie.

Trzecim z błędów, które popełniło w mojej ocenie HTC jest cena urządzenia.

Gorszy wariant HTC 10 – Lifestyle, kosztuje obecnie ok. 3000 złotych. HTC jako koncern znajduje się obecnie w takiej sytuacji, że niestety powinno raczej podgryzać swoich konkurentów bardziej korzystnymi ofertami, a jednak zdecydowało się na zagranie dokładnie odwrotne – podbiło stawkę.

Droższego, opisywanego w niniejszym artykule wariantu HTC 10 w ogóle nie można kupić w wolnej sprzedaży, a jedynie u operatora, co wygląda strasznie kiepsko w kontekście mojego ostatniego artykułu na temat tego, że abonamenty telefoniczne muszą wymrzeć śmiercią naturalną, bo są rażąco nieopłacalne dla klientów. Z drugiej strony – niewykluczone, że jeśli na przykład macie kilka telefonów “na firmę”, to uda wam się znaleźć jakąś świetną promocję na to urządzenie.

Co HTC 10 zrobił rewelacyjnie?

Wydaje mi się, choć to oczywiście czysto subiektywne spostrzeżenie, że HTC 10 jest najładniejszym flagowcem, który w tym roku trafił do sprzedaży. Wprawdzie Samsung Galaxy S6 podobał mi się bardziej, ale S7 stracił odrobinkę uroku poprzednika. Stracił nie bez powodu, bo architekci urządzenia chcieli uczynić je bardziej poręcznym. Na pewno udało się to projektantom HTC – telefon fantastycznie leży w dłoni, jest bardzo poręczny, wygodny w trzymaniu, nie wyślizguje się z dłoni.

grubasek

A warto nadmienić, że HTC 10 jest jednak troszkę grubaskiem. Przez umiejętne wyprofilowanie tego nie czuć, poza tym telefon jest na tyle ładny, że wcale to nie przeszkadza, ale aluminiowa dziesiątka jest delikatnie większa i cięższa od wielu ze swoich konkurentów. Chciałoby się powiedzieć, że w dotyku to solidny, męski telefon, ale boję się reakcji środowisk feministycznych.

Nie przeprowadzałem droptestów (droptesty są głupie, ale i tak świetnie się je ogląda), ale moim zdaniem to urządzenie wytrzyma wiele. Pewni YouTuberzy musieli 32 razy trzasnąć nim o beton, żeby przestał działać (choć ekran popękał nieco wcześniej).

grubcio

Bardzo podoba mi się zarówno ciemna, jak i jasna wersja kolorystyczna, choć ciemna jest dość stonowana, klasyczna. Srebrna jest wspaniała, ale przywodzi nieco na myśl poprzednie modele.

Niewykluczone więc, że po raz pierwszy w życiu zdecydowałbym się na złoty telefon, który jakoś wyjątkowo w tym wydaniu mnie nie razi.

Pod naprawdę sporych rozmiarów wyświetlaczem znajdują się trzy przyciski funkcyjne. Na początku można odnieść wrażenie, że na samym środku mamy fizyczny przycisk jak w telefonach Samsunga. Jest to jednak jedynie płytka dotykowa będąca zarazem czytnikiem linii papilarnych.

Generalnie jestem zwolennikiem umieszczania tego typu rozwiązań pod ekranem telefonu, więc usłyszycie ode mnie same komplementy na jego temat. Nie umiem się natomiast zdecydować czy wolę wciskany przycisk czy płytkę. Oba rozwiązania są w porządku.

front Idę o zakład, że następnego Nexusa zrobi HTC. On już po prostu wisi w powietrzu i to widać w niemal każdym aspekcie funkcjonowania dziesiątki. Przede wszystkim smartfon pracuje jak czysty Android – błyskawicznie. Jest taki przesympatyczny chłopak na Twitterze, nieoficjalny kierownik tego serwisu na Polskę (a kto wie gdzie wywieje go przyszłość) – @asegPL. Mówi się, że zdąży polubić twojego tweeta zanim go jeszcze wymyślisz. HTC 10 ma podobnie, czasem zdąży odinstalować Twoją aplikację zanim jeszcze dobrze klikniesz “usuń”.

plecha

Generalnie jakoś tak strasznie postarzał się wizualnie HTC Sense i po 3 tygodniach zdecydowałem się go w końcu zamienić (ze względów wyłącznie estetycznych) na launcher od Google. HTC wygląda jakby urodził się pod ten launcher, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że Nexus z Tajwanu już się zbliża, HTC Nexus już tuż tuż.

Dziesiątka oczywiście ma te wszystkie nowoczesne dyrdymały smartfona z górnej półki, na przykład motywy dostarczane wprost ze sklepu producenta. Telefon pozwala nam poustawiać sobie kolorowe naklejki, niczym magnesy na lodówce, zamiast ikon na pulpicie. Recenzenci z całego świata są zachwyceni, ale przez szacunek dla waszej dojrzałości i elementarnego poczucia dobrego gustu, nie będę się nad tym rozwodził. Najładniejszy smartfon 2016 roku nie powinien mieć naklejek z małpką na pulpicie.

htc1

W ogóle HTC 10 ma w sobie coś z kultowego HTC HD2. HD2 to taki telefon, co miał premierę prawie 10 lat temu, ale do dziś możemy na YouTube oglądać jak ludzie instalują na nim nowego Windowsa czy nawet Ubuntu. Jakoś instynkt albo intuicja podpowiada mi, że ten model może być dla marki kolejnym punktem odniesienia – o ile oczywiście nie zarżnie go za wysoko ustalona cena lub źle prowadzony marketing.

HTC 10 jest zresztą na modłę nexusową ogołocony z bloatware’u niemal w zupełności. Za większość operacji odpowiadają aplikacje Google i HTC wpycha swoje rozwiązania w zasadzie tylko tam, gdzie wyszli z założenia, że mogą dodać od siebie coś ekstra. Jednym z ciekawych rozwiązań producenta telefonu jest aplikacja Boost+, którą zresztą powinien ktoś wykupić i instalować w każdym współczesnym smartfonie.

Tajwański koncern wyszedł z bardzo słusznego założenia, że wprawdzie nie powstrzyma wyścigu zbrojeń i producenci po prostu będą wrzucali do telefonów coraz wyższe i wyższe rozdzielczości (zupełnie niesłusznie), ale w takim razie… część aplikacji może być odpalana na nieco gorszych warunkach, dzięki czemu akumulator nie będzie się aż tak szybko rozładowywał. Oscar dla pana, który to wymyślił.

Zresztą Boost+ ma też kilka innych, fajnych opcji.

htc2

Skoro o baterii mowa, to ta również nie rozczarowuje. Samsung Galaxy S6 wprowadził do mojego słownika pojęć koniecznych opcję “quick chargingu”. HTC 10 ją ma, natomiast nie można go ładować indukcyjnie. Nigdy w życiu nie naładowałem telefonu indukcyjnie, ale być może dla kogoś z was będzie to poważny problem.

Problemem może być też nowy rodzaj ładowarki USB 3.1 typu C. To nowy standard i przyszłość, za 3 lata każdy będzie to miał, ale niestety obecnie w obliczu potencjalnej imprezy czy dłuższej posiadówy ładowarkę musimy wozić ze sobą, bo znajomi nam telefonu nie naładują. Ciężkie życie pioniera.

Na szczęście sam akumulator o pojemności 3000 mAh radzi sobie co najmniej dobrze, a do tego HTC ma całkiem sensowne tryby oszczędzania energii. Generalnie przez ostatni miesiąc ani razu nie udało mi się “wykończyć” telefonu w jeden dzień i to pomimo aktywnego korzystania z Netflixa. To drobnostka, ale może ktoś z HTC kiedyś przeczyta te słowa lub chociaż ich streszczenie – ładowanie ma tylko jedną wadę w postaci diody ładowania. Irytujące pomarańczowe światełko z przodu urządzenia trochę męczy podczas równoczesnego korzystania z urządzenia.

W tej lawinie zalet i superlatywów na pewno warto też wspomnieć o wyświetlaczu. To 5,2 cala Quad HD wykonany w technologii Super LCD 5, chroniony szkłem Gorilla Glass i z możliwością wybrania preferowanej palety barw.

Całość sprawia bardzo dobre wrażenie, choć… znam telefony, na których przyjemniej pracuje się w pełnym słońcu. Tutaj przy maksymalnej jasności wprawdzie wszystko widzimy wyraźnie, ale jednak zdarza się też zobaczyć swoje odbicie. Ekran dotykowy jest też niezwykle czuły. Momentami można pomyśleć nawet, że przesadnie czuły. Początkowo myślałem, że to Android znowu mi się psoci, jak za starych dobrych lat. Po czasie zorientowałem się jednak, że czasem wystarczy mu nawet delikatne muśnięcie subtelną bryzą powietrza spod naszych palców, by wywołać reakcję urządzenia. Dementuję przy okazji, że spostrzeżenia do recenzji pisze mi Paolo Coelho.

htc3

Wspominałem już o moich zastrzeżeniach w odniesieniu do aparatu. Chciałbym jednak z całą stanowczością podkreślić, że choć aparat jest trudniejszy w skutecznej obsłudze niż u Samsunga czy LG i wymaga cierpliwości, mimo wszystko generalnie robi dobre zdjęcia. To absolutnie nie jest tak, że jest on wadą tego urządzenia – jest zaletą, choć umiarkowaną. Poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko. Jako że technologie to moje wielkie hobby, ale przez większość dnia zawodowo zajmuję się prawem, zwykle autorskim, oczywiście bardzo chwalę sobie możliwość zapisywania zdjęć w formacie RAW.

Poważnych zastrzeżeń nie mam natomiast do pracy kamery. Moim zdaniem kamera jest absolutnie w gronie czołowych produktów na rynku, świetnie radzi sobie w różnych trybach (m.in. nagrywania w spowolnionym tempie), genialnie stabilizuje obraz. Cechuje ją też bardzo dobra jakość nagrywanego dźwięku. Tak, HTC 10 jest zdecydowanie bardzo filmowym telefonem. Również kamerka z przodu (choć uczciwie przyznam, że korzystam z niej dość sporadycznie) wypada bardzo korzystnie, także dzięki dołączonemu do niej stabilizatorowi obrazu – dotychczas przywileju zwykle tylko głównego aparatu w telefonie.

Ach, przecież HTC 10 to także telefon (łatwo o tym zapomnieć w dzisiejszych czasach). Urządzenie nie sprawiało problemów z jakością rozmów, która była bardzo dobra czy kwestią obsługi SMS-ów. Nawet w kapryśnej sieci Play. Nie miałem problemów z WiFi, Bluetooth. Urządzenie zrezygnowało z portu podczerwieni, z którego i tak nigdy nie korzystam. Nigdy też nie utopiłem telefonu w jeziorze, natomiast mam świadomość, że dla wielu z was to akurat może być ważna informacja – smartfon nie jest wodoodporny. Na pocieszenie obsługuje jednak karty pamięci.

X symfonia HTC – za co pokochałem HTC najbardziej?

Będę miał problem w rozstaniu się z HTC, ponieważ bardzo mocno wpasowuje się on w moje gusta. Widzicie, ja nie jestem jakimś przesadnym fanem fotografii mobilnej, więcej niż przez telefon komunikuję się przez Facebooka czy mailami, rzadko korzystam z GPS. Natomiast smartfon to dla mnie nadal bardzo istotny substytut iPoda. Wiecie – mój dziadek uchylał kapelusz, a ja uchylam słuchawkę. Trudno jest mnie spotkać na ulicy bez równoczesnego kablowego połączenia ze Spotify.

Głośniki i jakość muzyki w tak lubianych przeze mnie (od półtora roku, wcześniej nie) Samsungach stoją na niestety dość mizernym poziomie. Trochę nawet nieprzystającym do tej klasy urządzenia.

HTC to prawdziwa symfonia i kino domowe.

W mojej ocenie nie ma obecnie topowego smartfona, który – choć do systemu Boomsound nadal można mieć pewne zastrzeżenia, a niektórzy nadal tęsknią za Beats Audio – miałby podobny wygar w połączeniu z oferowaną jakością muzyki. Słyszałem wprawdzie o smartfonach dla audiofili, niestety nie miałem okazji testować, ale obawiam się, że tam rozwinięty jest jeden aspekt, a w innych brakuje jakości i ogólnej równowagi.

HTC gra fantastycznie, zarówno na słuchawkach, jak i głośnikach. Z tego też względu taki smartfon to idealny zestaw dla ludzi lubujących się w aktywnościach fizycznych, bieganiu, szybkich spacerach, siłowni. Nie wiem ile w tym zasługi doktora Dukana (choć hejterzy ponoć odebrali mu licencję lekarską), a ile tajwańskich inżynierów, ale przez miesiąc testów tego urządzenia zrzuciłem 8 kilogramów.

Tymczasem mojego Samsunga czasem potrafi zagłuszyć przejeżdżający samochód. Do HTC 10 dołączone są też w miarę niezłe słuchawki, choć jak je zobaczycie, to pewnie przez dłuższy czas będziecie się zastanawiali, którędy je włożyć do ucha.

Z wyżej wspomnianych powodów, HTC 10 to także małe kino domowe. I znów – bardzo mocno skrojone pod moje gusta. Nigdy jakoś nie dostrzegałem potrzeby posiadania tabletów (w myśl zasady “po co mi motor, skoro mam już rower i samochód”). Rewelacyjna jakość dźwięku połączona z ekranem 5,2″ całkowicie daje radę w Netfliksie. Z przyjemnością przypomniałem sobie w tej konwencji pierwszego Matrixa.

HTC w kampanii nowego modelu bagatelizuje swoją największą zaletę. Gdybym miał podać jednak główny powód, dla którego żal jest mi rozstawać się z tym urządzeniem, wskazałbym jego rewelacyjne wyniki w aspektach multimedialnych. Połączenie genialnej jakości dźwięku, bardzo dobrego wyświetlacza, w miarę wytrzymałego akumulatora czy porządnego nagrywania filmów przy wsparciu kamery sprawiają, że będę tęsknił za tą superwydajną, multimedialną bestią. Tak sobie myślę, że może HTC nie powinno robić tylko kolejnego Nexusa, ale i następną przenośną konsolę dla PlayStation?

Podsumowanie

Pomimo kilku bardzo ciekawych premier jesienią, rok 2015 zdominowały dwa telefony – Samsung Galaxy S6 oraz LG G4. W tym roku LG G5 troszkę przekombinowało, a ja w 2001 powiedziałem sobie, że czas dorosnąć i przestać bawić się transformersami. Obserwując trendy wśród znajomych miłośników technologii – nie tylko ja. HTC 10 wydaje się być naturalnym następcą G4-ki i urządzeniem, które w tym sezonie wraz z Samsungiem będzie się do samego końca biło o pozycję flagowca roku. Tak mi się w każdym razie wydaje w połowie maja 2016.

Niby jest zdecydowanie za wcześnie na takie sądy, ale jak się okazało rok temu – wtedy o tej porze było już pozamiatane.

Dołącz do dyskusji