Karol Kopańko / 10.12.2015

Pieczony szczur, perła i wąż zatopiony w winie – tak wyglądają przedświąteczne zakupy za grosze w Wietnamie

26 interakcji Przejdź do dyskusji

Co ciekawego można kupić mając w kieszeni nieco bilonu? Ano np. wystawny obiad składający się z pieczonego szczura, perłę, węża zatopionego w winie, czy przejażdżkę autobusem przez pół państwa. Zapraszam na przedświąteczne zakupy w Wietnamie i na Sri Lance.

Wcześniejsze części: 1, 2.

Czapka Vietcongu

Zacznijmy od najbardziej kiczowatego wietnamskiego gadżetu z podtekstem historycznym – czapki Vietcongu, czyli komunistycznej partyzantki Północnego Wietnamu, która walczyła m.in. z Amerykanami w czasie wojny wietnamskiej.

Czapkę można nabyć już za 2 dol.

#vietcong #vietnam

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karol Kopańko (@karolkopanko)

Pływający rynek w delcie Mekongu

Jeśli w całym Wietnamie czapkę można byłoby dostać w jednym miejscu, to na pewno na ogromnym, falującym razem z wodą rynku w delcie Mekongu. To największy pływający targ jaki miałem okazję widzieć w swoim życiu. Delta jest ogromna, jej trójkąt ma powierzchnię 58,5 tys. km kw., czyli tylko nieco mniej niż dwa największe polskie województwa (mazowieckie i wielkopolskie) razem wzięte; stanowi środowisko życia tysięcy ludzi, którzy śpią na łajbach kołyszących się na jej wodach, myją się w niej i czerpią zyski z handlu – kupią coś w górze rzeki i sprzedadzą u jej ujścia.

Wiosłowanie jedną z miliona odnóg Mekongu 🙂

Posted by Karol Kopańko on Monday, October 27, 2014

Delta to wielki targ, gdzie małe łódki zręcznie przemykają wokół większych kutrów rybackich i “turystycznych wycieczkowców”. Łajby wypchane są po brzegi towarami, które znaleźć mógłbyś na pierwszym lepszym straganie po przybiciu do brzegu. Tu liczy się jednak atmosfera i… kołysanie fal.

 

 

Takim mini-transportowcem wypełnionym kiściami bananów to bym nie pogardził! Czy wspominałem już, że banany “u nas” i banany w Azji, to jak plaża w Sobieszewie i Copacabana?

Banany oczywiście tanie jak barszcz – ok. 2 zł/kg.

 

 

Perły

Będąc w Zatoce Hạ Long odwiedziłem hodowców małży, którzy pozyskują z nich perły. Jak widzicie los perłopławów nie jest godny pozazdroszczenia, bo są one traktowane jedynie jako opakowanie produktów jubilerskich.

Takie perły w miejscu ich wytworzenia nie są bardzo drogie. Bransoletkę można dostać za 50 zł, a najmniejsze naszyjniki od 100 zł.

 

 

To wszystko ceny oficjalne. Nieoficjalnie zostałem zagadnięty przez jednego z pracowników farmy, który wyjął z kieszeni kilka pereł i chciał mi sprzedawać po dolarze za jedną. Nie skorzystałem…

P1020756_Fotor
Powyżej widzicie jak wygląda stanowisko pracy takiego “zabójcy małż” z nożem w ręku.

#foodporn #food #sweet #coJaWcinam #żarcie #sajgonKK

Film zamieszczony przez użytkownika Karol Kopańko (@karolkopanko)

Napoje prosto z łódki

Tak jak w Himalajach inflacja cen następuje wraz z wysokością, tak w Zatoce im bliżej wody jesteś tym więcej zapłacisz. Takie małe łódeczki wypełnione produktami o długim terminie przydatności do spożycia to prawdziwa plaga turystycznych spędów, które czasami trzeba niestety odwiedzać… Puszka coli potrafi kosztować nawet 5 zł.

 

To się nazywa kolacja! Poznany na mieście wietnamczyk zaprowadził nas do najlepszej w mieście taniej knajpki, gdzie zamó…

Posted by Karol Kopańko on Sunday, October 26, 2014

Wężowe wino

A skoro już przy napojach jesteśmy, to co powiedzielibyście na skosztowanie wina, które solidnie przeleżało się z jadowitym wężem włożonym do środka butelki?

Kieliszek takiej przyjemności kosztuje ok. złotówki, choć nie mogę powiedzieć, aby oferował szczególne doznania smakowe.

Ciekawszą, choć nieporównywalnie bardziej kontrowersyjną opcją jest skosztowanie serca i krwi węża. Jest to uznawane za backpackerski rytuał, jednak również mocno krytykowane przez obrońców praw zwierząt.

Rytuał ten stał się szczególnie popularny po filmie The Beach z 2000 roku z Leaonardem DiCaprio i od tego czasu wiele hosteli organizuje specjalne wycieczki do “Wężowych barów”.

IMG_2738_Fotor

Szczurze mięso

Jeśli serce węża wam nie w smak, to może inaczej będzie ze… szczurem.

Kiedy pytałem Wietnamczyków czy jedzą psy, to odpowiadali mi, że to już “dawno i nieprawda, a w ogóle to tylko jacyś starsi ludzie po wioskach je jedli”. Kiedy pytałem czy jedzą szczury, to pokazali mi to, co widzicie na poniższym zdjęciu.

#rat #foodporn #foodeverywhere #smakujeJakKurczak

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karol Kopańko (@karolkopanko)

Nie jest to oczywiście standardowy wietnamski posiłek, raczej coś w rodzaju “reklamowego rarytasu”. Spróbowałem tylko malutkiego kawałka, ale taki “kawał mięcha” jak poniżej można już dostać od 10 zł.

 

 

Obiad jeszcze gdacze 😉 #sapa

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karol Kopańko (@karolkopanko)


Kolejna ciekawostka spożywcza. Makaronowe pizze smażone na głębokim oleju, do kupienia w takich wcześniej przygotowanych zestawach.

IMG_2986_Fotor

Cena: 1 dol. + 1 dol. za przypieczenie.

 

 

Oprócz tego Wietnam wypełniony jest przeróżnymi malutkimi sklepami z pamiątkami, torebkami, obrazkami i kubeczkami. Jak zwykle obowiązuje zasada popytania w kilku okolicznych sklepach, aby uzyskać najkorzystniejszą cenę.

 

 

Nie zawsze trzeba nawet posiadać fizyczną lokalizację – wystarczy rozłożyć się z plandeką na kawałku chodnika i zaprezentować swoje towary. Do dziś zastanawiam się jak przy takim przewyższeniu podaży nad popytam przekupki wiążą koniec z końcem.

 

Zegarki

Zdecydowanie tańsze niż w innych częściach świata są też w Wietnamie zegarki. Oczywiście to raczej prymitywne podróbki zachodnich marek, które jednak na pierwszy rzut oka nie różnią się zbytnio od tego, co zaoferować mogą uznane firmy.

Jeśli zaś chodzi o cenę to nie mają sobie równych, bo zaczynają się od kilku dolarów, a gabloty wprost uginają się pod ciężarek bransolet, więc na pewno znajdziemy coś dla siebie.

P1020284_Fotor

Przenieśmy się na moment w góry, na “dach Indochin”, czyli w okolice miasteczka Sa Pa. Poniższy kolaż umożliwi Wam lepsze wczucie się w wiejskie klimaty:

Wietnam zadziwia, na ulicach górskich wiosek bawoly i slady ich trawienia, ale w jednym homestay’u jest WiFi #sapaKK

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karol Kopańko (@karolkopanko)

Bardzo częstą zabawą młodych chłopaków jest tu ganianie się z taką bronią jak na poniższej fotografii. Oczywiście za 4 dol. można ją mieć na własność. Posiadacze nie są do niej zbyt mocno przywiązani. W końcu to jedynie kawałek drewna i łatwo mogą zrobić sobie nową “strzelbę”.

 

Nieco większym poważaniem cieszy się lotka z kurzym piórem, która dominuje kontakty społeczne w centrach miasteczek. Dominuje w tym sensie, że gra tu w nią każda grupka Wietnamczyków, która tylko ma lotkę pod pazuchą.

SAPANaprawdę przepiękna, klimatyczna zabudowa górskiego miasteczka na północy Wietnamu. Wąskie kolorowe budynki z tarasami i balkonami, a także sklepikami na parterze.Czas wybrać się w wiejskie tereny 🙂

Posted by Karol Kopańko on Friday, October 17, 2014

Gra polega na odbijaniu lotki po okręgu i nie dopuszczeniu, aby upadła na ziemię. Dowolność tricków dozwolona.

P1020536_Fotor

Na dobry wietnamski koniec nieco o jedzeniu:

3 typy makaronów instant, kawałki mięsa i jakąś zielenina polana sosem sojowym – czyli wietnamski posilek za dolara 😉

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karol Kopańko (@karolkopanko)

Powyższa potrawa nie jest niczym niezwykłym – takie zupy można dostać na każdym kroku. Inaczej jeśli chodzi o przygotowane na parze kukurydzę i słodkie ziemniaki – kosztują po połówce dolara, a zapewniają idealną dawkę ciepła i kalorii na mroźną północno-wietnamską zimę.

 

Z komunistycznego Wietnamu przenieśmy się na południowy wschód, na pewną tropikalną wyspę, gdzie pobyt nie zaczął się dla mnie wcale różowo:

Dzisiejszy dzień to magia kontrastów z happyendem.Wstałem o 4AM na samolot na Sri Lankę i pół-żywy powlokłem się do…

Posted by Karol Kopańko on Tuesday, December 9, 2014

Sri Lanka

 

Wyspa najmocniej nie będzie mi się kojarzyła z przepięknymi widokami na pola herbaciane czy buddyzmem, a z… autobusami! Większość z nich przyozdobiona jest w stylu buddyjskim lub hinduskim i podczas pobytu na wyspie trafiłem tylko na jeden “chrześcijański”.

sri lanka (8)

Tak, te przepiękne, stare konstrukcje sprawiają, że podróżowanie po Sri Lance jest tak łatwe i tanie. Najtańsze bilety za kilka kilometrów jazdy zaczynają się od 20 LKR, czyli 50 groszy. Za to pół wyspy przejechać można nawet za 10 zł!

Jade autobusem do Ratnapury – 3 godziny, więc trochę męcząco wśród niekończących się zakrętów i podkreconego na pełną…

Posted by Karol Kopańko on Friday, December 12, 2014

 

Zawsze znajdzie się miejsce, nawet jeśli na pierwszy rzut oka go nie widać. Autobus zawsze się zatrzyma, nawet jeśli nigdzie w okolicy nie ma przystanku autobusowego.

 

 

Herbata

Odgrywa bardzo dużą rolę w życie Lankijczyków. To razem z nią zaczyna się każdy dzień, kiedy mężczyźni gromadzą się wokół małych sklepików na ulicach, aby popijając ciepły napój naradzić się na nowy dzień. Bardzo ciekawym zwyczajem jest też częstowanie każdego nowego gościa w hostelach szklaneczką herbaty z mlekiem – najlepsza herbata jaką piłem.

Za niewielką opłatą – 200 LKR (8 zł) można również wybrać się na zwiedzanie fabryki herbaty. Kończy je zwykle poczęstunek przednim jej sortem:

 

 

Słodycze

Do herbaty najlepiej pasują zaś ciastka i słodycze, których Sri Lanka jest pełna. W nawet najmniejszych miejscowościach można spotkać cukiernie, których półki uginają się od nadmiaru glukozy. W większych miastach nie można zaś przejść kilku metrów, aby nie nadziać się na czekolady.

Ceny są zaś przeciętnie o połowę niższe niż w Polsce, a większość towarów kupuje się na wagę.

Więcej o azjatyckich słodyczach

 

 

Popcorn

Na wagę kupuje się także popcorn, ale nie dla ludzi, a dla… ryb. Tak jak u nas karmi się chlebem łabędzie, tak na Sri Lance to samo robi się z rybami i popcornem.

Niestety nie pamiętam za ile się ten popcorn kupuje, ale dostać go można zazwyczaj przy świątyniach, gdyż zgodnie z tradycją dokarmienie rybek w ten sposób przynosi szczęście.

 

sri lanka (10)

 

Betel

Skoro potrzeby wyższego rzędu mamy już zaspokojone, to możemy się zabrać za niższe, na które radą są używki, a zwłaszcza ta najważniejsza w Azji – Betel.

Za jeden “działkę” pani życzyła sobie 20 gorszy. Nie omieszkałem wspomóc lokalnego biznesu…

 

 

Zejście do kopalni szafirów

Cena tej przyjemności zależy już jedynie od waszej hojności, czyli od napiwku jaki zostawicie górnikom, którzy zgodzą się sprowadzić was pod ziemię.

Całość niezapomnianego przeżycia prześledzicie tu:

50 metrów w dół. Wizyta w kopalni szafirów to ekstremalne doświadczenie

Kopalnia Szafirów – na sam dół!Schodzisz po drewnianej drabince. Jeden górnik pod tobą jeden nad tobą. Obaj z wargami…

Posted by Karol Kopańko on Saturday, December 13, 2014

Diamenty

Diamenty bardzo często trafiają na czarny rynek, gdzie nabywają je miejscowi szlifierze amatorzy za kilka dolarów. Manufakturowymi metodami doprowadzają je do stanu rynkowego i próbuję sprzedać z kilkukrotnym przebiciem.

Kupowania kamieni szlachetnych nie polecam, ale jeśli macie możliwość przejrzenia się procesowi szlifowania, to jak najbardziej.

PS Jeśli chcesz wiedzieć więcej o podróżach to zapraszam na mojego Snapa – tam zawsze szerzej omawiam wpisy.

12168140_1075888852451624_2046202008_n