Abonament za YouTube’a – zapłacisz? (SONDA)

Artykuł/Technologie 01.11.2015
Abonament za YouTube’a – zapłacisz? (SONDA)

Abonament za YouTube’a – zapłacisz? (SONDA)

Zadebiutował YouTube Red, czyli płatny YouTube. Usługa jeszcze nie jest dostępna w Polsce, ale już teraz warto zadać pytanie, czy zapłacisz abonament za YouTube’a?

talerHubert Taler:

Pod wpisami na temat YouTube Red odbywały się w tym tygodniu dość gorące dyskusje. Jak się okazało, dla wielu z naszych czytelników temat płatności za YouTube jest dość kontrowersyjny. Jest to jednak proste przerzucenie płatności na widza bezpośrednio – dotąd płaci on oglądając reklamy i pozwalając aby dane o jego nawykach były odsprzedawane. Teraz będzie można zapłacić bezpośrednio, pozbyć się reklam, i zyskać nowe możliwości (biblioteka muzyczna i zapisywanie filmów offline).

Przygotowywanie modelu biznesowego tak, aby jednym z możliwych opcji była usługa darmowa, jest zazwyczaj trudne. W każdym przypadku znajdą się zarówno osoby, którym wersja darmowa wystarczy, dlatego trzeba szukać innego sposobu zarabiania na nich. Tym sposobem zazwyczaj zostaje prezentowanie im reklam.

Niestety, istnieje pewna podgrupa internautów, która za punkt honoru stawia sobie nie płacić za nic – równocześnie żądając treści wysokiej jakości. Są to często ludzie, którzy wolą poświęcić cały dzień na ominięcie płatności, niż poświęcić ten dzień na zarobienie tych 19 zł (kwota przykładowa).

Wracając do oferty YouTube Red – jeśli informacje się potwierdzą i za jedną cenę będziemy mieli dostęp do biblioteki muzycznej, i znikną reklamy, to na pewno rozważę płacenie za tę usługę. Z jednej strony będę miał poczucie, że twórcy filmów jakie oglądam, otrzymują zapłatę do której się dorzuciłem, a z drugiej pozbędę się przeszkadzających reklam – kto ogląda YouTube bez adblocka jak ja, wie o co chodzi.

nowakMateusz Nowak:

Nie mam problemu z płaceniem za dobra cyfrowe. Kupuję e-książki, płacę za muzykę w streamingu oraz filmy i seriale w VOD. Programy, gry i aplikacje, szczególnie te mobilne, kupuję wręcz w hurtowych ilościach, a mimo to są takie usługi, za które zapłacić nie potrafię. Jedną z nich jest YouTube Red, czyli abonament za YouTube’a.

Nie jestem może hardcore’owym użytkownikiem YouTube’a, bo wiem, że niektórzy oglądają znacznie, znacznie więcej filmów i śledzą większą liczbę kanałów ode mnie, ale nie mogę powiedzieć, że z YT korzystam sporadycznie. O nie. Filmy oglądam codziennie i to przynajmniej kilkanaście. W skali miesiąca można spokojnie liczyć je w setkach. Nie zamierzam jednak płacić z kilku względów.

Po pierwsze reklamy w YT nie są nachalne. Nie irytują mnie, nie pojawiają się zbyt często, a do tego można je przwijać, więc zapłata za samo wyłączenie nie za bardzo wchodzi w grę.

Nie do końca widzę też sens, żebym miał płacić za YT i traktować ten abonament, jako wsparcie dla artystów, gdyż oglądam bardzo różne kanały i chyba nie ma takiego twórcy, którego oglądałbym regularnie. A skoro nie czuję żadnej więzi z poszczególnymi youtuberami, to trudno wymagać, abym chciał ich wspierać ponad to co już robię, czyli oglądając reklamy i tolerując lokowania produktów w ich materiałach.

Ostatni mocny argument przemawiający za płatnym YT to możliwość zgrywania filmów do pamięci urządzenia mobilnego oraz oglądania ich później w miejscach, gdzie nie ma dostępu do Sieci lub łącze jest słabe. To również odpada w moim przypadku, bo w podróży zwykłem czytać książki i słuchać muzyki. Bez wideo sobie radzę i nie czuję, aby YouTube Red miał być jakimś wybawieniem od nudy.

Dlaczego nie zapłacę abonamentu za YouTube’a? Na to pytanie odpowiem tak: bo darmowy YouTube jest za dobry. Oferuje wszystko (a może nawet więcej), czego aktualnie wymagam od tej usługi.

YouTube Red nie jest sam. Z dokładnie tego samego względu nie płacę za Pocketa czy feedly. Z obu usług korzystam każdego dnia, ale w formie darmowej są rewelacyjne, a to co oferują płatne plany taryfowe całkowicie do mnie nie przemawia. Choć oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że dla kogoś mogą być to przydatne funkcje. Dla mnie jednak nie są.

Ze sporym zaskoczeniem zauważyłem, że YouTube Red dołączył do grona usług, za które płacić nie zamierzam. A przecież lubię płacić za dobre produkty! Czy to oznacza, że płatny YouTube, płatny Pocket i płatne feedly są niewystarczająco dobre, rozbudowane i wyjątkowe, a przez to nie warte sięgnięcia do portfela?

A może problem leży gdzie indziej. Mam wrażenie, że w momencie tworzenia Pocketa, feedly i YouTube’a mało kto się zastanawiał, czy usługi te mogą być w przyszłości płatne w formie abonamentu. Dlatego teraz, gdy już wersje darmowe zyskały popularność i odpowiadają na potrzeby wielu użytkowników, może być trudno zmienić zasady gry i sprawić, że ludzie się do nich dostosują.

kotkowskiŁukasz Kotkowski:

Przez moment chciałem ze zdaniem Mateusza polemizować, ale… w zasadzie nie mogę. Zgadzam się w 100%, że dla mnóstwa użytkowników, być może nawet większości, YouTube Red jest po prostu zbędny, bo to, co YouTube oferuje za darmo, jest więcej niż wystarczające, a reklamy naprawdę nienachalne. Jestem w stanie to zrozumieć, bo podobnie jak Mateusz korzystam z darmowej wersji Pocketa czy feedly, i chociaż jestem zdecydowanie heavy-userem tych serwisów, to ich bezpłatne wydania oferują mi tak wiele, że nie widzę sensu za nie płacić.

Na YouTube Red patrzę jednak przez pryzmat własnych potrzeb, co dość jasno wyraziłem w swoim tekście na ten temat. Dla mnie YouTube Red to objawienie. Abonament, na jaki czekałem od dawna. Serio, siedzę i niecierpliwie czekam, aż w końcu pojawi się w Polsce. I wcale nie interesuje mnie to, że dzięki niemu artyści jakoś więcej zarobią… bo w sumie nie zarobią więcej. Interesuje mnie fakt, że to ja dostanę więcej. Dostanę możliwość korzystania z serwisu offline i odtwarzania w tle na urządzeniach mobilnych – dwie funkcje, których naprawdę mi brakowało. Odniosę się w tym miejscu do jednej kwestii, od której jest mi już po prostu niedobrze – „na Windows Phone jest to od dawna”. Tak, owszem. Sam z tego korzystałem.

Ale wszyscy komentujący, którzy radośnie wytykają mi głupotę i polecają kupienie Lumii za 200 zł zamiast płacenia abonamentu powinni sobie najpierw zdać sprawę, że:

a) te funkcje nie są oficjalnie wspierane przez Google’a

b) w każdej chwili Google może odciąć API, a wraz z nim funkcje

c) aplikacje do obsługi YouTube’a ustawicznie stają się coraz bardziej ułomne we wszystkich innych aspektach, nawet tych podstawowych.

Nie wspominając już o innych ułomnościach Windows Phone’a, które przez grzeczność w tym miejscu przemilczę.

Także zdecydowanie – zapłacę abonament. Tym bardziej, że dostanę w jego ramach dostęp do Muzyki Play, co do której coraz bardziej się przekonuję, testując usługę od kilku tygodni.

A jeśli ktoś uważa, że YouTube Red to skok na kasę, to… niech jeszcze raz zrobi kalkulację plusów i minusów, a potem wytłumaczy mi, na czym dokładnie ten „skok na kasę” miałby polegać? No i hej, przecież abonament jest w pełni opcjonalny. Ja zapłacę, bo czuję, że dostanę sporo w zamian. Jeśli jednak ktoś nie ma takiego odczucia, to przecież nikt mu dostępu do YouTube’a nie zablokuje.

SONDA: Zapłacisz za YouTube Red?

[poll id=”59″]

Poznaj lepiej YouTube Red:

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji