Playlista ‚do porodu’ to chyba o jeden krok za daleko

Felieton/Technologie 11.03.2016
Playlista ‚do porodu’ to chyba o jeden krok za daleko

Playlista ‚do porodu’ to chyba o jeden krok za daleko

Rozumiem zmiany w sposobie dystrybucji i słuchania muzyki. Rozumiem, że dziś bardziej niż albumów, słucha się playlist na różne okazje. Ale playlista do porodu wydaje mi się o jeden krok za daleko.

Kilka dni temu to Spotify ogłosił, że przygotował specjalną playlistę dla kobiet, które są w trakcie porodu. Przygotował ją nie ot tak sobie, tylko we współpracy z ginekologiem z manhattańskiego szpitala dr. Jacquesem Moritzem. I promuje ją jako naukowo dopasowaną do akompaniowania przy porodzie. Ma być swoistym antidotum na różne inne przeszkadzacze, które mogą zakłócić skupienie podczas porodu.

Przeglądam tę playlistę i widzę na niej dość zwyczajne, popularne kawałki, tj.: „Don’t Panic” od Coldplaya, „Under Pressure” nieodżałowanego Davida Bowiego, czy „Just Breathe” Pearl Jamu.

spotify - birthing playlist
Playlista ‘do porodu’ na Spotify

Nazwy utworów zdeczka sugerujące, prawda? Nie panikuj, W stresie, Po prostu oddychaj. Jeśli jednak to całe ‚dopasowanie naukowe’ tejże playlisty, to chyba ktoś tu się wygłupił. A nie…, jest jeszcze odpowiednia zmiana tempa i bitu poszczególnych kawałków, które mają korelować z przyspieszającym procesem porodowych skurczy.

Sorry, ale to jakiś wielki bullshit.

Rozumiem trend promocji wpływu technologii na nasze życie – sam jestem orędownikiem tego procesu – ale przekonywanie, że nagle możemy stworzyć playlistę kawałków porodowych, która będzie miała zbawienny wpływ na tę trudną i mocno skomplikowaną czynność, jest zwyczajnie głupie.

Idźmy może za ciosem: poproszę o playlistę dla obłożnie chorego, playlistę na przyjemne wstawanie do pracy na kacu, albo playlistę, przy której przyjemnie się będzie umierać na łożu śmierci.

Nie dajmy się zwariować. Jeśli kobieta uzna, że muzyka będzie miała odstresowujący wpływ na nią podczas porodu, to sama sobie odpowiednią playlistę stworzy.

Nie potrzeba będzie do tego dr. Jacquesa Moritza z manhattańskiego szpitala.

Dołącz do dyskusji

Advertisement