Do kogo trafi ten puchar? Na dzień przed finałami IEM 2016 typujemy, kto wygra w League of Legends

Felieton/Gry 03.03.2016
Do kogo trafi ten puchar? Na dzień przed finałami IEM 2016 typujemy, kto wygra w League of Legends

Do kogo trafi ten puchar? Na dzień przed finałami IEM 2016 typujemy, kto wygra w League of Legends

Trzy dni League of Legends. Piątek, sobota oraz niedziela. Do Internetu napływają kolejne filmiki najlepszych drużyn zwiedzających Polskę. Faker przechadza się pod Spodkiem, a Huhi omawia ostatnie strategie przeciwko SKT. Przyszedł czas na przewidywania. Oto, kto naszym zdaniem ma największe szanse na zgarnięcie pucharu podczas finałów IEM 2016 w katowickim Spodku.

Turniej League of Legends różni się nieco zasadami od Counter Strike’a. Cztery drużyny zostały zakwalifikowane ze względu na sukcesy na poprzednich IEM-ach, a druga czwórka została zaproszona na podstawie wyników w konkretnych meczach, przed rozpoczęciem sezonu. Daje nam to łącznie osiem zespołów podzielonych na dwie grupy. Po dwie drużyny, wyłaniane zgodnie z drabinką double elimination, przechodzą do półfinałów.

Counter Logic Gaming – komunikacja kluczem do sukcesu

Counter Logic Gaming

Druga drużyna amerykańskich LCS. Dziesięć wygranych, cztery przegrane. W zeszłym tygodniu zostali pierwszymi, którzy pokonali Immortals. Counter Logic Gaming, obok Royal Never Give Up, plasuje się na drugim miejscu pod względem szans na zdobycie tytułu w Katowicach. Zespół cechuje się przede wszystkim znakomitą komunikacją. Bardzo sprawnie poruszają się po mapie, dobrze wychodzą im zmiany linii („lane swapy”), a jako całość są doskonałym przykładem na to, że League of Legends jest grą zespołową.

Jedynym problemem są nowe transfery CLG w postaci Huhiego i Stixxaya. Wnioskując po grze w LCS-ach, nie powinniśmy martwić się o brak doświadczenia, ale jeżeli chcą stanąć na najwyższym stopniu podium, muszą wejść na szczyt swoich umiejętności.

ESC Ever – wielka niewiadoma

ESC Ever

Drużyna, o której wiadomo zdecydowanie najmniej. Do tej pory mieli okazję pokazać się z dobrej  strony zaledwie na jednym turnieju – 2015 LoL KeSPA Cup. Zostali zaproszeni, zmienili nieco swój skład i zdobyli pierwsze miejsce, pokonując m.in. SKT czy Samsung Galaxy.

ESC Ever należy do tych drużyn, po których nie wiadomo, czego można się spodziewać. Mówiło się o potencjale i talencie drzemiącym w zawodnikach, ale nie są oni jeszcze na tyle regularni w swoich zwycięstwach, żebyśmy mogli oczekiwać powtórki z KeSPA Cup.

Fnatic – lepiej już było

fnatic

Trwający aktualnie sezon stoi pod znakiem transferów. Jeżeli miałbym wybrać drużynę, która najbardziej na swoich zmianach ucierpiała, Fnatic wymieniłbym na pierwszym miejscu. Odejście Huniego oraz Reignovera ewidentnie uderzyło w zespół. Razem z zawodnikami zniknęło coś, co pchało ich na same szczyty rankingów w zeszłym sezonie.

Sześć przegranych na 14 rozegranych spotkań. Brakuje regularności, pewności własnych decyzji… Brakuje zbyt dużo, żeby drużyna z europejskich LCS-ów mogła śmiało rywalizować z Koreą.

Origen – bez xPeke to nie to samo

origen

Druga europejska drużyna, która prawdopodobnie podzieli losy Fnatic w nadchodzącym turnieju. Origen zmienił w tym sezonie jedynie swojego midlanera. Słynny xPeke odszedł do nowej drużyny, a w jego miejsce przyszedł PowerOfEvil. Dopiero europejskie rozgrywki pokazały, jak duże znaczenie w zespole miał xPeke.

Aktualnie Origen odnotował siedem porażek w LCS-ach, a ich gra wygląda znacznie gorzej niż to, co mieliśmy okazję obserwować w zeszłym sezonie. Wymiana midlanera, będącego jednocześnie kapitanem drużyny, to główna przyczyna chaosu widocznego w kilkunastu ostatnich grach tej drużyny.

Qiao Gu Reapers – prawdziwi maratończycy

reapers

Pierwsze miejsce w grupie A rozgrywek LPL. W ośmiu spotkaniach przegrali zaledwie raz, jednak kiedy doszło wreszcie do spotkania z dominującym grupę B Royal Never Give Up, przegrali 2:0. Wynika to jednak z zupełnie odmiennych stylów tych dwóch drużyn. Plasuje ich to na różnych biegunach, jeżeli chodzi o styl gry, ale z podobnie średnimi szansami na zwycięstwo.

QG opiera się głównie na ostatnich fazach meczu. Pokonują przeciwników dzięki odpowiedniemu dobraniu przeciwników oraz bardzo silnym teamfightom. Taki styl daje jednak ponad 20 minut na wyrobienie sobie odpowiedniej przewagi i zniszczenie QG jeszcze w mid-game. Jeżeli mają postawić się takim drużynom jak CLG czy SKT, nie mogą specjalizować się zaledwie w jednym z kilku czynników prowadzących do zwycięstwa.

Royal Never Give Up – najlepszą obroną jest atak

Royal Never Give Up

RNG to całkowita odwrotność QG. Szybki styl gry do samego końca i chęć wykończenia przeciwnika agresją oraz odpowiednio głęboką wizją na terenie wroga. Pod tym kątem, RNG w dużym stopniu przypomina europejskie G2. Taka agresja potrafi prowadzić jednak do błędów.

Na dłuższą metę będą bardziej skuteczni od QG, ale bardziej doświadczone drużyny mogą znaleźć odpowiedź na wczesne strategie RNG. Nie zmienia to jednak faktu, że chiński zespół powinien spokojnie pokonać Fnatic, TSM i Origen, nie wspominając już o QG. Pozostaje tylko pytanie, czy są w stanie pokonać najlepszych.

SK Telecom T1 – to oni mają Fakera

Faworyci turnieju. Mistrzowie Świata mający na pokładzie najlepszego gracza w historii League of Legends – Fakera. Patrząc w tabelę LCK, widzimy cztery przegrane w dziewięciu ostatnich meczach. W lidze nie jest kolorowo. Biorąc jednak pod uwagę doświadczenie każdego z zawodników, możemy spodziewać się SKT w finale.

Team Solo Mid – ulubieńcy publiczności

solo mid

Amerykańska drużyna z największą rzeszą fanów na świecie. Historia organizacji sięgająca samych początków League of Legends. Sześć porażek w ostatnich 14 spotkaniach LCS. TSM przechodzi teraz dosyć trudny okres. Ostatnio zaczynają wyglądać nieco lepiej, ale dalej brakuje im wiele do poziomu, jaki reprezentowali jeszcze rok temu.

Mogą postawić się azjatyckim zespołom nieco bardziej niż Origen czy Fnatic. Patrząc na nazwiska i pseudonimy, mamy listę zawodników zdolnych zajść naprawdę daleko, jednak musieliby najpierw doznać jakiegoś olśnienia. Zwycięstwa TSM w amerykańskich rozgrywkach nie są przekonujące. Sprawiają bardziej wrażenie wypadku przy pracy niż faktycznych efektów decyzji podejmowanych w trakcie gry.

Kontrowersje związane z zaproszeniami

W mediach społecznościowych wylało się sporo krytycznych opinii na organizatorów i zaproszenia rozsyłane do Fnatic czy Origen. Biorąc jednak pod uwagę, kiedy były podejmowane te decyzje, nie zasługują oni na tak negatywny odzew.

Nikt przecież nie mógł założyć, że TSM spadnie do środka tabeli, a H2k wraz z Vitality będą królować w europejskich LCS-ach. Pewnie chętniej zobaczylibyśmy, jak Polacy radzą sobie przeciwko Azjatom, ale na takie mecze będziemy musieli jeszcze chwilę poczekać. Tymczasem warto usiąść na trybunach lub przed monitorami i od piątku śledzić rozgrywki League of Legends, bo emocji nie zabraknie.

Mój prywatny faworyt to…

SK Telecom T1

Rozsądek podpowiada, że wygra SK Telecom. Mogą nie radzić sobie w lidze tak dobrze, jak niektóre z rywalizujących drużyn, ale w takich rozgrywkach koreańscy zawodnicy czują się jak ryby w wodzie. Panowie są na tak wysokim poziomie, że powrót do formy pozwalającej na zwycięstwo powinien być formalnością. Spodziewam się kilku bardzo emocjonujących spotkań. Pojedynki CLG vs SKT, SKT vs RNG, CLG vs RNG… Szykuje się naprawdę ciekawy turniej.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement