Parrot odkurzył stary pomysł na drona. Obsługa jest banalna, a ujęcia wideo wyjątkowe

Artykuł/Technologie 05.01.2016
Parrot odkurzył stary pomysł na drona. Obsługa jest banalna, a ujęcia wideo wyjątkowe

Parrot odkurzył stary pomysł na drona. Obsługa jest banalna, a ujęcia wideo wyjątkowe

Podczas targów CES Parrot pokazał niespodziewaną nowość – drona, który nie jest wielowirnikowcem. Jest to model pozwalający na długie loty przy dużych prędkościach. To jednak nie koniec nowości.

Największą nowością Parrota pokazaną na targach CES jest nowy dron Parrot Disco. Przeciwnicy stosowania nazewnictwa „dron” w stosunku do wielowirnikowców, względnie kopterów, pewnie będą ucieszeni, bowiem Disco bazuje na schemacie samolotu. W przypadku tego urządzenia siłę nośną generują skrzydła, a napędem jest jedno ośmiocalowe śmigło umieszczone z tyłu.

Parrot_DISCO_Dron 1
Dron Parrot Disco

Z taką budową wiążą się ograniczenia. Parrot Disco traci główną zaletę wielowirnikowca, a więc możliwość zawiśnięcia w miejscu i utrzymywania swojej pozycji. Konstrukcja na bazie skrzydeł ma jednak wiele zalet. Przede wszystkim, umożliwia znacznie dłuższy lot, bowiem mamy tu tylko jeden silnik napędzający śmigło. Dzięki temu jeden akumulator wystarczy aż na 45 minut zabawy.

To sprawia, że dron będzie świetnym rozwiązaniem dla pasjonatów długodystansowych lotów FPV, w których można obserwować obraz z kamery drona w specjalnie dostosowanych okularach lub na ekranie urządzenia mobilnego. Parrot Disco jest wyposażony w kamerę o rozdzielczości 14 milionów pikseli. Prędkość, jaką może rozwinąć to urządzenie, to aż 80 km/h, a za stabilny lot odpowiada łączność GPS oraz żyroskopy. Dzięki nowemu oprogramowaniu Disco będzie mógł automatycznie wystartować, a także wrócić do punktu startu i wylądować.

Koncepcja zdalnie sterowanego samolotu nie jest niczym nowym, bowiem w modelarstwie była znana na długo przed tym, jak pojawiły się wielowirnikowce. Tyle tylko, że dotychczasowe rozwiązania były skierowane do pasjonatów i wymagały specjalistycznej wiedzy. Parrot Disco jest z kolei przeznaczony na rynek amatorski. To sprzęt gotowy do lotu po wyjęciu z pudełka i właśnie dzięki temu może odnieść sukces.

Na razie nie znamy daty wprowadzenia Dicso na rynek, ani ceny drona.

Parrot odświeżył także swojego flagowego drona Bebop

Bebop 2 waży 500 gramów i podobnie jak poprzednik, ma zamocowaną kamerę w swojej frontowej części. Jest ona zamocowana na stałe, ale jednocześnie jest wyposażona w system stabilizacji. Jej rozdzielczość to 14 mln pikseli. Kamera rejestruje zdjęcia JPG lub RAW oraz filmy w rozdzielczości do 1080/30p. Choć obiektyw to konstrukcja typu rybie oko, to filmy są prostowane do klasycznego odwzorowania.

Parrot_Bebop2
Dron Parrot Bebop 2

Dron jest teraz bardziej wytrzymały, ma baterię pozwalającą na 25 min lotu, a z tyłu obudowy ma silną diodę LED poprawiającą widoczność na większych dystansach. Parrot Bebop 2 ma być też znacznie bardziej stabilny w powietrzu, dzięki nowym sensorom. Do odbiornika GPS zostały dodane m.in. czujnik ciśnienia i magnetometr. Zasięg urządzenia to 300 m, a maksymalna prędkość to ok. 60 km/h.

Drona można kupić w cenie 549 dol. lub za 799 dol., w wersji wyposażonej w nowy kontroler. W przypadku wersji bez kontrolera, dronem sterujemy z poziomu urządzenia mobilnego.

Oczywiście nie mogło też zabraknąć urządzeń podłączonych

ParrotPOT

Branża Internet of Things to coraz ważniejsza dziedzina elektroniki, której na CES poświęca się coraz większą uwagę. IoT w wydaniu Parrota to… inteligentna doniczka do roślin. Potrafi ona mierzyć parametry kluczowe dla wzrostu kwiatów i samodzielnie dozować podlewanie. Doniczka jest sparowana z aplikacją Flower Power 2.0, zawierającą bazę ponad 8000 roślin. Z taką doniczką faktycznie mógłbym rozważyć trzymanie w domu żywej roślinki. Moja choinka ostatkiem sił jeszcze daje radę, ale poza nią uchował się już tylko kaktus.

Dołącz do dyskusji

Advertisement