Wczoraj wątpiłem w Continuum, ale dzisiaj… muszę przemyśleć to raz jeszcze

Felieton 01.12.2015
Wczoraj wątpiłem w Continuum, ale dzisiaj… muszę przemyśleć to raz jeszcze

Wczoraj wątpiłem w Continuum, ale dzisiaj… muszę przemyśleć to raz jeszcze

To zdumiewające jak dyskusja i wymiana poglądów z kolegą oraz jeden news internetowy mogą w znaczący sposób wpłynąć na opinię o danym rozwiązaniu. Wczoraj chwaliłem Continuum w telefonach, twierdziłem jednak, że wyprzedza swoje czasy. Dziś… nie jestem już pewien.

Zainteresowanych tym, jak działa Continuum w telefonach z Windows, odsyłam do swojej wczorajszej notki. Tam odpowiadam na pytania dotyczące tej funkcji oraz opisuję jak ona działa i jak się tego używa. Podsumowując moją recenzję, stwierdziłem, że to świetne rozwiązanie, które zapewni nam realną korzyść w nadciągających latach, ale zdecydowanie nie w tej chwili. Przeklejam, dla wygody, argumentację:

Continuum należy niestety traktować jako ciekawostkę. Nie dlatego, że jest ograniczone: urządzenia z Chrome OS oferują jeszcze mniej, a są wykorzystywane przez wielu do pracy. Problem leży raczej w praktycznym zastosowaniu tego mechanizmu. Continuum, by miało sens, wymaga, by w miejscu przeznaczenia, gdzie chcemy pracować, czekała na nas klawiatura i monitor lub telewizor z Miracast lub stacją dokującą Microsoftu. No i przydałaby się myszka. Ile znacie takich miejsc? A może chcecie cały ten majdan nosić ze sobą lub chociaż jego część?

Ciężko mi wymyślić realną korzyść z posiadania tej funkcji w moim telefonie, choć zamierzam pozostawać otwarty i eksperymentować. (…) Na razie jednak to świetnie działająca ciekawostka i niewiele ponad to. Nowe Lumie dają wiele powodów fanom Windows do ich zakupu, o czym wspomnę w recenzji Lumii 950 XL. Continuum nie jest jedną z nich.

A teraz czas się przyznać do luki w rozumowaniu

Przyznaję, że nie wziąłem dwóch rzeczy pod uwagę. Na jedną zwrócił mi podczas internetowej dyskusji Kostek Młynarczyk (red. nacz. Magazynu Chip), druga to oświadczenie pracownika Microsoftu dotyczące dostępności Continuum w telefonach z niższej półki. Zacznę może od tego pierwszego.

Krytykując Continuum zauważyłem, że wymaga ono noszenia dodatkowego sprzętu lub spodziewania się go w miejscu, w którym chcemy pracować. Ci z was, którzy kliknęli w wyżej linkowaną facebookową dyskusję, przeczytali argument, że przecież istnieją kompaktowe klawiatury, dongle Miracast i myszki Microsoftu, które są malutkie, fajne i wygodne. To prawda, tyle że są też drogie. Taki zestaw to wydatek nawet kolejnego tysiąca złotych do kosztującego już 3 tys. zł telefonu. To nie lepiej po prostu mieć telefon i komputer? Tyle że nie wziąłem jednej rzeczy pod uwagę, co zauważył Kostek. A konkretniej, tani sprzęt Chin.

ms-foldable-keyboard

Chińczycy produkują w śmiesznych cenach coraz lepsze urządzenia. Za bardzo niewiele pieniędzy można mieć… no, może nie tak fajniutką klawiaturę, jak na przykład Universal Foldable Keyboard, ale również zgrabne, wygodne, lekkie, długo pracujące na baterii urządzenie. To samo tyczy się myszki czy miracastowego dongla. Redukując wydatek z tysiąca do, na oko, dwustu złotych, znacząco zmienia postać rzeczy.

Kupujący Lumię 950 (XL) to jednak najczęściej ludzie bardziej zamożni. Przecież to sztandarowy telefon, a więc i drogi. Te osoby i tak posiadają przenośny komputer. Bo potrzebują i bo ich na to stać. Jednak nawet ten mój argument traci na znaczeniu, bowiem Microsoft właśnie oświadczył, że Continuum trafi również do tańszych telefonów. Nie tych obecnych na rynku, ale szykowanych na przyszłość.

Podważam swój własny autorytet, ale inaczej się nie da

To chyba pierwszy raz w historii mojego pisania za pieniądze (a przynajmniej nie pamiętam innego), kiedy to dzień po starannej i przemyślanej recenzji ją podważam a wręcz zmieniam zdanie. Jednak źle bym się czuł, gdybym ją tak zostawił.

Nadal uważam, że Continuum wiele zyska w przyszłości, z tych samych powodów, które opisywałem w poprzedniej, wczorajszej notce. Nie upieram się jednak już przy jego niskiej użyteczności na chwilę obecną. Dobrych i przekonujących argumentów ignorować nie zamierzam. Nawet jeżeli sam ich wcześniej nie brałem pod uwagę.

Dołącz do dyskusji

Advertisement