Ciepłe relacje Microsoftu i Qualcommu właśnie się ochłodziły. Wszystko przez ten chiński tablet

News/Sprzęt 11.01.2016
Ciepłe relacje Microsoftu i Qualcommu właśnie się ochłodziły. Wszystko przez ten chiński tablet

Ciepłe relacje Microsoftu i Qualcommu właśnie się ochłodziły. Wszystko przez ten chiński tablet

Tak, wiem, że ten nagłówek brzmi dość absurdalnie. Ale z biznesowego punktu widzenia, dla działu mobilnego Microsoftu zmieniło się bardzo wiele. Przed mobilnym Windows 10 nowe szanse i nowe zagrożenia. A o tym wszystkim dowiadujemy się poprzez premierę tabletu od pewnej niezbyt popularnej firmy.

Jest jedna rzecz, która łączy wszystkie urządzenia z Windows Phone, niezależnie od generacji i producenta. Od czasów pierwszego telefonu z Windows Phone 7 aż po najnowsze Lumie od Microsoftu, poprzez telefony Nokii, HTC, Samsunga i LG, wszystkie miały jeden wspólny mianownik, poza samym systemem operacyjnym. Był to mikroprocesor.

Na mocy sojuszu pomiędzy Microsoftem a firmą Qualcomm, system Windows Phone wymagał procesora Snapdragon. Nie było żadnego urządzenia z tym systemem operacyjnym z innymi ARM-owymi procesorami. Microsoft zapewnił Qualcommowi stałe przychody, w zamian ten promował platformę Microsoftu u swoich partnerów. I nawet przy rozczarowujących wynikach sprzedaży kafelkofonów, nadal mówimy o sprzedawaniu dziesiątków milionów układów scalonych partnerom.

Z Windows 10 sytuacja się zmienia. Same założenia tej platformy zakładają to, że zadziała ona bez większego problemu na procesorach Intela, AMD, Nvidii czy innych producentów. Choć szczegółów technicznych nie znamy i nie wiemy jak duże korekty należałoby wprowadzić do jądra systemu, tak sam Microsoft wielokrotnie powtarzał, że jego system jest prawdziwie multiplatformowy.

Nikt jednak nie pytał, czy umowa partnerska z Qualcommem jest nadal w mocy i w tej samej formie. Wszystkie windowsowe urządzenia mobilne do tej pory nadal były przecież „napędzane” Snapdragonami. Teraz już wiemy: nie jest. A przynajmniej współpraca nie jest już tak ścisła.

Ten tablet firmy PiPO jest interesujący głównie z uwagi na swój mikroprocesor

Prezentowane poniżej urządzenie (PiPO U8T) nie jest niczym szczególnym, by się nad nim jakoś szczegółowo pochylać. Choć, trzeba przyznać, dla niektórych może być ciekawą propozycją. Urządzenie z Tajwanu posiada 7,85-calowy wyświetlacz o ciekawych proporcjach (1024 x 768 pikseli), 1 GB RAM i 16 gigabajtów pamięci masowej. Kolejny tani tablet, jakich wiele. Jednak za wydajność odpowiada nie Snapdragon, a oparty o 32-bitowy rdzeń Cortex-A17 układ scalony RK2388W firmy Rockchip. Rzekomo powstaje też lepsza wersja tabletu, mająca dwukrotnie więcej pamięci operacyjnej i masowej oraz wyświetlacz „klasy Retina”. To oznacza dwie rzeczy.

Po pierwsze, zasady współpracy z Qualcommem się zmieniły. Przeglądając informacje prasowe obu firm widać, że te nadal kooperują (zwraca uwagę chociażby znaleziona w skrzynce odbiorczej wiadomość sprzed kwartału o gotowości Windows 10 na nowe modemy LTE tej firmy, osiągniętej dzięki „ścisłej współpracy” obu przedsiębiorstw), ale produkt PiPO jasno wskazuje, że Qualcomm nie ma już przywilejów. A to oznacza, co już spekuluję, że nie ma również i tych samych zobowiązań, którymi mogłyby być preferencyjne ceny na układy scalone czy wyżej wspomniane promowanie Windows 10 u partnerów.

Jednak, po drugie, w zamian za utratę lojalności partnera Microsoft zyska nowych klientów, którzy z układów Qualcommu z dowolnych przyczyn biznesowych nie korzystają. Mogą to być zarówno b-brandy, które wybierają tańsze procesory innych firm, jak i firmy takie, jak Huawei czy Samsung produkujące do swoich telefonów własne, autorskie procesory.

Czy ta strategia się opłaci?

Nie będę się wygłupiał próbując udawać analityka rynkowego. Jednak na „chłopski rozum”, bilans zysków i strat wydaje się korzystny. Windows 10 zdecydowanie bliżej do Androida niż iOS-a, a co za tym idzie, musi dążyć do bycia elastycznym i otwartym by odnieść sukces, zamiast stosowania koncepcji „zamkniętego systemu”. A to oznacza ułatwianie producentom implementacji systemu na jakimkolwiek urządzeniu, na jakim tylko chcą. Poza tym obrońcom dotychczasowej strategii zakładającej istnienie „preferowanych partnerów” wystarczy zadać proste pytanie: czy zadziałała?

Możemy się więc spodziewać debiutów mobilnego Windows 10 na układach Atom, MediaTek, Exynos i podobnych, tak jak większego wyboru urządzeń z tym systemem operacyjnym. Pytanie ile z tych urządzeń pozostanie w fazie rynkowego eksperymentu, a ile, z uwagi na niską cenę lub udaną konstrukcję odniesie sukces, pozostaje otwarte.

* Grafika: Shutterstock

Dołącz do dyskusji

Advertisement